7 maja 2024 r. w Bibliotece Publicznej w Żninie odbyło się spotkanie autorskie z Markiem Kozińskim – żnińskim artystą.
Witając autora na jego pierwszym spotkaniu autorskim dyrektorka książnicy Beata Czaczyk powiedziała: - Dzisiaj jesteś Marku najważniejszym gościem, w związku z powyższym pozwoliliśmy sobie wynieść ciebie tutaj na piedestał i musisz trochę pocierpieć w tym miejscu.
Głos zabrał również Stefan Czarnecki, prezes Żnińskiego Towarzystwa Kultury, który zwracając się do artysty i zaproszonych na spotkanie gośćmi powiedział: – Dzisiaj jest niezwykły dzień, bo będziemy oglądać malarstwo w tle poezji lub poezję na tle malarstwa. Czeka nas dzisiaj wielka uczta, bankiet dla wzroku, ducha, serca i przeżyć. Każdy z nas myśli, nawet ja, każdy ma różną wrażliwość, ale to, co Marek dzisiaj przedstawia tutaj, to jest jego wizytówka. On pokazuje siebie, jak szuka i jaki ma kontakt z rzeczywistością. A robi to, co ma pod ręką: myśli, pióro, i pędzel.
Każdy kto Marka Kozińskiego zna wie, że jest on człowiekiem skromnym i nienachalnym. Raczej woli obserwować otaczającą go rzeczywistość i oddawać się swojej pasji – malarstwu. Za tłumem nie przepada, dlatego też nakłonić go na spotkanie było trudno, bo jak mówi, nie jest potrzebna mu taka ekspansja poza jego własny bezpieczny świat, w którym wypowiada się pędzlem i piórem. Na spotkaniu przekonaliśmy się też, że artystyczna dusza pana Marka zaowocowała tomikiem pięknych wierszy pt. Z tego co pod ręką. To z kolei sprowokowało prowadzącą spotkanie Beatę Czaczyk do zadania mu pytania: czy bardziej jest on poetą wśród malarzy, czy malarzem wśród poetów. Na to jednak pytanie każdy uczestnik musiał odpowiedzieć sobie sam, bo zarówno obrazy pana Marka, jak i jego poezja zrobiły na wszystkich ogromne wrażenie. On sam mówi, że nie ma odwagi nazywać swoich wierszy poezją. – Ja osobiście nazywam to wyrzutami, bo to są takie moje momenty emocji i które na tyle duszą że gdzieś je muszę wyrzucić – powiedział.
Mówiąc o swoim tomiku wierszy stwierdził: - Tu wszystko jest napisane więc co ja jeszcze mam mówić. Tu jestem cały ja i cali wy. Dlatego dedykując komukolwiek książkę piszę „szukania siebie”. Przypuszczam, że przynajmniej jeden wiersz czy utworek się znajdzie, gdzie ktoś powie: „Cholera, on pisał o mnie”. To są takie normalne rzeczy ujęte w jakieś tam rymy, jakieś bryły sonetów – powiedział autor i wyraził słowa uznania dla Dominika Księskiego za wspaniałą recenzję jego tomiku. – Zrobił to tak perfekcyjnie, tak profesjonalnie – stwierdził.
Poezji towarzyszyło malarstwo autorstwa Marka Kozińskiego. Można było podziwiać obrazy wielkich mistrzów namalowanych ręką żninianina: Olgi Boznańskiej, Wyczółkowskiego, Edgara Degasa, Augustea Renoira, El Grego, Iljii Repina, Johannesa Vermeera, Rembrandta van Rijn, Diego Velázqueza, Jeana Baptiste Camille Corota. – Dla mnie to też nie jest sztuka, to malowanie po prostu. Uwielbiam obcować z obrazami, bo jak już ta ręka działa, to czemu miałbym tego nie robić – powiedział artysta dodając, że obrazy zaprezentowane w większości na wystawie, znajdują się także w tomiku wierszy.
Spośród kilku tysięcy wierszy będących w dorobku Marka Kozińskiego, w tomiku znalazło się około dwieście. Niektóre stały się inspiracją do ich muzycznych interpretacji, których podjął się artysta z Bochni – Grzegorz Kapcia. Uczestnicy spotkania autorskiego mieli okazję posłuchać wersji śpiewanej wiersza pt. Z tego co pod ręką. Poezję żnińskiego artysty recytowali również pracownicy żnińskiej książnicy: Katarzyna Pańkowska-Potempa, Ewa Malak, Barbara Filipiak i Aleksander Paradowski, a także Beata Czaczyk – dyrektorka biblioteki i Katarzyna Rodziewicz – kustosz Dworu Marzeń w Sielcu.
Marek Koziński powiedział podczas spotkania, że każdy do dokonywania w życiu czegoś się urodził, a jemu przypadło malowanie. – Sam wybrałem swój los. Sam chciałem świadomie pójść w tym kierunku, żeby samemu o sobie decydować – powiedział. Po wielu perypetiach zawodowych założył własną działalność, która polegała na wykonywaniu reklam. – Jak było więcej pracy w zakładzie to się robiło reklamy, długo, a jak nie, to się malowało po prostu obraz – dodał.
Artysta powiedział, że lubi przebywać w tym, co daje frajdę. Nie wyobraża sobie domu, w którym na ścianie nie byłoby żadnego obrazu. Ważną rolę w jego życiu odgrywa muzyka. Gdy maluje zawsze ona gra. – Muzyka to jest coś za czym bardzo tęskniłem, bardzo chciałem ale nigdy nie mogłem się tego nauczyć. Chciałem nauczyć się grać ale trochę brakowało czasu, bo jednak piłka zajmowała pierwsze miejsce. Ale muzyka zawsze jest ze mną. To wszystko, co ja robię, to ja nazywam zabawą. Ja się tym bawię. Dlatego czasami jak ludzie przychodzą i mówią: „Wie pan, jestem zmęczony po tej robocie”, to ja mówię: „No to zmień pracę. To nie jest to, co powinieneś robić”. A ja się tym bawię i mógłbym pracować po 16 czy 18 godzin. Ja kończyłem jedno i szedłem do drugiego. I to się działo tak naturalnie – stwierdził artysta .
Obecna na spotkaniu Lidia Goc powiedziała, że Marek Koziński był mistrzem dla jej męża – Ignacego Goca. Nie raz po pracy w szpitalu szedł z własnymi sztalugami i farbami do Marka Kozińskiego, by ten nauczył go malować. Jak powiedział pan Marek, najtrudniejszy był dla pana Ignaca Goca pierwszy obraz, a potem już poszło. – Brał udział w wystawach malujących lekarzy i otrzymywał nagrody. Dlatego ja mówię – w każdym jest to coś, czego boją się spróbować. Ludzie składają się właśnie z takich lęków, które właściwie powinny być nam obce – stwierdził pan Marek i dodał, że najważniejsze to żyć po swojego i cieszyć się z tego.
Po spotkaniu, które żnińska książnica zorganizowała wspólnie ze Żnińskim Towarzystwem Kultury, Marek Koziński podpisywał swój tomik wierszy, a na uczestników spotkania czekała też słodka niespodzianka.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze