Roman Pawłowski próbował wyciągnąć gałąź, która leży w wodzie, ale sam nie dał rady tego uczynić fot. Karol Gapiński
Żnin, Jezioro Duże, rybakówka, drzewa, krzewy, wycinka, pozwolenie
Pozwolenie na trzy, wyciętych 10 razy więcej
Resztki gałęzi z drzew i krzewów wyciętych w okolicach rybakówki zalegają w wodzie utrudniając dostęp do łodzi wędkarzy. Urząd Miejski zgłosił już w marcu na policji podejrzenie nielegalnej wycinki około 30 drzew, choć pozwolenie burmistrz wydał tylko na 3 wierzby. Prezes Gospodarstwa Rybackiego Łysinin zapewnia, że nie wycięto nic więcej niż w pozwoleniu. - No, może tylko trochę drewnianych kikutów, by ludzie się o nie nie potykali - mówi.
W zeszłym tygodniu zadzwonił do nas wędkarz, który zgłosił temat, iż nad Dużym Jeziorem Żnińskim przy linii brzegowej, przy rybakówce, ktoś wyciął drzewa, duże gałęzie zabrał, a resztę zostawił. Nasz rozmówca pytał, kto mógł wydać zgodę, i kto wycinał drzewa nad jeziorem, zostawiając później taki nieporządek. Ów rozmówca nie chciał, aby na łamach gazety podawać jego nazwisko. - Chodzi mi o to, żeby ktoś się tym zainteresował. Mam tam łódź. Jakby zobaczyli, że rozmawiam z jakimś dziennikarzem, to mnie zjedzą chłopaki - tłumaczył w odpowiedzi na naszą propozycję, aby spotkać się nad jeziorem. Zgłaszający sprawę mógłby wtedy przybliżyć jej szczegóły.
W tej sytuacji sami udaliśmy się na teren za ul. Moniuszki w Żninie. Przy brzegu jeziora odnaleźliśmy nieuprzątnięte gałęzie. Nad jeziorem spotkaliśmy innego wędkarza - Romana Pawłowskiego. Przekazał, że wycinka miała miejsce jesienią lub zimą. Nie pamięta dokładnie, kiedy to było. - Sądzę, że temu panu, który was informował, przeszkadzały przede wszystkim te gałęzie po wycince, które zostały w wodzie, przy dojściu do łódki. Ja sam zresztą też obok mam łódkę zacumowaną i te gałęzie przeszkadzają. Sam ich nie mogę wyciągnąć, bo ciężkie. A one nawet teraz leżąc w wodzie wypuściły zielone listki - opowiadał Roman Pawłowski.
Dawid Kolasa, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Żninie, przekazał informację, że 24 kwietnia 2015 r. wydano zezwolenie na usunięcie 3 drzew (wierzb) oraz 100 metrów kwadratowych krzewów. Decyzje wydano na wniosek Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku, który zarządza przedmiotowym terenem.
- Poza tym 24 marca br., po anonimowym zgłoszeniu do Urzędu faktu wycinki, w wyniku wizji lokalnej stwierdzono ubytek około 30 drzew różnych gatunków. O fakcie nielegalnej wycinki przez niezidentyfikowanego sprawcę niezwłocznie zawiadomiono Komendę Powiatową Policji w Żninie. Wartość utraconego drewna oszacowano na około 5.600 zł. Obecnie policja prowadzi postępowanie w celu ustalenia sprawców. Za uporządkowanie terenu, usunięcie pozostałych gałęzi i innych odpadów, z uwagi, że działka nie jest własnością gminy Żnin, odpowiada zarządca terenu, czyli Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku - poinformował Dawid Kolasa.
Teren nad Dużym Jeziorem Żnińskim jest zarządzany przez inowrocławskie biuro terenowe K-PZMiU we Włocławku. Samym akwenem gospodaruje Gospodarstwo Rybackie Łysinin. Justyna Balcerzak z inowrocławskiego biura zarządu melioracji poinformowała, że w zasadzie były dwa, a nie jeden wniosek tej instytucji o wycinkę drzew. Jeden z nich był na prośbę Henryka Sobolewskiego, prezesa Gospodarstwa Rybackiego Łysinin, a drugi prywatnej osoby. Drzewa zagrażały bezpieczeństwu na jej posesji. Justyna Balcerzak zapewniła, że osoby i instytucje, dla potrzeb których Zarząd Melioracji występuje o wnioski na wycinki, są również zobligowane do posprzątania terenu po takiej wycince. Jednocześnie Justyna Balcerzak zapowiedziała, że jeśli tak się nie dzieje, to zaraz zadzwoni do pana Henryka Sobolewskiego, aby tę sprawę wyjaśnić.
Od razu po tej rozmowie skontaktowaliśmy się z Henrykiem Sobolewskim. - Nie było żadnej nielegalnej wycinki. To jakiś złośliwy wędkarz wydzwania z fałszywymi oskarżeniami. My tylko porządkujemy teren. Owszem, wyrównaliśmy trochę wystających kikutów drewnianych, by się o nie ludzie nie przewracali. Ale nic ponad to, na co mieliśmy pozwolenie, nie wycinaliśmy. Dążymy do uporządkowania tego terenu nie tylko z myślą o wędkarzach czy o ich samochodach, które zostawiają pod drzewami, na które mogą spaść gałęzie. Także z myślą o tych, którzy tam spacerują. Chcemy jeszcze dwa kręgi w rów, który tam jest, położyć, by był drożny i zrealizować dalsze porządki. Będziemy jeszcze wnioskować o kolejne wycinki. A gałęzie posprzątaliśmy z pomocą wędkarzy z koła „Pałuczanin“. Na to są zdjęcia i worki ze śmieciami, które zebraliśmy. Jak pan nie wierzy, to proszę spytać pana Stępnia - denerwował się Henryk Sobolewski na kogoś, kto dzwoni do ratusza i do dziennikarzy, sugerując, że Gospodarstwo Rybackie najpierw nielegalnie wycina drzewa, a później jeszcze nie sprząta drobnych gałęzi.
Eugeniusz Stępień, skarbnik stowarzyszenia żnińskich wędkarzy Pałuczanin, zapewnił, że w myśl uchwały zarządu koła z lutego, w maju, a dokładnie 14 maja, koło wzięło udział w sprzątaniu brzegów Dużego Jeziora Żnińskiego od okolic rybakówki w kierunku Jaroszewa. - W tym sprzątaniu wzięło udział 15 wędkarzy. Zbiórka była o 9:00, wszyscy w wysokich butach rybackich. Zebraliśmy 20 worków śmieci, worki te dostarczył Urząd Miejski. Ponadto gałęzie wyciągnięte z wody zebraliśmy na stercie, którą ma uprzątnąć Gospodarstwo Rybackie - opowiadał Eugeniusz Stępień.
Zapytaliśmy go, dlaczego w takim razie w wodzie około 20 metrów od rybakówki nadal są gałęzie, które pokazał nam Roman Pawłowski. Na to pytanie Eugeniusz Stępień nie znalazł odpowiedzi. Zgodził się natomiast, widząc jedną z tych gałęzi na zdjęciu, że jedna osoba sama jej nie zdoła wyciągnąć z wody.
Aspirant sztabowy Robert Wróblewski z Komendy Powiatowej Policji w Żninie potwierdził, że w marcu wpłynęło zawiadomienie Urzędu Miejskiego o możliwości nielegalnej wycinki drzew koło rybakówki. - Wstępne ustalenia wskazują, że wycinki dokonali pracownicy Gospodarstwa Rybackiego Łysinin za zgodą Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych na wniosek prezesa spółki Gospodarstwo Rybackie Łysinin i jednego członka koła wędkarskiego „Pałuczanin“. Drzew było wyciętych więcej niż wynikało z pozwolenia i uzgodnień z Urzędem Miejskim, ale prezes Gospodarstwa Łysinin tłumaczył, że miał na to zgodę Zarządu Melioracji. Sprawa jednak jest jeszcze w toku i jak powiedziałem, to dopiero wstępne ustalenia - podkreślił Robert Wróblewski.
W tym miejscu zaznaczmy, że pozwolenie wydaje burmistrz, a nie Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych jako zarządca terenu. Wszak dlatego to ten zarząd wnioskował do burmistrza Żnina o wycinkę wspomnianych 3 wierzb i 100 m2 krzaków, a nie kazał ich wycinać od razu, bez zgody włodarza.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1268 (22/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze