Reklama

Promocja wśród mieszkańców czy promocja na zewnątrz

Tomasz Michalczak mówił o wadze folderów, zachęcał by mimo braku dofinansowania z LGD na emisję folderów prowadzić dalsze starania w celu pozyskania dofinansowania na ten cel

      fot. Sylwia Wysocka

Kwartalnik Rogowo i okolice, promocja, sesja, Rada Gminy
     Promocja wśród mieszkańców czy promocja na zewnątrz
     20.000 zł rocznie kosztuje gminę Rogowo wydawany przez nią kwartalnik. Część radnych nie zgadza się z tym, by był on dalej publikowany, w zamian widzą potrzebę wydania folderu promującego gminę na zewnątrz.

     Radny Tomasz Michalczak na sesji Rady Gminy w Rogowie poddał pod rozwagę zaprzestanie wydawania kwartalnika Rogowo i okolice, finansowanego z budżetu gminy.

Józef Sosnowski twierdził, że kwartalnik lepiej promuje gminę niż folder

       fot. Sylwia Wysocka

    Radny zaznaczył, że kwartalnik wydawany jest już kilka lat, finansowany ze środków gminnych i rozprowadzany za darmo przez sołtysów, można pobrać go też w Urzędzie. Radny mówił, że w tym kwartalniku opisywane są wydarzenia z gminy, w każdym protokoły z sesji rady, informacje z ostatnich trzech miesięcy z imprez, z tego co robi Gminny Dom Kultury, szkoła. - Uważam, że wydawanie tego kwartalnika jest bezzasadne, gdyż nie spełnia on funkcji, z jaką był stworzony. Nie znam gminy, która taką publikację wydaje, z prostej chyba przyczyny: w kwartalniku informujemy o tym, co było, opisujemy swoją pracę, a to jest absolutnie niekonieczne, bo naszą pracę widzą wszyscy, wiedzą, że coś było. Protokół z sesji można przeczytać w Internecie czy Urzędzie, wydarzenia gminne opisywane są w prasie, mówi o tym radio. Przestańmy promować swoją pracę, jeżeli ją robimy, to jest ona widoczna i nie wydawajmy na to pieniędzy - mówił radny.
     Nawiązał też do wydanego folderu o gminie Rogowo i docenił tę inwestycję. - Z promocją trzeba wyjść na zewnątrz, tam jest sens promocji, tam trzeba pokazać walory naszej gminy, a mamy ich mnóstwo - zapewnił Tomasz Michalczak. Pokazał foldery sąsiednich gmin. Proponował, by w zamian za kwartalnik wydać porządny folder ilustrujący turystyczne walory gminy.
     Otrzymał na to zapewnienie, że kwartalnik Rogowo i okolice rozsyłany jest w różne zakątki kraju i za ocean, a w zamian otrzymywane są wzruszające listy z podziękowaniami i życzeniami. - To że wysyłamy go na zewnątrz do emigracji OK, ale po co rozdajemy go tu na miejscu? - pytał radny. Radny Michalczak zaznaczył też, że nie znajduje w kwartalniku rzetelnych informacji chociażby o interpelacjach i wnioskach opozycyjnych radnych, nie drukuje się tam też ich zdjęć.
     Radny Kazimierz Rychlewski zapewnił, że w jego sołectwie kwartalnik rozchodzi się jak świeże bułeczki. Mieszkańcy dopytują się, kiedy będzie można go dostać. - Nawet, co mnie zastanawia, z sołectwa Mięcierzyn mieszkańcy pytają, czy mam kwartalnik i czy mogą go u mnie pobrać - mówił radny z Gałęzewa. Dodał, że kwartalnik jest może dla kogoś niewygodny.
     Tomasz Michalczak przyznał, że prawdziwe zainteresowanie pokazujące ważność kwartalnika można byłoby ocenić wówczas, gdyby był on sprzedawany w cenie 3,50 czy 4 zł.
     Przewodniczący Rady Ryszard Kawka zapewnił, że w Gościeszynie kwartalnik również cieszy się ogromnym zainteresowaniem, oczekuje na niego też rodzina z Gniezna i wysyłany jest znacznie dalej. - Wielu mieszkańców nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w gminie, a kwartalnik jest dla nich podstawowym źródłem wiedzy o gminie - mówił przewodniczący.
     Wójt Józef Sosnowski zapewnił, że w kwartalniku jest wiele informacji, dla których nie ma miejsca w prasie lokalnej, promować się w nim mogą wszystkie organizacje. - Nie zgadzam się z opinią radnego, uważam, że kwartalnik jest lepszą formą promocji niż folder, który przegląda się raz i odstawia na półkę, sam mam ich wiele na półce, po kwartalnik się sięga i go czyta - mówił wójt.
     Tomasz Michalczak przyznał, że rozumie względy sentymentalne, że ktoś czeka na kwartalnik, ale nie godzi się, że foldery trafiają na półki, bo z nich korzystają przyjezdni.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1112 (23/2013)

 

 

 

 

Komentarz

     Prasa w starym stylu

     Rogowska opozycja krytykowała na sesji Rady Gminy w Rogowie wydawanie gminnego kwartalnika. Nie dziwię się tym zastrzeżeniom i mam na tem temat takie samo zdanie. Mówi się: dostarczanie informacji mieszkańcom. A realizuje się marketing polityczny - promocję działań władzy skierowaną do wyborców. Propagandowy charakter publikacji podkreśla drukowanie relacji nawet z partyjnego spotkania partii rządzącej w tej gminie.
     Chciałabym zwrócić uwagę na fakt, o którym mówił radny Tomasz Michalczak - że inicjatyw zgłaszanych przez radnych opozycji, a także ich zdjęć w ogóle się nie publikuje. Czyli działa lokalna cenzura. Wszelka krytyka władzy i zasługujące na uwagę inicjatywy opozycji nie wchodzą na łamy. Dlatego nie można uznać za argument twierdzenia wójta Józefa Sosnowskiego, że w biuletynie jest wiele informacji, których nie ma w lokalnej prasie. Przytaczane przez Tomasza Michalczaka argumenty, że o wnioskach i interpelacjach opozycji się nie pisze, mają cięższą wagę. Prasa lokalna o nich pisze, a biuletyn gminny nie, wybierając wybiórczo te informacje, które są dla włodarzy wygodne.
     Owszem - zdarzają się na pewno informacje, na które „brak miejsca” na łamach prasy lokalnej (na przykład zebranie partyjne z udziałem posła Eugeniusza Kłopotka). Jednak proszę porównać punkty widzenia: biuletyn gminny, który (z natury rzeczy) powinien reprezentować wszystkich - na opozycje ma zamknięte oczy. Z drugiej strony jest gazeta prywatna, która może pisać o czym chce. Przecież gdyby wydawca chciał zajmować się wyłącznie jazzem i himalaizmem - mógłby publikować teksty tylko o tym (tylko że nikt wtedy by mu jego pisma nie kupił - w tym sęk, a rozdawać za darmo by nie mógł, bo nie ma dojścia do publicznych pieniędzy). Dlatego - choć może robić co chce (a w sumie - właśnie dlatego) stara się pisać zarówno o działaniach władzy, jak i opozycji.
     I tu dochodzimy do tematu, który był podejmowany w ostatni poniedziałek w Pałacu Prezydenckim. Generalnie wydawanie prasy samorządowej ma na celu osłabienie prasy prywatnej. Rozumowanie samorządowców jest takie: ludzie nie kupią brzydkiej gazety, nad którą Urząd nie ma kontroli, jeśli dostaną inną gazetę za darmo. I za pieniądze z podatków, na które składają się sumy płacone przez prywatnego przedsiębiorcę, samorząd funduje mu konkurencję. Świetne, prawda?
     Przedwczoraj mieliśmy rocznicę pierwszych wolnych wyborów, dzięki którym zniesiono cenzurę i mamy w Polsce wolność słowa. Ukazywanie gminnej rzeczywistości w jedynie słuszny sposób, czyli oczami władzy, poprzez biuletyn wydawany przez gminę, trąci nieco myszką i przypomina działalność propagandowych organów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
     Nie spodziewam się jednak, aby władza zaniechała wydawanie kwartalnika. W następnym numerze ukaże się jedno zdjęcie Tomasza Michalczaka i informacja o jakiejś jego interpelacji i będzie można mówić, że nie miał racji. Dla grupy trzymającej w gminie władzę ważne jest, by w odległe zakątki gminy trafiała promocja ich działań. To jest cenna sprawa - zwłaszcza w kontekście przyszłych wyborów. Ostatecznie tych 20.000 zł nie trzeba wydawać z funduszy partyjnych...

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1112 (23/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości