Prawo jazdy, radca prawny, opinia, Barcin, egzamin
Prawo jazdy wydane zgodnie ze zdrowym rozsądkiem
Opinia radcy prawnego nie pozostawiała złudzeń. Nawet jeśli ktoś zdał egzamin na prawo jazdy, a nie posiada wymaganego minimalnego wieku, to starostwo nie może wydać mu uprawnień do kierowania tym pojazdem. Dwa tygodnie zwlekano z ostateczną decyzją w nadziei na inne wskazówki z Ministerstwa Infrastruktury. Takich jednak nie ma. Jest jednak dyrektywa unijna mówiąca, że istniejących uprawnień nie można pozbawiać.
Przypomnijmy, dwa tygodnie temu pisaliśmy, jak zmieniły się przepisy dotyczące osób mogących ubiegać się o prawo jazdy. Między innymi wzrósł wiek minimalny wymagany w przypadku ubiegania się o uprawnienia do kierowania pojazdami kategorii A i kategorii C. 19 stycznia zaczęła obowiązywać nowa ustawa o kierujących pojazdami i pojawiły się już ofiary nieprecyzyjnych zapisów tej ustawy. Pisaliśmy o osiemnastoletnim Sebastianie Woźnickim z Barcina, który przed 19 stycznia zdobył uprawnienia do kierowania motocyklem, a po 19 stycznia zdał egzamin na prawo jazdy kategorii B. Kiedy zwrócił się do starostwa z wnioskiem o wydanie prawa jazdy kategorii A i B, okazało się, że zgodnie z nową ustawą mieszkaniec Barcina nie może otrzymać prawa jazdy kategorii A, ponieważ nie skończył wymaganych 24 lat.
- Opinia radcy prawnego odnosi się do tych kwestii krótko i zwięźle - mówi Tomasz Michalczak, kierownik wydziału komunikacji i dróg w Starostwie Powiatowym w Żninie. - Ustawa nie zawiera przepisów przejściowych, które regulowałyby status kierowców posiadających już uprawnienia do kierowania pojazdami, a nie spełniających warunków pod rządami nowej ustawy.
Z opinii radcy wynika, że czytając literalnie brzmienie zapisów ustawy, organ starostwa nie ma możliwości interpretacyjnej wychodzącej poza zapisy tej ustawy. A ustawa jasno określa, że uprawnień kategorii A nie można wydać osobie, która nie skończyła 24 lat. Podobnie osoba, która nie skończyła 24 lat nie może poruszać się pojazdami kategorii A. Dlatego też Sebastian Woźnicki otrzymał odpowiedź odmowną w kwestii wydania prawa jazdy kategorii A i B. Kierowca może posiadać jedno ważne prawo jazdy, więc albo w tej chwili Sebastian Woźnicki zdecyduje się poczekać z wyrobieniem prawa jazdy kategorii B i poruszać się motocyklem, albo wybierze samochód, a zrezygnuje z możliwości poruszania się pojazdami kategorii A.
- Podpisałem dwie takie decyzje, ale bez przekonania - mówi starosta Zbigniew Jaszczuk. - Dla mnie niezrozumiałe jest, jak można karać w ten sposób tego, kto posiada prawo jazdy kategorii A i tylko uzupełnia swoje uprawnienia o kategorię B. Myśmy starali się wydać decyzję zgodną ze zdrowym rozsądkiem, ale w majestacie prawa ustanowionego przez geniuszy na Wiejskiej, nie mogliśmy takiej decyzji wydać. Na zdrowy rozsądek, to ja w tym zapisie prawa nie widzę żadnej logiki. Ale geniusze na Wiejskiej już nie takie kwiatki nam wywijali.
W miniony piątek pojawiła się jednak nadzieja dla tych, którzy wcześniej mieli wydane uprawnienia kategorii A, a mimo to ze starostwa odeszli z kwitkiem. Pracownicy starostwa znaleźli szansę na pozytywne załatwienie tej sprawy.
Tomasz Michalczak informuje, że po analizie szerszego materiału pracownicy starostwa doszli do wniosku, że ustawa o kierujących pojazdami dokonująca w zakresie swojej regulacji wdrożenia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw jazdy z 20 grudnia 2006 roku w interesującym Sebastiana Woźnickiego zakresie nie wdrożyła stosownego zapisu wyżej wymienionej dyrektywy. Punkt 5 ze wstępu tejże dyrektywy stanowi, że niniejsza dyrektywa nie powinna naruszać istniejących uprawnień do kierowania pojazdami nadanych lub nabytych przed datą jej zastosowania. Tymczasem polskie przepisy ustawy o kierujących nie regulują kwestii uprawnień już nabytych.
- Był dylemat, czy możemy na tej dyrektywie się opierać, ale znaleźliśmy dwa wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, zgodnie z którymi w sytuacji, gdy państwo członkowskie nie dokonało poprawnej implementacji zapisów dyrektywy do krajowego porządku prawnego, to jednostka może powołać się na zapisy dyrektywy wobec wszelkich przepisów prawa krajowego, które pozostają niezgodne z dyrektywą - mówi Tomasz Michalczak. - Zdając sobie sprawę z niesprawiedliwości nowej ustawy, znaleźliśmy furtkę w postaci dyrektywy unijnej. Na tej podstawie będziemy mieli możliwość uchylić pierwszą decyzję i wydać kolejną decyzję pozytywną dla interesanta. Mamy dwa takie przypadki. Dla mnie osobiście te pierwsze decyzje były trudne, bo miałem wrażenie, że krzywdzimy tych ludzi, dlatego cieszymy się, że udało nam się znaleźć rozwiązanie kontrowersyjnej sytuacji zadowalające klienta. Przykre jedynie jest to, że nie zostało to jasno, precyzyjnie i ściśle uchwalone w przepisach prawa krajowego.
W tej chwili kwestia uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami jest różnie interpretowana w całym kraju. Ludzie masowo odwołują się do SKO nie zgadzając się z wydanymi decyzjami odmownymi. Jednoznacznej opinii nie ma także z ministerstwa.
Starostwo w Żninie musiało zmierzyć się także z przypadkami, w których kierowcy przed 19 stycznia zdali egzamin na prawo jazdy kategorii A lub C, ale dokumenty do urzędu wpłynęły po 19 stycznia. W tych sytuacjach decyzja Starostwa także była odmowna.
- Decyzje były trudne, ale droga dla tych ludzi nie jest zamknięta - tłumaczy Tomasz Michalczak i gorąco zachęca, żeby przejść drogę administracyjną i odwoławczą, która może zakończyć się uchyleniem decyzji starostwa i ostatecznym wydaniem uprawnień. W tej chwili, w trzech przypadkach skierowanych do organu odwoławczego, każda z decyzji starostwa przez SKO została utrzymana w mocy, ale jedna z nich została już zaskarżona i przekazana do rozpatrzenia w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Pozostaje czekać na rozstrzygnięcie.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1103 (14/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze