Reklama

Powiatowy Urząd Pracy pod lupą

Zakończenie kontroli
    Powiatowy Urząd Pracy pod lupą

     Państwowa Inspekcja Pracy w Bydgoszczy złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie podrabiania umów w Powiatowym Urzędzie Pracy w Żninie. Tymczasem w PUP trwają rozmowy dyrekcji z pracownikami. Część z nich otrzymała upomnienia.

    Państwowa Inspekcja Pracy w Bydgoszczy przeprowadziła kontrolę w Powiatowym Urzędzie Pracy w Żninie po tym, jak pracownicy PUP poinformowali o łamaniu praw pracowniczych. Kontrola ujawniła, że umowy na czas określony były zawierane w PUP trzy, a nawet cztery razy. Prawo pozwala na dwukrotne zawieranie umów na czas określony. Za zawieranie umów w PUP odpowiadała dyrektor Barbara Bogucka.

    Państwowa Inspekcja Pracy zakończyła już kontrolę. Jak nas poinformowała Beata Gołębiewska, zastępca okręgowego inspektora pracy do spraw prawno-organizacyjnych, PIP złoży zawiadomienie do prokuratury w sprawie podrabiania umów.
    - Nie składamy zawiadomienia przeciwko konkretnej osobie, tylko w sprawie - zapowiada Beata Gołębiewska. Zapytana o konsekwencje, jakie PIP zastosuje wobec Barbary Boguckiej, wyjaśnia, że skierowanie sprawy do prokuratury to najwyższa kara, jaką można zastosować.
Tymczasem w PUP atmosfera jest coraz bardziej napięta.
    - Obecnie w PUP trwają nieustanne spotkania dyrekcji z SLD z powiatu. Mamy spotkania z dyrektorką, która wprowadziła szczególny rygor dyscyplinarny i spotyka się z pracownikami w obecności kadrowej, która z rozmów spisuje protokoły i mamy już pierwsze upomnienia na piśmie - dowiadujemy się od jednego z pracowników.
    Niektórych pracowników PUP rozzłościła wypowiedź Barbary Boguckiej, która stwierdziła, że zeznawali nieprawdę. Nie zgadzają się również z powszechnie panującą opinią, że łamano prawa pracownika dla jego dobra.
    - To jest dosyć specyficzne widzenie prawa przez organ zajmujący się jego ochroną, bo PUP nadzoruje pracodawców co do spisywania umów o pracę i radzi im, jak chronić miejsca pracy. Instytucja taka jak PUP powinna świecić wzorem. Atmosfera w PUP jest gorąca, a czas ją jeszcze podgrzewa. Teraz tylko czekamy, czy wygra polityka, czy prawo ma jakąś wartość - zastanawiają się pracownicy. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż Barbara Bogucka jest ławnikiem Sądu Rejonowego w Żninie. Stąd obawy, że postępowanie będzie umorzone.
    Jeden z pracowników PUP powiedział nam, że pani dyrektor kilkakrotnie zawierała umowy na czas określony, żeby mieć dominację nad pracownikiem, by był uzależniony od jej łaski. Uważa, że pracownicy są zastraszeni, gdyż pani dyrektor stosuje wobec nich mobbing. Teraz mają nadzieję, że starosta do czasu wyjaśnienia sprawy zawiesi ją w obowiązkach. - Powinien to zrobić dla dobra pracowników i by urząd dobrze funkcjonował, bo przez te przesłuchania, gdzie jest trzech na jednego, pracownicy się wykończą - uważa pracownik.
    Stefan Firszt, przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Powiatu zapowiada, że temat kontroli Inspekcji Pracy w Urzędzie Pracy będzie omawiany na posiedzeniu komisji w przyszłym tygodniu. Czy zapadnie decyzja, by skierować do Rady Powiatu wniosek o przeprowadzenie kontroli w PUP przez członków komisji rewizyjnej, na razie nie wiadomo. Przewodniczący komisji rewizyjnej uważa, że powinny być wyjaśnione wszelkie okoliczności sprawy. - Na ile to było z głupoty, a na ile z wyrachowania? Jeśli robiono to dla dobra pracowników, to umowy powinny być zawierane na czas nieokreślony - uważa Stefan Firszt.
    Jeśli w PUP kontrolę będzie chciała przeprowadzić komisja rewizyjna Rady Powiatu, to Robert Luchowski, szef powiatowych struktur SLD, który jest jej członkiem, będzie wnioskował do przewodniczącego komisji Stefana Firszta o zwolnienie go z tego obowiązku z uwagi na członkostwo w SLD jego i Barbary Boguckiej. Członkiem komisji rewizyjnej jest też Stanisław Pogiel z Łabiszyna, który o mandat radnego powiatowego ubiegał się z listy Lewicy i Demokratów. Szef SLD w powiecie żnińskim zapowiada, że gdyby doszło do kontroli, to będzie prosił radnego, by również wnioskował o zwolnienie z pracy w komisji podczas kontroli PUP.
    Sprawa nieprawidłowości w PUP była omawiana w miniony poniedziałek podczas obrad Zarządu Powiatu. Starosta Zbigniew Jaszczuk poinformował, że otrzymał wystąpienie pokontrolne z PIP. Do 4 kwietnia dyrektor PUP ma się wytłumaczyć staroście z zapisów zawartych w wystąpieniu. Według starosty, w zaleceniach pokontrolnych najważniejszy jest zapis mówiący, iż z pracownikami, z którymi zawarto  3 lub 4 umowy na czas określony należy zawrzeć umowę na czas nieokreślony.
    - To co pisze w zaleceniach pokontrolnych, to wcale takie groźne nie jest - uważa starosta. I zapowiada: - Ostateczne podjęcie decyzji w sprawie pani dyrektor uzależniam od wyników postępowania w prokuraturze. Jeśli otrzymam zawiadomienie, że jest prowadzone postępowanie przeciwko, to będą grube konsekwencje. Na podstawie wystąpienia PIP wiele wskazuje na to, że po otrzymaniu wyjaśnień od dyrektora PUP zostanie jej udzielona nagana.
    Barbara Bogucka zapowiada, że na razie wiele nie powie. Przyznaje, że kontrola się zakończyła. O doniesieniu do prokuratury nic jej nie wiadomo. Wie o tym jedynie z prasy. Otrzymała protokół z kontroli od starosty i ma kilka dni, by odnieść się do jego treści. Pani dyrektor tłumaczy, że wszelkie jej działania były na korzyść pracowników. - Nie jest prawdą to, żeby ktokolwiek ucierpiał i poniósł szkody z tego tytułu - przekonuje pani dyrektor.
    Zdaniem Barbary Boguckiej, PUP pracuje normalnie. Zapytana o nagłe karanie pracowników upomnieniami wyjaśnia, że jeśli pracownik źle wykonuje swoje obowiązki, to jest normalne, że mogą być zastosowane określone procedury. Jeżeli pracownik prawidłowo wykonuje swoje obowiązki, to nie ma się czego obawiać.
    - W urzędzie zawsze panowała i panuje życzliwa atmosfera. Pracownicy nigdy nie mieli powodów do jakichkolwiek obaw i nadal nie powinni ich mieć. Terroru tu nigdy nie było i nie będzie. To, że pracodawca wymaga, żeby pracownik dobrze pracował, jest oczywiste. Ktoś, kto się obawia, ma chyba coś na sumieniu. Mam swoje zdanie na ten temat, ale na dzień dzisiejszy nie mogę tego ujawniać. Faktem jest, że pracownicy składali fałszywe zeznania przed pracownikami PIP - uważa Barbara Bogucka.
    Starosta zapytany, co sądzi o tym, że pani dyrektor udziela upomnień oraz, że pracownicy czują się zastraszeni wyjaśnił, że nie będzie się na ten temat wypowiadał, ponieważ nie zna sprawy.
    - Pierwsze od pana słyszę. Nikt mi nie zgłaszał, że coś takiego się dzieje. Jeśli takie rzeczy by się działy, to można do mnie przyjść czy napisać. Mnie Bogucka wspominała kiedyś, że tam dwie osoby chodzą pod prąd, ale nie wiem, czy to o nie chodzi - dodaje starosta.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 842 (14/2008)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości