O referendum w Łabiszynie
Próba odwołania burmistrza
Grupa składająca się z przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz 2 sołtysów, którzy chcą pozostać anonimowi, zawiązała inicjatywę zwołania referendum w sprawie odwołania Jacka Idziego Kaczmarka z funkcji burmistrza Łabiszyna. - „Niech się określą z nazwisk, bo ja, jako Jacek Idzi Kaczmarek występuję codziennie i firmuję swoje poczynania własnym nazwiskiem, a ci adwersarze moi nie potrafią tego" - oznajmił burmistrz.
Roman Minierski zapewnia, że to nie z jego inicjatywy konsoliduje się w tych dniach grupa zmierzająca do ogłoszenia w Łabiszynie referendum. Radny uważa jednak, że taki zimny prysznic przydałby się burmistrzowi. Jacek Idzi Kaczmarek jest burmistrzem Łabiszyna przez 3 kadencje. Piastuje fotel włodarza już 11 rok. Zdaniem grupy inicjatywnej - forowanie znajomych na stanowiskach w urzędzie, przedłużanie okresów przedemerytalnych, przechodzenie wiekowo zaawansowanych urzędników Łabiszyna w ostatnim momencie, przed obligatoryjnym odejściem na emeryturę, co odbywa się kosztem młodych, wykształconych ludzi, których burmistrz nie zatrudnia - to główne powody, dla których powinno się - jak to określa Roman Minierski, radny Łabiszyna - potrząsnąć Jackiem Idzim Kaczmarkiem. Radny Minierski dodaje: - Chodzi o to, ażeby ostudzić głowę pana burmistrza. On nie może się czuć w taki sposób, jak w ostatnich latach, że jest udzielnym księciem w Łabiszynie.
Według informacji zebranych przez nas, w grupie inicjatywnej, która chciałaby doprowadzić do referendum za odwołaniem burmistrza są: radny Roman Minierski, choć - jak podkreśla - nie jest jej inicjatorem, dwóch sołtysów, kilku strażaków i kilku przedstawicieli innych organizacji pozarządowych. Nie chcą się oni jednak teraz ujawniać, a to zdaniem Jacka Idziego Kaczmarka jest kluczowe, ażeby w ogóle traktować tę inicjatywę poważnie.
- To żenująca inicjatywa, niczego nie zmienia w naszym życiu społecznym - powiedział Jacek Idzi Kaczmarek.
Ogłoszenie referendum, do którego zgodnie z ustawą o referendum lokalnym może dojść pod warunkiem, że zebrane zostanie odpowiednia liczba podpisów pod wnioskiem, to dopiero pierwszy etap procedury odwoławczej włodarza gmin.. Podczas głosowania przy urnach musi pojawić się przynajmniej połowa uprawnionych, spośród których dopiero 50% głosów plus 1 za odwołaniem Jacka Idziego Kaczmarka pozwoli go rzeczywiście odwołać. Jeśli frekwencja będzie niższa niż 50% bądź więcej niż połowa ankietowanych powie:nie, wówczas burmistrz zostanie na swoim stanowisku.
Profesor Marek Szewczyk z Wielkopolskiego Ośrodka Kształtowania Samorządu Terytorialnego w Poznaniu oznajmił, że odwołanie włodarza gminy w trybie referendum w najnowszej historii samorządu w Polsce, czyli po 1989 r. jeszcze nigdzie w naszym kraju nie miało miejsca. Sytuacja w każdym z kilkunastu takich przypadków była taka, że zanotowano zbyt niską frekwencję, ażeby komisarz wyborczy mógł uznać głosowanie za ważne. Profesor podkreślił, że dotychczas do referendum w sprawie odwołania wójta, burmistrza, czy prezydenta miasta dochodziło z inicjatywy radnych gminnych, a nie ogółu społeczeństwa.
Zgodnie z artykułem 5. ustawy o referendum lokalnym z 15 września 2000 r., do takiego referendum mieszkańcy mogliby doprowadzić pod warunkiem, że przewodniczącej Rady Teresie Paliwodzie przedstawiony zostałby wniosek podpisany co najmniej przez 10% mieszkańców uprawnionych do głosowania.
Karol Gapiński
Pałuki nr 883 (2/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze