Na meczu w Piechcinie
Promilowy arbiter
Żninianin, sędzia główny meczu Hermes Radłowo z Piastem Kołodziejewo, prowadził zawody będąc w stanie głębokiego upojenia alkoholowego.
W listopadzie 2005 Piotr B. był kierownikiem „Pałuczanki” W niedzielę Hermes Radłowo zmierzył się w Piechcinie w meczu B klasy z Piastem Kołodziejewo. Młodzi piłkarze Piasta Kołodziejewo (mają od 17 do 22 lat) byli zszokowani zachowaniem sędziego głównego meczu w Piechcinie. Był nim Piotr B. ze Żnina, arbiter z uprawnieniami do prowadzenia spotkań w B klasie, któremu na liniach pomagali również żninianie. Jeden to sędzia z uprawnieniami do prowadzenia spotkań w lidze okręgowej (IV liga), a drugi - sędzia w okresie próbnym.
Zawodnicy Piasta co chwila skarżyli się przy linii bocznej swemu szkoleniowcowi, Robertowi Padołowi, że sędzia jest bardzo wulgarny, niesprawiedliwy i czuć od niego alkoholem. - W przerwie podszedłem do obserwatora z ramienia związku, który przyjechał na mecz z Kruszwicy. Kiedy mu powiedziałem, że sędzia główny Piotr B. jest pijany - a tak się przynajmniej zachowuje - to pan obserwator tylko się uśmiechał do mnie, że on jest w Piechcinie tylko turystycznie. To bzdura, bo później, kiedy już po całym meczu przyjechali policjanci z komisariatu w Barcinie, żeby zbadać trzeźwość arbitra, to ten niby turysta już wcielał się w rolę obserwatora i był obecny podczas badania Piotra B. przy użyciu alkomatem - opowiada Robert Padoł.
Piotr B., sędziując spotkanie B klasy, nie zataczał się wprawdzie na boisku, ale prawie w ogóle nie biegał za akcjami. Szafował też żółtymi kartkami, próbując spacyfikować zszokowanych jego stanem i jego decyzjami graczy Piasta.
Trener gości powiedział po meczu, przed podpisaniem protokołu zawodów, że chce, aby przyjechała policja i zbadała alkomatem sprawiedliwego ze Żnina. Wtedy Piotr B. powiedział, że jeśli taka jest wola ekipy z Kołodziejewa, to Robert Padoł, jako trener oraz Włodzimierz Pachała, jako kierownik drużyny Piasta, muszą podpisać deklarację, że to na ich wniosek wzywani są policjanci z alkomatem. - To zawsze jest dla zgłaszających potrzebę badania arbitra działaczy dyskomfort, bo zdarzają się sytuacje, że alkomat wykazuje 0,0 promila i wtedy ci, którzy wzywali policję, wychodzą na tych, którzy się nie wiadomo dlaczego czepiają. A przecież nawet w przypadku ewidentnie zamroczonego sędziego nie można mieć wizualnej pewności, że jest pod wpływem alkoholu. Może być odurzony narkotykami, a policjanci raczej z testerami do wykrywania narkotyków do sędziego piłkarskiego nie przyjadą. W tym jednak przypadku mieliśmy pewność z panem Włodzimierzem, że Piotr B. pił alkohol, bo było od niego czuć - mówi trener Piasta.
Jak potwierdził komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Barcinie, przyjechali na piechciński stadion dwaj funkcjonariusze z Barcina i zbadali Piotra B. przy użyciu alkomatu. Wynik, to 1,32 promila alkoholu w wydychanym przez arbitra powietrzu. - I to po zakończeniu meczu. Oczywiście ten arbiter za wiele alkoholu wypocić przez 90 minut gry nie mógł, bo w ogóle nie biegał za akcją, ale już tylko samo stanie w kole na środku boiska przez tyle czasu na pewno spowodowało, że trochę mu tych promili ubyło. Strach pomyśleć, jaki byłby wynik badania przed pierwszym gwizdkiem Piotra B. - powiedział Robert Padoł.
O dalszym losie Piotra B. w roli arbitra zdecyduje prawdopodobnie dzisiaj wydział gier i dyscypliny w okręgowym związku piłki nożnej. Arbitrowi ze Żnina grozi kilkumiesięczna dyskwalifikacja. W klasie B arbiter główny może liczyć za jeden prowadzony mecz na dietę z ryczałtem za dojazd w wysokości 70 do 90 zł, a na całą trójkę sędziowską jest to około 200 zł.
Piast Kołodziejewo odwołał się od wyniku meczu w Piechcinie, który przegrał 0:4. Związek wynik ma zweryfikować. Piast nie chce walkowera, bo wie, że to nie Hermesa wina, że sędzia się upił. Być może dojdzie zatem do powtórki meczu.
Karol Gapiński
Pałuki nr 866 (38/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze