Krzysztof Konikowski ze Żnina nie został 26 czerwca wpuszczony do szkoły muzycznej w Inowrocławiu na spotkanie z prezesem PiS. Swoją krytykę rządu i lidera rządzącej partii oraz policjantów, którzy ochraniali spotkanie, żninianin wykrzykiwał więc na wydzielonej części parkingu przed szkoła muzyczną. W pewnym momencie policjant użył wobec niego gazu pieprzowego. Uważał, że funkcjonariusz przekroczył uprawnienia, więc skierował doniesienie do prokuratury. Podobne złożył też w prokuraturze prezydent Inowrocławia. Prokurator odmówił wszczęcia śledztwa.
Krzysztof Konikowski ze Żnina, manager firmy Czarny Koń jest znany z uczestnictwa w protestach antyrządowych. W niedzielę 26 czerwca br. był na takim w Inowrocławiu. Policjant zabezpieczający wizytę prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego użył wobec żninianina środka przymusu bezpośredniego w postaci gazu pieprzowego. O szczegółach pisaliśmy 27 czerwca na www.palukitv.pl oraz w papierowym wydaniu Pałuk w nr 26 z 30 czerwca br.
Gazem po oczach
Krzysztof Konikowski oraz inni uczestnicy protestu prowokowali policjantów, ale tylko jeden z funkcjonariuszy widoczny na nagraniach, który miał twarz zasłoniętą czarnym kominem (mimo panującego wówczas upału) oraz ciemne okulary na oczach. Policjant ten trzymał w ręku miotacz z gazem. Przebieg wydarzeń był znany z nagrania w relacji na żywo w mediach społecznościowych, którą prowadził Krzysztof Konikowski oraz z nagrania z telefonu innego uczestnika, które zostało opublikowane na Twitterze. Krzysztof Konikowski oraz inni uczestnicy protestu prowokowali policjantów, także przy użyciu wulgarnych słów. Sprowokować dał się tylko ten jeden funkcjonariusz z kominem na twarzy i gazem w ręku. Pozostali zachowali spokój.
Żninianin oraz osoby, które stały obok niego, a także udzielające mu później pomocy, źle się czuli po ataku gazem. Krzysztof Konikowski i jego koleżanki musieli następnie dzwonić do Żnina do znajomego, aby przyjechał po nich i zawiózł do domu. Nikt z nich bowiem nie czuł się wtedy na siłach, by samemu poprowadzić samochód.
![]() |
| Krzysztof Konikowski przeciera szczypiące go oczy po użyciu gazu przez policjanta fot. Natalia Pietras |
Policjant, który użył gazu, rozpryskując go z niewielkiej odległości bezpośrednio w twarz Krzysztofa Konikowskiego ostrzegał wcześniej, że użyje środków przymusu bezpośredniego. Jednak według Krzysztofa Konikowskiego ich użycie nawet po ostrzeżeniu musi być uzasadnione. Nie może to być - jego zdaniem - działanie prewencyjne, a tylko wynikające z realnego zagrożenia policjantów. Pod szkołą muzyczną w Inowrocławiu, gdzie odbywała się konwencja prezesa PiS, policjantów było więcej, niż protestujących. Ci drudzy zaś, co podkreślał Krzysztof Konikowski, nie mieli zaciśniętych pięści do ataku, a tylko trzymali telefony w rękach.
Prezydent Inowrocławia składa doniesienie. Krzysztof Konikowski też
Działanie policjantów wtedy skrytykowali politycy opozycji. Krzysztof Konikowski podkreślał w rozmowie z nami, że nie jest sympatykiem ani Platformy Obywatelskiej, ani innej partii, a jego udziały w protestach były dyktowane niezadowoleniem z rządu PiS. Podobnie jak Krzysztof Konikowski, także opozycyjni politycy uważali, że policja przekroczyła uprawnienia - użycie gazu w tamtej sytuacji nie miało ich zdaniem uzasadnienia.
Krzysztof Konikowski skierował doniesienie o podejrzeniu przestępstwa do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Doniesienie o możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji złożył też prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza. Materiały zostały przekazane najpierw do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, a stamtąd do Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Śledztwa nie będzie
Sprawę rozpoznawał prokurator Jacek Kamiński, który 5 września postanowił na podstawie przepisów kodeksu postępowania karnego odmówić wszczęcia śledztwa w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjantów poprzez użycie miotacza gazu wobec Krzysztofa Konikowskiego oraz przemocy fizycznej wobec innego uczestnika protestu towarzyszącego spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z jego sympatykami w Inowrocławiu. W ocenie prokuratora ze Słupska okoliczności zdarzenia z 26 czerwca w Inowrocławiu uprawniają do zajęcia stanowiska, że środek przymusu bezpośredniego w postaci gazu pieprzowego nie został użyty bezpodstawnie, a funkcjonariusz wcześniej ostrzegał o możliwości jego użycia i odepchnął Krzysztofa Konikowskiego. (...) Godzi się nadto podkreślić, że strumień gazu skierowany na wysokości jego twarzy, oprócz przemijających dolegliwości oczu, nie spowodował u niego obrażeń ciała. (...) - napisał Jacek Kamiński w uzasadnieniu swego postanowienia. Zdaniem prokuratora również w odniesieniu do drugiej osoby, która według doniesienia prezydenta Inowrocławia została poszkodowana, brak jest przesłanek wskazujących na to, że w podjętych działaniach funkcjonariusze przekroczyli prawo.
Będzie zażalenie
Na postanowienie prokuratora przysługuje zażalenie do sądu. Krzysztof Konikowski w rozmowie z nami zapowiedział, że takie zażalenie złoży.
Karol Gapiński, 15 IX 2022
[new3s:1089550]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze