Reklama

Powstanie Wielkopolskie w historii rodziny

Rodzinna epopeja powstańcza toczyła się na Pałukach i północno-zachodnich rubieżach Wielkopolski, gdzie żyliśmy od wielu pokoleń. Tutaj na froncie północnym powstania, gdzie bitwy były najkrwawsze, nasi bliscy ochotniczo wstępowali w szeregi powstańcze, walczyli, odnosili rany i ginęli.

Wzrusza mnie i żyje w pamięci rodziny tradycja Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, jednego z niewielu zwycięskich, polskich czynów powstańczych. Rocznica wybuchu powstania jest okazją do przypomnienia udziału Pałuczan w tym czynie zbrojnym przeciw znienawidzonemu pruskiemu zaborcy, który łamiąc traktat I rozbioru Polski już w 1773 roku włączył do swego państwa tereny północno-wschodnich Pałuk ze Żninem i Kcynią. Ich mieszkańcy byli najdłużej, bo aż przez 146 lat represjonowani i germanizowani przez Prusaków.
Odzyskanie niepodległości przez Polaków po 123 latach niewoli nastąpiło po kapitulacji Niemiec w I wojnie światowej 11 listopada 1918 roku. W obszar państwa polskiego nie została jednak włączona Wielkopolska. Nie godząc się z taką decyzją państw alianckich i bierną postawą władz polskich, Wielkopolanie zmuszeni zostali do podjęcia walki o powrót do Macierzy.
Powstańcami wielkopolskimi byli mężowie dwóch moich ciotecznych babek, sióstr Marianny i Teresy Płockich, urodzonych na Pałukach, w Gałęzewie. Mężem starszej z sióstr - Marianny - był Feliks Majewski, pochodzący z północno-wschodniej części Wielkopolski, z powiatu mogileńskiego, gdzie się urodził 6 maja 1890 roku, w małym miasteczku Kwieciszewo, którego nazwę pruski zaborca zmienił na Blütenau. Przyszedł na świat w rodzinie rzemieślnika, kołodzieja Antoniego i Marianny z Majewiczów. Mieszkał z rodzicami w Biskupinie, w powiecie żnińskim, skąd po zawarciu związku małżeńskiego w 1916 roku z Marianną Płocką, przeprowadził się do Rogowa, w powiecie żnińskim. Powołany do armii niemieckiej w czasie I wojny światowej służył w 8 Armierungs Bataillon (zbrojeniowym batalionie) we Francji.
Młodsza z sióstr Płockich, Teresa, poślubiła Wojciecha Łuczkę urodzonego na Pałukach 11 marca 1895 roku, w Szelejewie, syna kołodzieja Antoniego i Marianny z Kozłowskich. Do armii niemieckiej został powołany 5 maja 1915 roku. Służył w 2 Batalionie Pionierów (saperów) w Szczecinie, skąd został wysłany na front zachodni. Walczył we Francji, gdzie był czterokrotnie ranny.

{loadmoduleid 490}

Feliks Majewski i Wojciech Łuczka powrócili z wojny po jej zakończeniu w 1918 roku. Kierując się osobistym aktem buntu przeciw istniejącej, zaborczej rzeczywistości, pogłębionej doświadczeniami wojennymi i nadzieją na spełnienie się oczekiwań o wolnej Polsce, wstąpili w szeregi powstańcze. Obaj wczesnym rankiem 1 stycznia 1919 roku spontanicznie wzięli udział w rozbrajaniu Niemców i opanowaniu przez powstańców Rogowa, po czym ze swoim rogowskim oddziałem pod dowództwem Franciszka Bernarda przyłączają się do maszerującego na Żnin zgrupowania, składającego się z oddziałów z Wrześni, Janowca Wielkopolskiego i Gąsawy. Jeszcze tego samego dnia zgrupowanie to wkracza od zachodu do Żnina, ulicą noszącą dziś nazwę 1 stycznia. W zachodniej części miasta w rejonie cegielni i szpitala prowadzone były najcięższe walki. W śródmieściu, przy ulicy Kościelnej ginie od niemieckiej kuli żninianin Władysław Lewandowski. Zdecydowane natarcie zgrupowania wraz z powstańcami ze Żnina wyzwala miasto. Po zwycięskiej bitwie oddział rogowski wszedł w skład kompanii żnińskiej.
W szeregach kompanii żnińskiej 6 stycznia 1919 roku Feliks Majewski i Wojciech Łuczka biorą udział w opanowaniu Łabiszyna. Dwa dni później, 8 stycznia, uczestniczą w grupie uderzeniowej, dowodzonej przez Marcelego Cieślickiego w przegranej bitwie o Szubin. Po bitwie grupa wycofuje się do Gniezna, a Żnin zostaje ponownie opanowany przez Grenzschutz. W Gnieźnie polskie dowództwo powstania podejmuje decyzję o przeprowadzeniu kontrofensywy w kierunku Żnina, Szubina i Łabiszyna. Do walki przewidziano dwie grupy: wschodnią (dowódca Marceli Cieślicki) i zachodnią (dowódca Jan Tomaszewski). W składzie grupy wschodniej był oddział żnińsko-gnieźnieński, a w nim Feliks Majewski i Wojciech Łuczka. Obydwie grupy wyruszyły do walki o Żnin 11 stycznia 1919 roku, wschodnia w kierunku Podgórzyna, a zachodnia Sarbinowa, wsi położonych w pobliżu Żnina. Grupa wschodnia miała za zadanie nie atakować, lecz tylko blokować Żnin. Cieślicki podjął jednak decyzję o ataku. Po dotarciu do Podgórzyna grupa zaatakowała miasto szeroką tyralierą rozciągającą się od Małego Jeziora Żnińskiego po wieś Górę. Kiedy lewa część tyraliery doszła pod Żninem do torów kolejki wąskotorowej i mokradeł, została zaatakowana silnym ostrzałem z broni maszynowej przez Niemców, mających stanowiska na cmentarzu i nasypie torów kolejki. W ataku tym, przeszyty serią z karabinu maszynowego, poległ Feliks Majewski. Dobrze uzbrojone oddziały niemieckie w ciężkie i lekkie karabiny maszynowe, miotacze min, granatniki, moździerze i działo, mimo liczebnej przewagi powstańców i ich męstwa, krwawo odparły atak. Niemcy szczególnie zaciekle bronili rejonu cukrowni i dworca kolejowego. Natomiast atakujący powstańcy byli słabo uzbrojeni, co ograniczało ich możliwości bojowe. Posiadali niewielką ilość ciężkich karabinów maszynowych i karabinów ręcznych. Większość z nich uzbrojona była tylko w dubeltówki i rewolwery. Brak było również amunicji. Przyczyną niepowodzenia był również brak łączności między grupami, co sprawiło, że działania ich nie były zsynchronizowane. Epilog tej wielkiej bitwy na Pałukach, jak się ją niekiedy nazywa, był tragiczny: 42 zabitych i około 100 rannych powstańców. Ich bohaterstwo i ofiarność osiągnęły jednak swój zamierzony cel. Niemcy bowiem po odparciu ataku, w nocy z 11 na 12 stycznia 1919 roku, zorientowawszy się o przewadze liczebnej przeciwnika, a także jego determinacji i waleczności, wycofali się w kierunku Bydgoszczy. Rankiem 12 stycznia 1919 roku do Żnina wkroczyły oddziały powstańcze i zajęły miasto. Spośród poległych powstańców 18 spoczęło na cmentarzu w Żninie, a 24 zostało pochowanych w swoich rodzinnych miejscowościach.
Marianna Majewska, dla której nagła śmierć męża była ciężkim przeżyciem, przewiozła jego ciało ze Żnina do Rogowa, gdzie zamieszkiwali. W pogrzebie, który odbył się 16 stycznia 1919 roku, wielu mieszkańców Rogowa z czcią i hołdem odprowadziło poległego powstańca na cmentarz, aby oddać mu ostatnią przysługę. Nie można odsunąć od siebie myśli, że jest gorzką ironią losu, że ten doświadczony żołnierz, walczący w armii niemieckiej na zachodzie Europy, przeżył piekło I wojny światowej, po to, by zginąć w Powstaniu Wielkopolskim nie doczekawszy niepodległości Polski. Na wspólnym powstańczym obelisku nagrobnym rogowskiego cmentarza, znajduje się tablica z napisem: Tu spoczywają bohaterzy ś.p. Feliks Majewski, Jan Groszkiewicz polegli za wolność ojczyzny w walkach pod Żninem 10 stycznia 1919 roku. Ku wiecznej pamięci wdzięczni rodacy. Prezydent Rzeczypospolitej Za bohaterką śmierć na polu chwały odznaczył pośmiertnie Feliksa Majewskiego Krzyżem Niepodległości.
Inaczej potoczyły się losy Wojciecha Łuczki, który po rozwiązaniu się rogowskiego oddziału powstańczego ochotniczo wstąpił 11 kwietnia 1919 roku do II Batalionu Saperów Wielkopolskich w Poznaniu. W czerwcu tego roku został mianowany starszym saperem. Od września 1919 roku uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, biorąc udział w walkach na Froncie Litewsko-Białoruskim w obronie Bobrujska, po których otrzymał awans na stopień kaprala. W październiku 1919 roku walczył o rozszerzenie przyczółka mostowego Bobrujsk nad Berezyną, w odrzuceniu Armii Czerwonej w kierunku Moholewa. W styczniu 1920 roku jego 1 pluton 2 kompanii pod dowództwem sierżanta Szymona Mocka, w brawurowym ataku pokonał 3 kompanie bolszewików i odbijał z niewoli dwa polskie plutony piechoty. W kwietniu tego samego roku walczył przeciw Armii Czerwonej w miejscowości Jakimowska Słoboda nad Berezyną. W trakcie odwrotu Wojska Polskiego z frontu wschodniego w lipcu 1920 roku skierowany został do Batalionu Zapasowego w Poznaniu. Awansowany na stopień plutonowego prowadził szkolenie ochotników i rekrutów. W Wojsku Polskim służył do końca wojny polsko-bolszewickiej w roku 1921. Po demobilizacji zamieszkał w Gnieźnie. W tym samym roku ożenił się z Teresą Płocką i wkrótce oboje zamieszkali w Wenecji, w powiecie żnińskim, gdzie Wojciech Łuczka otworzył własny zakład stolarsko-kołodziejski.
W okresie międzywojennym uczestniczył aktywnie w działalności społecznej. Był członkiem Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, w którym pełnił funkcję podnaczelnika. Należał także do Związku Weteranów Powstań Narodowych 1914-1919. W czasie II wojny światowej został przesiedlony wraz z rodziną do majątku ziemskiego w Biskupinie. Po jej zakończeniu wraz z rodziną powrócił do Wenecji, gdzie nadal prowadził zakład stolarsko-kołodziejski. Odznaczony był Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918-1921. Zmarł tragicznie w Wenecji 13 września 1949 roku w wieku 54 lat i tam został pochowany na cmentarzu parafialnym. Refleksyjne spojrzenie na losy tego powstańca wielkopolskiego i żołnierza Wojska Polskiego uwidacznia przede wszystkim jego pragnienie życia w wolnym państwie. Tęsknił do niepodległości, o nią walczył i się jej doczekał.
Jednym z najmłodszych powstańców wielkopolskich - harcerzy był ojciec mojej żony - Antoni Przybylski. Urodził się 3 czerwca 1905 roku w Czarnkowie, w województwie poznańskim. Już będąc uczniem szkoły powszechnej brał udział w konspiracyjnych obozach i szkoleniach harcerskich obejmujących: terenoznawstwo, musztrę wojskową oraz naukę historii Polski.
Do tajnej drużyny harcerskiej im. Jana Kilińskiego w Czarnkowie został przyjęty 25 grudnia 1918 roku przez księdza Witolda Paulusa, który był jej drużynowym. Przed wybuchem powstania uczestniczył wraz z innymi harcerzami w obstawie zebrań Polaków w sali Łaszewskiego w Czarnkowie. Jako harcerz ochotniczo wstąpił do powstania w Czarnkowie 8 stycznia 1919 roku. Głównym jego zadaniem wraz z innym powstańcem Wincentym Pitz`em był dowóz żywności do oddziałów walczących na odcinku frontu: Góra, Czarnków, Romanowo, Walkowice. Żywność przewozili zarówno w dzień, jak i wieczorem. Szczególnie niebezpiecznie było w dzień, bo niejednokrotnie ostrzeliwani byli przez Niemców z broni maszynowej. Do oddziałów walczących na tym odcinku frontu docierał również jako goniec bojowy przenosząc meldunki. Dostarczanie żywności i przenoszenie meldunków pod ogniem nieprzyjaciela było bardzo ryzykowne, wymagało zręczności i odwagi. Jako goniec bojowy brał również udział w oswobodzeniu Czarnkowa. Dowódcami oddziałów, w których służył, byli wówczas: Pokrywka, Meisner i Anioła. W Powstaniu Wielkopolskim uczestniczył do 15 lutego 1919 roku.
Cała jego zawodowa działalność związana była z administracją samorządową i państwową. Pierwszą pracę rozpoczął 1 sierpnia 1920 roku w Wydziale Powiatowym w Czarnkowie. W tym samym roku wykazuje się niezwykłą odwagą i poświęceniem, ratując tonącego w Noteci człowieka. Za czyn ten otrzymuje odznakę Za Uratowanie Życia, nadaną przez Naczelnictwo ZHP w Warszawie. Ponadto Zarząd Generalny Związku Towarzystw Powstańców i Wojaków Ziem Zachodnich Rzeczpospolitej Polskiej nadał mu Odznakę Powstańca Zasługi. Potem od 1924 roku pracował w Urzędzie Skarbowym w Czarnkowie. Po zawarciu w 1930 roku związku małżeńskiego z Elżbietą Feldmann podjął pracę w Zarządzie Miejskim w Żninie.
Godzi się zaznaczyć, że brat żony - Roman Feldmann, był również powstańcem wielkopolskim. Brał udział na froncie północnym w kilku bitwach: w zdobyciu wozu pancernego pod Budzyniem, a także w walkach w okolicach Margonina, Podanina, Trzechdomów i Radwanek. W czasie ataku na Podstolice został ciężko ranny. Po zdjęciu munduru żołnierza Wojska Polskiego w stopniu plutonowego w 1921 roku, pracował w firmach budowlanych, potem założył własne przedsiębiorstwo budowlane, a w latach 1935-1939 był wójtem w rodzinnym Ryczywole, w powiecie obornickim.
Antoni Przybylski ze Żninem i jego mieszkańcami związał się do końca swojego życia. W okresie międzywojennym aktywnie uczestniczył w działalności społecznej. Należał do Bractwa Strzeleckiego, w którym pełnił funkcję skarbnika. Był instruktorem i uczestnikiem obozów szkoleniowych Ligi Obrony Powietrznej Państwa. Był także członkiem PCK. Działał w Związku Weteranów Powstań Narodowych RP 1914-1919, będąc jego referentem prasowym.
Po wkroczeniu 9 września 1939 roku armii niemieckiej do Żnina, zgodnie z zarządzeniem okupanta pod rygorem kary śmierci, zgłosił się do utworzonego Stadtverwaltung`u (Magistratu), w którym dzięki dobrej znajomości języka niemieckiego zostaje zatrudniony. Na początku okupacji wraz z całą rodziną wyrzucono go z mieszkania w domu pocztowym przy ulicy Podgórnej 7 (dzisiaj Aliantów), do małego mieszkania w kamienicy przy ulicy Bydgoskiej. W 1939 roku wraz z innymi pracownikami Magistratu ukrywa za szafą pancerną zerwaną przez Niemców tablicę upamiętniającą pierwszego zabitego w Żninie powstańca wielkopolskiego Władysława Lewandowskiego, która po wyzwoleniu wróciła na swoje dawne miejsce. Uczestniczył także w zabezpieczeniu i ukryciu sztandaru oraz dokumentacji powstańców wielkopolskich.
Czasy okupacji niemieckiej sprawiły, że na swojej drodze życiowej ponownie spotkał ludzi, których trzeba było ratować. Tym razem przed prześladowaniami. Województwo Poznańskie i leżący na jego obszarze Żnin dekretem Hitlera z 1939 roku zostały bezpośrednio wcielone do Rzeszy i znalazły się w obrębie nowej jednostki administracyjnej - Kraju Warty, podzielonej na rejencje. Żnin, którego nazwę zmieniono na Dietfurt, należał do rejencji Hohensalz`a (Inowrocław), która graniczyła z Generalnym Gubernatorstwem (GG). Na ziemiach wcielonych do Rzeszy zaczęły się rewizje, represje, aresztowania i rozstrzeliwania. Niektórzy z zagrożonych mieszkańców Żnina zmuszeni byli uciekać. Wybierali najczęściej GG, gdzie łatwiej było się ukryć. Aby wyjechać z miasta, trzeba było jednak posiadać zaświadczenie zezwalające na podróż. Takie fałszywe zaświadczenia sporządzał Antoni Przybylski. Poświadczał je skombinowaną z Magistratu pieczątką. Ukrywał ją w przemyślnym schowku na poddaszu domu, w którym mieszkał, w otworze po sęku w belce. Zaświadczenia te pozwalały na przejazd do leżącej na granicy GG miejscowości, z której umówiony kurier przeprowadzał uciekającego przez granicę. Operacja taka trwała około pięciu dni. W tym czasie organizator ucieczki w niepokoju przygotowany na najgorsze oczekiwał jej wyniku. Na szczęście wszystkie one zakończyły się pomyślnie.
W następnym dniu po wyzwoleniu Żnina przez Armię Czerwoną spod okupacji niemieckiej, tj. 23 stycznia 1945 roku, Antoni Przybylski był w grupie inicjatywnej organizującej Zarząd Miejski i Miejską Radę Narodową. W administracji państwowej pracował z wielkim oddaniem do końca swojego życia. Umarł nagle 20 czerwca 1966 roku w Żninie i został pochowany na tamtejszym cmentarzu.
Zapamiętałem mojego teścia jako człowieka przyjaznego i skromnego. Nigdy nie mówił o sobie. Był mocno związany z ludźmi, którym zawsze starał się pomagać.
Przeżywam uczucie radości i dumy, gdy przywołuję obrazy męstwa i poświęcenia powstańców wielkopolskich. Są one rzeczywistą częścią nie tylko historii, lecz i naszej współczesności. Przekazywana z pokolenia na pokolenie tradycja Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, zwycięskiej walki o niepodległość, daje nam siłę do działania w teraźniejszości i wiarę w przyszłość.

Reklama

Damian Zieliński
Pałuki nr 1093 (4/2013)

 

 

Bibliografia:
Powstańcy Wielkopolscy - biogramy uczestników powstania wielkopolskiego 1918/1919. pod red. Bogusława Polaka, tom I i VIII Poznań 2005 i 2011
Janusz Księski: Pałuki. Wydawnictwo Morskie 1966
Czesław Sikorski: Zarys dziejów Żnina. Żnińskie Towarzystwo Kulturalne. Żnin - 1990
Marek Rezler: Powstanie Wielkopolskie 1918-1919. Spojrzenie po 90 latach. Dom Wydawniczy Rebis Poznań 2008.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości