Żniński "Modexpol"
Pracownice nie otrzymały obiecanych pieniędzy
Sprawa wypłat, z którymi zalega kierownictwo "Modexpolu" swym byłym pracownicom, pozostaje nadal otwarta.
W środę, 29 listopada pracownice już przed godziną 12:00 zaczęły przychodzić na teren zakładu z nadzieją na otrzymanie należnych poborów. Wszystkie panie czekały na portierni na przybycie szefa. Ja również, oczekując, czy i jak sprawy potoczą się dalej. Około godz. 12:30 współwłaściciel "Modexpolu" Andrzej Rzepiński który, jak się okazało przebywał w biurze firmy, poprzez portiera wyprosił mnie z terenu zakładu. Nie posłuchałem tylko udałem się do Andrzeja Rzepińskiego. Ten jednak nie chciał ze mną rozmawiać i nakazał opuścić zakład. Nie mając innego wyjścia wyszedłem na ulicę. Do godz. 14:30 tylko kilka pań opuściło zakład. Od nich dowiedziałem się, że wypłat dzisiaj nie będzie i w ogóle nie wiadomo kiedy będą. Jednak w biurze musiała trwać ostra dyskusja, bowiem u niektórych wychodzących pań widziałem łzy w oczach. Wiem także, że kierownik powiedział, iż za napisane artykuły odda mnie do sądu.
Przed godziną 15:00 trzy panie udały się do Urzędu Miejskiego do radcy prawnego. Chodziło im o to, że kierownik nie chce podpisać im zaświadczeń o zarobkach, a one chcą oddać sprawę w ręce Sądu Pracy. Radca prawny poradził im aby same napisały odpowiednie listy i obliczyły ile każdej z nich należy się pieniędzy. A podpis kierownika nie jest konieczny by oddać sprawę do Sądu. Muszą jednak odczekać do 30 listopada, bowiem w tym dniu mija termin, w czasie którego Andrzej Rzepiński zobowiązał się pracownice spłacić. Ostatecznie ustalono, że 30 listopada o godz. 12:00 pracownice spotykają się ze swym szefem, być może przyjedzie ktoś z kierownictwa firmy z Bydgoszczy. Może w czwartek nastąpią jakieś rozstrzygnięcia (w środę wieczorem zamykaliśmy ten numer "Pałuk"). Będę o nich informować.
Z nieoficjalnych źródeł dowiedziałem się że w ostatnim czasie pieniądze za partię materiału (bluzki) wpłynęły na prywatne konto jednego z kierowników spółki. Są to informacje nieoficjalne, bowiem jak już wspomniałem Andrzej Rzepiński nie chciał ze mną rozmawiać. A gdzie są pieniądze za partię spodni wysłanych do Holandii? Andrzej Rzepiński na tyłach zakładu, mówiąc inaczej od strony placu Wolności zamierza otworzyć drink-bar. Ogłoszenie o naborze do pracy ukazało się w poprzednich "Pałukach". Już są tam prowadzone odpowiednie prace budowlane. A pieniędzy dla ludzi nie ma. Złożył on również apelację na wyrok Sądu Pracy dotyczący pracownicy, o której pisaliśmy w ubiegłym numerze "Pałuk". W ciągu 14 dni pani ta spodziewa się zawiadomienia o kolejnym terminie rozprawy. Zostanie również zawiadomiony kierownik firmy.
W związku z tym, że według jakiś nieznanych mi osób, za dużo piszę o "Modexpolu" otrzymałem anonimowy telefon, w którym osoba po drugiej stronie słuchawki radziła bym zaprzestał pisać o tej firmie, radziła bym udał się wraz z naczelnym na urlop chorobowy, straszyła sądem, a nawet posunęła się do gróźb wobec mnie i mojej rodziny. Oczywiście podjąłem jedynie słuszne w takim przypadku środki zapobiegawcze. Pisać o "Modexpolu" będę nadal, ponieważ nie porzuca się spraw rozstrzygniętych w połowie, a poza tym jestem to winien tym paniom, które starają się odzyskać to co im się należy. Na anonimowe listy nie odpowiadam.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze