Reklama

Przewodniczący okradziony na śpiocha

Grzegorz Koziełek, przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie padł ofiarą włamania do domu. Przestępcy dostali się na posesję i wywiercili dziurę w drzwiach prowadzących z tyłu domu do kuchni. Gdy złodzieje dokonywali kradzieży, państwo Koziełkowie spali za ścianą w sypialni. Podobną technikę włamania zastosowali też złodzieje w sąsiednim domu przy ul. Wrzosowej i kolejnym, przy ul. Uroczej. 

        fot. Karol Gapiński

Żnin, kradzież, pieniądze, włamanie, dom jednorodzinny. policja
     Przewodniczący okradziony na śpiocha
    W nocy z wtorku na środę doszło do trzech włamań w południowo-zachodniej części Żnina, w dzielnicy domków jednorodzinnych w pobliżu drogi na Janowiec. Jednym z celów włamywaczy był dom przewodniczącego Rady Miejskiej. W czasie gdy złodzieje plądrowali posesje, domownicy spali w swoich łóżkach.

     Wczorajszy poranek nie przywitał mieszkańców Żnina tak piękną aurą, jaka panowała na początku tygodnia. Grzegorzowi Koziełkowi, jego żonie i synowi, a także sąsiadom mieszkającym obok przy ul. Wrzosowej i niedaleko, w kolejnym domku jednorodzinnym przy ul. Uroczej, nie tylko aura sprawiła nieprzyjemną niespodziankę. Postarali się o takową również nieustaleni jeszcze sprawcy, którzy włamali się na trzy posesje i dokonali kradzieży pieniędzy, biżuterii, portfeli z kartami płatniczymi oraz zegarka. Łączne straty - jak przekazał nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie - wyniosły 11.000 zł. Nadkomisarz dodał, że fakt, iż okradzione posesje znajdują się w bliskim sąsiedztwie, w cichym i spokojnym zakątku miasta z zabudową jednorodzinną oraz zastosowana technika włamania wskazują na to, że przestępstw dopuścili się ci sami sprawcy.
     Grzegorz Koziełek, dyrektor Zespołu Szkół Specjalnych i przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie, poprzedniego wieczoru wrócił późno do domu. Spać położył się dopiero około 1:00. Przed pójściem do sypialni sprawdził, czy wszystkie drzwi, w tym te od podwórza prowadzące do kuchni, są zamknięte. - Powiem zresztą, że sam na to uczulam choćby syna, by zawsze przed snem to sprawdzał, więc i ja tak uczyniłem tym razem - wyjaśnia Grzegorz Koziełek. Tuż przed pójściem spać zobaczył jeszcze przez okno, że u sąsiadów nadal paliło się światło. Na ulicy było spokojnie, oświetlenie wzdłuż niej było włączone. Przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie spokojnie położył się do łóżka.
     Sypialnia znajduje się obok kuchni. Drzwi do sypialni zostały przez pana Grzegorza zamknięte. Wkrótce cały dom zasnął. Syn państwa Koziełków spał w swojej sypialni, na piętrze.
     - To było szczęście w nieszczęściu. Staram się szukać jakiejś dobrej strony w tym wszystkim. To szczęście polegało na tym, że w nocy nie wstał ktoś z nas do ubikacji czy napić się czegoś w kuchni. Gdybyśmy się natknęli na złodziei, mogłoby to się dla nas skończyć tragicznie. Mniejsza już o straty finansowe, choć te na pewno bolą, ale należy szukać czegoś, co pozwoli nam na to spojrzeć z lepszej strony. Zginęły pieniądze. Te w moim portfelu, który zostawiłem w kuchni i karty płatnicze. Oczywiście zaraz po tym, gdy stwierdziliśmy kradzież, to je zablokowałem. Zginęła też gotówka z szafki w przedpokoju. To akurat była wyjątkowa sytuacja, bo nie zostawiamy w ten sposób pieniędzy i w zasadzie nie trzymamy większej gotówki w domu. Jednak akurat dzisiaj żona miała zapłacić ZUS, bo prowadzi działalność gospodarczą i przygotowała sobie pieniądze na ten cel. Spaliśmy spokojnie. Złodzieje wwiercili się w drzwi od podwórza. Wywiercili mały otwór, pokonali zamek. Chodzili po kuchni, szperali, my niczego nie słyszeliśmy i chyba dobrze, bo jak mówię, mogło się to skończyć o wiele gorzej. Rankiem początkowo nawet nie zauważyłem włamania. Owszem, było chłodno, ale drzwi, przez które się włamali, były przymknięte. Dopiero po chwili syn zwrócił uwagę, że policja jest u sąsiadów. Usłyszeliśmy o włamaniu i zaraz przekonaliśmy się, że sami też padliśmy ofiarą tego przestępstwa - relacjonował Grzegorz Koziełek.
     Przewodniczący Rady Miejskiej poprosił nas również, aby zaapelować do mieszkańców o czujność: - Chodzi o dobrze rozumianą czujność sąsiedzką. Żebyśmy zwracali uwagę, gdy w okolicy nagle pojawiają się nieznane osoby, zachowują się w dziwny sposób. Chyba dobrze jest też mieć psa, który szczekaniem zaalarmuje w razie czego okolicę. Oczywiście alarm to już wyższy wydatek. Warto jednak być czujnym nie tylko w odniesieniu do własnego domu, ale też czasami rzucić okiem, czy u sąsiada i na ulicy wszystko jest w porządku. Na ul. Wrzosowej mieszka 9 lat i tylko jeden raz kilka lat temu ofiarą włamania - jak pamięta - był jeden z mieszkańców tej okolicy. Wtedy sprawców udało się policji ująć.
     Wczoraj przed południem na miejscu włamań działali policyjni technicy. - Były ślady na podwórku. Włamywacze dostali się z tyłu, przez ogrodzenie. Za tym ogrodzeniem jest niezabudowany teren. Tą samą drogą dostali się i do nas, i do sąsiadów. Później, gdy wracali, jeszcze porzucili jakieś drobiazgi wyniesione w wyniku kradzieży, opróżnione portfele itp. - zauważył Grzegorz Koziełek.
     Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński potwierdza, że rodziny, które padły ofiarą włamań, były w swoich domach. Dodajmy również, że podobne kradzieże metodą na śpiocha z 3 na 4 marca zanotowano również w Mogilnie. Jak wskazują policjanci, tego typu przestępcy działają najczęściej między 2:00 a 5:00 - w porze, gdy sen domowników jest najtwardszy. Nie wiadomo jednak, czy włamania w Mogilnie można łączyć z tymi, które zdarzyły się tydzień później w Żninie. Śledztwo dopiero się rozpoczęło.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1204 (10/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości