Reklama

Przeżyć przygodę i zarobić pieniądze

Zagrają biskupińczyków i Scytów
    Przeżyć przygodę i zarobić pieniądze
    W ostatnim numerze "Pałuk", na pierwszej stronie, ukazało się ogłoszenie dotyczące naboru statystów do filmu fabularnego.  

    W dniu spotkania (wtorek) udałem się do Rejonowego Urzędu Pracy przy ul. 700-lecia 34, gdzie miało dojść do wyboru kandydatów. Powodowała mną ciekawość, kim będą chętni do zagrania w filmie i czego się spodziewają.
    Już przed budynkiem ujrzałem grupki ludzi czekających na przybycie werbujących. Podszedłem do pięcioosobowej, składającej się z 3 młodych i 2 starszych panów. Zapytałem, czego oczekują jeśli zostaną przyjęci. Usłyszałem, że właściwie idą w ciemno, ale jeśli się uda - to pieniędzy, bo kuroniówka się kończy, a forsa potrzebna. Na schodach nagabnięta czarnooka nastolatka spodziewa się przeżyć prawdziwą przygodę filmową.  
    Dalej po schodach, na których pełno ludzi, zmierzam w kierunku piętra, gdzie w jednym z pokoi ma odbyć się nabór. Na piętrze w korytarzu zaskakuje mnie ogromna liczba chętnych. Korytarz jest dosłownie przepełniony podnieconymi ludźmi w starszym wieku, chichoczącymi dziewczętami, głośno rozmawiającymi chłopakami. Jedną ze ścian podpiera czterdziestokilkuletni (na oko) mężczyzna w czapce bejsbolowej, który - widocznie z podniecenia - sprawia wrażenie zasypiającego. Pod samymi drzwiami stoją starsi panowie. Jeden z nich, podchmielony, mówi stojącym obok, że ze zdenerwowania się spocił. Inny go uspokaja, że przecież nie będą kazali się rozbierać. Ten zaś odpowiada: "A nawet jak chcą, mogę im się rozebrać do naga - mnie to nie przeszkadza".
    Mija 16:00 - godzina rozpoczęcia rozmów. Podniecenie narasta. Wreszcie przyjechali - reżyser i towarzysząca mu pani. Wszedłem wraz z pierwszą piątką kandydatów, wśród których był pan gotów do rozebrania się. Pani dokonująca wyboru udziela informacji dotyczących warunków oraz roli przyszłych statystów. Otóż zdjęcia zaczynają się od jutra (środa, 23 bm.). Codziennie rano o godz. 700na przystanku PKS będzie czekał specjalny autobus, który powiezie statystów do Biskupina. Na miejscu zostaną oni przebrani i odpowiednio ucharakteryzowani.  
    - "Jednak pracować trzeba cały dzień, obojętnie czy pada, czy jest upał" - usłyszeli przyszli statyści. Za dzień pracy dostaną 40 zł minus podatek, czyli ponad 30 zł na czysto. Wałówkę muszą zabrać ze sobą.
    Po zapisaniu nazwisk i numerów telefonów pierwsza piątka - zaangażowana w całości łącznie z podchmielonym panem - zadowolona wychodzi. Najmłodszy w tej grupie ma 15 lat.  
    Za chwilę wejdą następni. W międzyczasie pytam, czego oczekują od kandydatów. Dostaję lakoniczną odpowiedź, że przede wszystkim długich włosów i zarostu. Wchodzą następni. Procedura powtarza się. Jedni pójdą do pracy już jutro, inni później.
    Nie dotrwałem do końca selekcji. Dowiedziałem się jednak, że do realizacji zdjęć będzie potrzebnych około 100 statystów. Wychodzę na korytarz i przeciskam się do wyjścia. Ludzi jeszcze więcej, niż gdy wchodziłem do środka. Realizatorzy będą mieli duży wybór fryzur i zarostów.  
    Na zewnątrz nadal grupki ludzi. Są wśród nich niezdecydowani, czyli tacy, którzy przyszli z myślą "załapania się", ale boją się wejść do środka. Słyszę, jak dwie panie w poważnym wieku dodają sobie nawzajem otuchy, mając na myśli podreperowanie własnego budżetu. Czekam chwilę by zobaczyć, czy wejdą do środka by stanąć w kolejce. W końcu decydują się.  
    Wielu bohaterów tego tekstu zobaczymy zapewne na ekranie telewizyjnym.

Sławomir Kujawa
Pałuki nr 183 (34/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości