Żninianka - pani Zofia Pilarska (z domu Wiśniewska) była świadkiem wydarzeń 28 czerwca 1956 r. w Poznaniu. Tego dnia pani Zofia wraz z grupą pracowników browaru w Żninie udała się na wycieczkę do Poznania. Celem wyprawy były Międzynarodowe Targi Poznańskie.
Uczestnicy wycieczki na terenie Targów. Na zdjęciu nie ma pani Zofii Pilarskiej; gdy zostało ono wykonane, była na ulicy Dąbrowskiego. Pani Zofia wspomina:
- Jechaliśmy ciężarówką, kierowcą był pan Mieczysław Wegner. Podróżowało się wtedy tak, jak teraz jeździ tylko wojsko. Po drodze wstąpiliśmy do browaru w Kobylimpolu, gdzie poinformowano nas, że w mieście coś się dzieje niedobrego i lepiej tam nie jechać. Nie posłuchaliśmy ich i pojechaliśmy do centrum Poznania. Zanim dojechaliśmy, zostaliśmy zatrzymani przez grupę ludzi, którzy wsiedli do samochodu i mówili, że jadą na strajk. Kierowca zaparkował samochód na ulicy Dzierżyńskigo (dziś Dolna Wilda - przyp. red.). Ponieważ chciałam odwiedzić rodzinę mieszkającą przy ulicy Mickiewicza, wraz z narzeczonym i kuzynką odłączyliśmy się od grupy i poszliśmy w tamtą stronę. Obok teatru widzieliśmy zgromadzone wojsko i czołgi. Pod kościołami tłumy ludzi śpiewały pieśni kościelne. Widać było, że w mieście dzieje się coś niezwykłego. Kiedy doszliśmy do ulicy Dąbrowskiego, na skrzyżowaniu z ulicą Kochanowskiego zobaczyliśmy wywrócony tramwaj i barykadę z samochodów. Pełno było ludzi, milicji i wojska.
Gmach Urzędu Bezpieczeństwa przy ul. Kochanowskiego (w głębi) - dzisiaj fot. Marian Kawka Żołnierze nie byli uzbrojeni. Zachowywali się spokojnie i mówili ludziom, aby zawrócili i nie szli w stronę ulicy Kochanowskiego. Milicjanci byli uzbrojeni i zachowywali się bardzo agresywnie. Bili i popychali ludzi. Usłyszeliśmy strzały dochodzące od strony ulicy Kochanowskiego - była tam siedziba Urzędu Bezpieczeństwa. Gdy strzelanina wzmogła się, zrobiło się bardzo niebezpiecznie, schowaliśmy się do sklepu przy ulicy Dąbrowskiego. Wyły syreny karetek pogotowia podjeżdżających do ulicy Kochanowskiego.
Ludzie krzyczeli, płakali i uciekali. Po godzinie, gdy nieco ucichły strzały, odważyliśmy się wyjść i udaliśmy się w stronę terenów targowych.
Kiedy weszliśmy na teren targów, usłyszeliśmy komunikat nadawany przez megafony, nakazując, aby wszyscy opuścili teren wystaw. Wychodząc napotkaliśmy pochód, na czele którego szedł mężczyzna z biało-czerwoną flagą. Za nim, na noszach, niesiono zabitego, młodego chłopca. Ludzie nieśli transparenty: "Jesteśmy głodni!"; "Chcemy chleba!"; "Chcemy wolności!". Dziennikarze zachodni, obecni na targach, fotografowali i filmowali manifestację. Przy świadkach z Zachodu, milicja, której było pełno, w tym momencie nie interweniowała. Udaliśmy się na miejsce zbiórki i pojechaliśmy do Żnina, gdzie oczekiwały nas zaniepokojone rodziny, bowiem do Żnina dotarła już wieść o wydarzeniach w Poznaniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze