Reklama

Popłynął potok wspomnień

Sała Łabiszyńskiego Domu Kultury podczas VI Łabiszyńskiego Wieczoru Wspomnień pękała w szwach

      fot. Magdalena Kruszka

Ks. Brunon Schmidt, Łabiszyn, wspomnienia, VI Łabiszyński Wieczór Wspomnień
     Popłynął potok wspomnień
     Opowieści o udzielaniu ślubu, o wizytach obfitujących w cukierki, a w końcu także o wykonywaniu trumny i nagrobka można było usłyszeć podczas VI Łabiszyńskiego Wieczoru Wspomnień zorganizowanego w Łabiszyńskim Domu Kultury. Dla wielu ks. Bruno Schmidt pozostał tym, który nauczył, jak się modlić.

     VI Łabiszyński Wieczór Wspomnień odbył się 18 października i tym razem poświęcony był ks. Brunonowi Schmidtowi, który był proboszczem w łabiszyńskim kościele św. Mikołaja od 1934 do 1961 r., z przerwą na II wojnę światową. Był też dziekanem dekanatu szubińskiego i kanonikiem generalnym kapituły kruszwickiej. Wielu parafian, nie tylko mieszkańców Łabiszyna, pamięta tego księdza i prawdziwe tłumy przybyły na spotkanie jemu poświęcone. Wielu z nich przyniosło zdjęcia, starodruki, pamiątki. Pojawiły się książeczki do nabożeństwa autorstwa ks. Brunona, jedna wydana w 1934, a druga wydana w 1936 roku oraz jego nekrolog.

Teresa Buzała przyniosła wiele pamiątek, między innymi fotografie, ale także książeczkę do nabożeństwa napisaną przez ks. Brunona Schmidta oraz nekrolog, jaki został opublikowany po jego śmierci

Reklama

       fot. Magdalena Kruszka

     Honorowym gościem był jednak ks. prałat Henryk Berka, mieszkaniec Łabiszyna, który był wyświęcany, kiedy proboszczem był właśnie ks. Brunon Schmidt. Udział w spotkaniu miał wziąć także ks. prałat Andrzej Rygielski, ale nie przybył ze względu na problemy zdrowotne.
     Ks. prałat Henryk Berka pytał, kto pamięta ks. Schmidta. Pojawił się las rąk. Sam wspominał z wielkim wzruszeniem, że ks. Schmidt jego ochrzcił, do komunii przygotował. Ks. prałat Henryk Berka brał udział w pielgrzymkach organizowanych przez ks. Schmidta i wiele mu jako kapłan zawdzięcza. To także za czasów ks. kanonika do parafii przybył ks. kardynał Stefan Wyszyński, który w 1953 r. udzielił sakramentu bierzmowania. Wówczas było tyle młodzieży, że sakrament udzielony został nie w kościele, ale przed kościołem w stronę cmentarza, bo przez wiele lat bierzmowania nie było.
     - Ks. kanonik na początku był sam, zanim dostał księdza współpracownika - mówił ks. prałat Henryk Berka. - Wiemy, jakie spustoszenie zrobiła okupacja hitlerowska w szeregach kapłańskich, a miał duże zaległości. Także ja chodziłem do niego na przygotowanie do pierwszej komunii, choć już chodziłem do klasy piątej. W czasach okupacji tak bywało.
     Ks. prałat opowiadał też, jak to się stało, że ks. Schmidt trafił do Łabiszyna. Jego poprzednikiem był ks. Kłoss, który został przeniesiony na prośbę Skórzewskich do Czerniejewa, gdzie mieli także swoje posiadłości. Parafia w Łabiszynie była kościołem patronackim, to znaczy, że patron tego kościoła, a więc Skórzewscy, utrzymywali i kościół, i kapłanów pracujących w tym miejscu, ale mieli prawo biskupowi przedstawić kandydata. Ks. Brunon Schmidt napisał podanie do hrabiego Skórzewskiego, przedstawił się, napisał z jakiej rodziny pochodzi, wówczas hrabia wyraził zgodę na jego przybycie do Łabiszyna i pismo to trafiało do kurii, w której biskup miał ostateczne słowo w tej sprawie.
     - Ks. kanonik był bardzo radosnym kapłanem, kochającym bardzo liturgię i muzykę - wspominał ks. Berka. - Był kompozytorem niektórych pieśni. Jak go odwiedzałem, często można go było spotkać przy pianinie. Jego dom był zawsze otwarty. Ucieszył się, kiedy dowiedział się, że zgłosiłem się do seminarium, ale jak zobaczył jak piszę, to kazał mi kupić zeszyt do kaligrafii i musiałem przepisywać. Nic z tego nie wyszło. Jak bazgrałem, tak bazgrzę. Ale z każdą sprawą mogłem do niego przyjść.
     Wielu z przybyłych na spotkanie przyniosło zdjęcia, starodruki, pamiątki. Pojawiła się także książeczka do nabożeństwa autorstwa ks. Brunona oraz jego nekrolog.
     Anna Nowicka (z domu Pawłowska), córka znanych łabiszyńskich aptekarzy, zabrała głos w imieniu swojego brata Michała Pawłowskiego. Zaznaczyła, że związki probostwa z apteką były bardzo silne, dlatego że w 1932 r. ks. kanonik Kłoss namówił jej rodziców do kupna apteki w Łabiszynie. Z kolei mama Anny Nowickiej była zaprzyjaźniona z ks. Brunonem Schmidtem ze względu na wspólną miłość do muzyki i miłość do literatury.
     Teresa Buzała wspomniała, że podczas wizyty prymasa Wyszyńskiego jako pięcioletnia dziewczynka mówiła wierszyk. Jako mała dziewczynka bywała w biurze parafialnym i z tych wizyt zapamiętała to, że zawsze wychodziła z nich z cukierkiem, którymi ks. kanonik częstował dzieci. Również ją chrzcił ks. Brunon Schmidt i przygotowywał do pierwszej komunii.

Reklama

Ks. prałat Henryk Berka bardzo dobrze znał ks. kanonika Brunona Schmidta. Chętnie opowiadał, jak zapamiętał swojego proboszcza. Na zdjęciu z Ewą Leżoń, inicjatorką spotkania. 

     fot. Magdalena Kruszka

     - Wszyscy wiedzą, że lubię śpiewać i mówię wszystkim, że to szkoła ks. kanonika, bo jak on zaśpiewał exultet w Wielką Sobotę, to mucha nie siadała, a to przecież bardzo trudne - wspominała Teresa Buzała. Na spotkanie przyniosła książeczki z 1934 roku z Litanią do Serca Pana Jezusa i z mszą świętą w wersji polskiej i łacińskiej. Dzięki tym książeczkom wiadomo było, co się podczas mszy mówi i ułatwiało to modlitwę podczas mszy św. w czasie, kiedy odprawiana była po łacinie. Teresa Buzała zaśpiewała także pieśń na uwielbienie, jaką ks. kanonik śpiewał przed schowaniem Najświętszego Sakramentu do tabernakulum, a której już teraz nie słychać w kościołach.
     - To tak mi siedzi w głowie i myślę, że starsi będą pamiętali tę modlitwę - mówiła Teresa Buzała.
     Ks. Brunona bardzo dobrze znała także Jadwiga Rybicka, która wspominała, że chodziła do niego na religię i była przyjęta przez niego do pierwszej komunii świętej. Była u niego na zapowiedziach i dał jej ślub.
     - Później mój mąż robił dla niego trumnę dębową, tak samo robił trumnę dla jego matki - wspominała Jadwiga Rybicka.
     Ks. Brunona wspominał także Bogdan Fanslau, który obecnie jest organistą w kościele św. Mikołaja w Łabiszynie. Trafił tu w 1961 roku, krótko przed śmiercią ks. kanonika, który go przyjmował.
     Z kolei Alina Winiaszewska mówiła, że do ks. Schmidta chodziła na religię jeszcze przed wojną. Potem po wojnie poszła wraz z narzeczonym dać na zapowiedzi do ks. Schmidta.
     - Przedtem mieliśmy wypadek motocyklowy i byliśmy cali poturbowani - opowiadała Alina Winiaszewska. - Mąż cały był zakrwawiony, rękę miał sztywną, ja też miałam krew na czole, zęby wybite i jak weszliśmy do ks. Schmidta, to zapytał: „To co, wy już?” A my mu powiedzieliśmy, że się jeszcze nie bijemy, tylko mieliśmy wypadek. Ale mile wspominamy księdza. Często do nas przychodził.
     Kilka wspomnień przywołał także Zbigniew Grajkowski, który wraz z ks. Berką był ministrantem. Opowiadał o przedstawieniach przygotowywanych przez ochronkę, a podczas jednego z nich, w którym on sam był św. Józefem, tyle było osób, że drzwi do kościoła zostały wyłamane.
     Na spotkaniu był także Jarosław Szymański, którego ojciec murował grobowiec dla ks. Brunona Schmidta.
     - Ja tam byłem przy tym, oglądałem - mówił Jarosław Szymański. - Nie jestem pewien, ale chyba zrobił też tablicę z lastryka. On był murarzem przedwojennym, więc znał fach bardzo dobrze.
     Podczas VI Łabiszyńskiego Wieczoru Wspomnień biografię ks. Brunona przypomniała młodzież, która zaprezentowała program artystyczny przygotowany pod okiem Ewy Leżoń i Ewy Hajost. Odczytane zostały obszerne fragmenty kroniki z czasów, kiedy pełnił on funkcję proboszcza w łabiszyńskiej parafii.
     Spotkanie zostało zorganizowane przez Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919, Bibliotekę Publiczną w Łabiszynie, Łabiszyński Dom Kultury oraz przez Towarzystwo Miłośników Historii Łabiszyna i Okolic. Członkowie towarzystwa wraz z młodzieżą uporządkowali grób ks. Schmidta i groby jego krewnych, czyli rodziców i dwóch sióstr, które na łabiszyńskim cmentarzu spoczywają. Ewa Leżoń zapowiedziała, że wskrzeszona zostanie pamięć o ks. Brunonie, a co za tym idzie, miejsce jego pochówku będzie objęte opieką.

Reklama

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1132 (43/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości