Reklama

Pradziejowy kalendarz

Weneckie zagłębie archeologiczne
    Pradziejowy kalendarz
    Na pograniczu Wenecji i Godaw, tuż nad brzegiem jeziora Skrzynka, archeolodzy odkryli starożytne obserwatorium astronomiczne. Służyło jako kalendarz do określania daty przesilenia letniego i zimowego, czy ustalania pór zasiewu.

    Pod koniec czerwca 2008 r. profesor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Włodzimierz Rączkowski, specjalista w dziedzinie archeologii lotniczej, na zlecenie Muzeum Archeologicznego w Biskupinie wykonał lot nad Gąsawą, Godawami i Wenecją. Jego celem było potwierdzenie istnienia osiedla długich domów w Gąsawie, ale przelot nad ziemią pałucką okazał się bogatszy w odkrycia.
    W Wenecji zdjęcia lotnicze wykazały pozostałości osiedla długich domów sprzed ok. 6,5 tysiąca lat. Na zdjęciu widać ślady po kilkudziesięciu domach, a wstępne przypuszczenia wskazują, że w Wenecji w takich budynkach mieszkali ludzie przez kilkaset lat. Ślady cywilizacji długich domów na Pałukach zostały ujawnione już wcześniej (około 10 lat temu) pod Gąsawą. Ludzie zamieszkujący te tereny wznosili długie na 30-40 metrów chaty nie tylko 4 tysiące lat wcześniej od mieszkańców Biskupina, ale tysiąc lat wcześniej, zanim Egipcjanie wpadli na pomysł budowania piramid.
Uwagę biskupińskich archeologów przykuły też ślady w kształcie okręgu, niedaleko brzegu jeziora Skrzynka. Pierwsze przypuszczenia archeologów z lata ubiegłego roku mówiły o miejscu kultu. Jednak dopiero teraz można powiedzieć z dużym prawdopodobieństwem o tym, że na granicy Godaw i Wenecji kilka tysięcy lat temu istniało obserwatorium astronomiczne. Takie obserwatorium astronomiczne w języku archeologów określa jako tzw. rondelę. Były to konstrukcje ziemno-drewniane. Składały się z jednej lub kilku palisad, a te dodatkowo otoczone były rowami. Do wnętrza rondeli prowadziło kilka bram. Wewnątrz okręgu nie znajdowały się żadne budowle. Średnica weneckiej rondeli wynosi ok. 80 metrów. Rondele służyły ludziom sprzed tysiącleci jako kalendarz. Dzięki okręgom i palisadom obserwowali kąt nachylenia słońca i księżyca względem Ziemi, określali pory roku i wyznaczali terminy zasiewów. Ważne również było to, aby wyznaczyć daty przesilenia letniego i zimowego, co w kulturze plemion neolitycznych miało ogromne znaczenie.

    - Monumentalne założenia architektoniczne zwane „rondelami", czyli konstrukcji drewniano-ziemnej rozlokowanych na planie koła, wznoszone były w Europie Środkowej już przez społeczności neolityczne. W epoce brązu i we wczesnej epoce żelaza idea wznoszenia tego typu obiektów nie była już tak rozpowszechniona. Z dużym prawdopodobieństwem można wydzielić dwie kategorie takich dzieł. Do pierwszej zaliczamy obiekty spełniające funkcję kultową czy też chronometryczną [chodzi o mierzenie czasu - przyp. rk]. Większość znanych założeń o takim przeznaczeniu składała się z pojedynczego dookolnego rowu lub dwóch rowów otoczonych czasem palisadą lub kilkoma rzędami palisad. W dwóch lub czterech miejscach do wnętrza prowadziły wejścia. Wewnętrzna przestrzeń pozostawała przeważnie niezabudowana. Jeśli istniały jakieś ślady wewnętrznej zabudowy, to nigdy nie zajmowały one centralnego miejsca w tych kultowych kręgach. Istnieje kilka teorii tłumaczących idee, jakie przyświecały wznoszącym te koliste obiekty o funkcji kultowej. Pierwsza teoria tłumaczy potrzebę wznoszenia ich w celach chronometrycznych.     Orientowanie wejść według stron świata z pewnymi odchyleniami na wschód lub zachód było celowe i wiązało się z wystąpieniem równonocy na jesień i wiosnę. Dla pradziejowych społeczności rolniczych przesilenie wiosenne miało zapewne istotne znaczenie z powodu terminów prac polowych. Nie wyklucza się także kultowego i rytualnego znaczenia Słońca, czy Księżyca wschodzącego i zachodzącego w linii bramy. Zjawisko takie mogło być odbierane jako wejście bóstwa utożsamianego z kosmicznym ciałem - wyjaśnia Jarosław Kopiasz, archeolog z Muzeum Archeologicznego w Biskupinie. - Takie obiekty przebadane wykopaliskowo odkryto m. in. na stanowisku neolitycznej kultury lendzielskiej w miejscowości Zlkovce na Słowacji i na stanowisku z wczesnej epoki żelaza w Kurim koło Brna.
    Obiekt na razie nie zostanie udostępniony zwiedzającym, ponieważ położony jest na gruncie prywatnym i nie został dokładnie przebadany.
    - Na razie jest problem z wyznaczeniem dat powstania rondeli. Najprawdopodobniej jest ona tożsama z osiedlem długich domów. Jednak przedział, w jakim mogła powstać, jest długi. Mogła powstać już w neolicie, jak również równolegle z osadą w Biskupinie. To, że jest to rondela, wiemy dzięki badaniom magnetycznym wykonanym przez Łukasza Pożuczka z Krakowa. Najbardziej cieszy nas to, że to on sam się do nas zgłosił. Przyjechał o wpół do czwartej rano land-roverem z podczepionym sprzętem, wjechał na pole i walczył kilka godzin. Jednak wyniki wyszły bardzo ciekawe - mówi Mariusz Kazik, archeolog z Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.
    Dokładne datowanie obiektu będzie możliwe dopiero po rozpoczęciu badań metodą inwazyjną, czyli poprzez kopanie. Na razie Muzeum Archeologiczne w Biskupinie nie planuje tego rodzaju badań. W tym roku nadal będą kontynuowane badania archeologiczne metodą nieinwazyjną (elektrooporowe) oraz przy pomocy georadaru.
    - Przygotowania do badań archeologicznych trwają kilka lat. Musimy przygotować projekty i zabiegać o dofinansowanie, ponieważ przebadanie tego terenu może kosztować około 300.000 zł, przy założeniu, że nie natrafimy na inne niezidentyfikowane tą metodą obiekty - mówi Mariusz Kazik. Badania magnetyczne wykonane zostały pod koniec grudnia. Wyniki zostały przesłane do profesora Francoisa Bertemesa z muzeum Kreisgrabenlage Goseck w landzie Sachsen-Anhalt w Niemczech.
    - Tam została odkryta podobna rondela. Niemcy w tym miejscu zorganizowali muzeum. Profesor potwierdził nasze wyniki. Zwrócił jednak uwagę na to, aby wydatować naszą rondelę - dodał Mariusz Kazik.
    Na pytanie, czy odkryte obserwatorium będzie w przyszłości udostępnione zwiedzającym, Mariusz Kazik odpowiada, żartując, że gdyby wszędzie, gdzie archeologowie odkrywają pradziejową działalność człowieka, budować rekonstrukcje, zabrakłoby miejsca na budowę dla współczesnych mieszkańców Pałuk.

Reklama

Remigiusz Konieczka

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 882 (1/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości