"Uprzywilejowani rezygnują"
Post scriptum
Naszą redakcję odwiedzili wiceprezes "Cerplonu" Jan Szulc i przewodniczący Rady Nadzorczej Stefan Piekarski, którzy zarzucali, że artykuły traktujące o "Cerplonie" naruszyły wiarygodność spółki. Moim zdaniem nic nie jest w stanie zburzyć tej wiarygodności jeśli wszystko jest w porządku, w tym stosunki międzyludzkie.
Rozmawialiśmy też o wyjaśnieniu przyczyny, dla której każdy udział prezesa Romana Rezulaka wart jest 30 udziałów zwykłych, a jego zastępcy 15. Jak pamiętają nasi czytelnicy, zarząd tłumaczył to przede wszystkim tym, że taka ilość powoduje, iż są wiarygodni w bankach. Odpowiedź zawsze była podobna: "dla banku jest wiarygodna zdolność kredytowa spółki, nie interesuje go ilość głosów w jakie wyposażony jest zarząd spółki".
Przy okazji dowiedziałem się w końcu (wcześniej było to niemożliwe z powodu braku chęci do rozmowy ze strony prezesa zarządu i przewodniczącego rady nadzorczej), dlaczego dyrektorzy mogą zasiadać w radzie nadzorczej. Otóż nie są bezpośrednio podlegli zarządowi, tylko dyrektorowi do spraw rolnych.
Muszę też sprostować jedną pomyłkę z artykułu zamieszczonego w "Pałukach" 50/95. Choć artykułom z naszej gazety poświęcono nieco czasu, nie było to traktowane jako osobny punkt zebrania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze