Reklama

Przy każdej koalicji wykazywałem się fachowością

    Przy każdej koalicji wykazywałem się fachowością

     Dominik Księski rozmawia ze Zbigniewem Jaszczukiem.

    Dominik Księski: - Jakie są Pana zamierzenia na stanowisku kierownika Urzędu Rejonowego?
    Zbigniew Jaszczuk: - Jako kierownik Urzędu Rejonowego zamierzam przede wszystkim podjąć działania usprawniające pracę Urzędu Rejonowego. Sprowadzać się to będzie do spraw natury organizacyjnej, które poprawią funkcjonowanie Urzędu. Chodzi o stworzenie nowego, pozytywnego wizerunku administracji rządowej oraz jej pozytywnego oddziaływania.  
    Osobiście zależy mi na dobrej współpracy z radami poszczególnych gmin wchodzących w skład rejonu administracyjnego. Zamierzam podjąć ścisłą współpracę z wójtami i burmistrzami oraz przewodniczącym rad gmin. Naszym wspólnym celem winno być podniesienie poziomu merytorycznego administracji, tak rządowej, jak również samorządowej. Właśnie temu będą służyć okresowe spotkania wójtów i burmistrzów z kierownictwem Urzędu Rejonowego oraz spotkania pracowników z poszczególnych gmin z kierownikami oddziałów tutejszego Urzędu.
    - Jak zamierza Pan walczyć z dzikim budownictwem?
    - Zamierzam podjąć skuteczne działania ograniczające tzw. "dzikie budownictwo". W pierwszej fazie musi nastąpić inwentaryzacja stanu istniejącego. Fakt, że nie wykonano tego w II półroczu 1994 r. nie stanowi tutaj jakiegokolwiek usprawiedliwienia. Chodzi generalnie o tzw. sprawy "grube", które w przeszłości nie zostały podjęte przez administrację publiczną.
    - Nowe restrykcyjne "Prawo budowlane" daje Panu możliwości ostrego przeciwdziałania dzikiemu budownictwu, aż do wyburzeń włącznie. Jak będzie w praktyce wyglądała jego realizacja?
    - Jestem zwolennikiem liberalizacji ustawy "Prawo budowlane" w sensie odstępstwa od dokumentowania drobnych dobudówek np. wiatrochronów.
    - Przez ostatnie lata obserwuję z jednej strony coraz rygorystyczniejsze prawo budowlane, z drugiej - ostrożne korzystanie z niego ze względu na dwa czynniki: po pierwsze - opinię publiczną, która burzącego dom urzędnika okrzyknie czarnym charakterem; z drugiej strony - ze względu na to, że po prostu żal burzyć to, co z dużym nakładem pracy, choć nielegalnie, zostało zbudowane. Na ile to ma wpływ na Pana pracę?
    - Nie jestem zwolennikiem rozbiórek budowlanych, o ile nie zagrażają one ogólnemu ładowi przestrzennemu i technicznemu, a także nie zagrażają bezpieczeństwu ludzi.
    - Od 1984 r. pracował pan w Urzędzie Miasta i Gminy w Żninie - najpierw jako Kierownik Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami, następnie jako zastępca Naczelnika, potem Naczelnik. Jak wspomina Pan tamte lata? Kiedy pracowało się lepiej? Jakie zmiany podobają się Panu, a jakie nie?
    - Bardzo przyjemnie wspominam lata 1984-1990, kiedy byłem Kierownikiem Wydziału Geodezji i Gospodarki Gruntami, zastępcą Naczelnika, a także Naczelnikiem Miasta i Gminy Żnin. W latach osiemdziesiątych zakończono w Żninie budowę oczyszczalni ścieków wraz z podstawowymi kolektorami, wybudowano centralną kotłownię miejską, doprowadzono do miasta gaz ziemny, wybudowano centralę telefoniczną, pobudowano całe nowe osiedle mieszkaniowe przy ulicy Żytniej i Piwnej. Oddano również nowe działki pod budownictwo jednorodzinne przy ulicy Kasztanowej i Leśnej. Ówczesne uwarunkowania dopingowały mnie do skutecznych działań w rozwoju miejskiej infrastruktury technicznej. Właśnie działania z lat osiemdziesiątych stanowią dziś dobrą wizytówkę miasta. Generalnie rzecz biorąc fakt, że sprawowałem pewne funkcje gospodarcze w latach 1984-1990 oceniam pozytywnie.
Co do zmian od roku 1990 do chwili obecnej uważam, że pozytywną rzeczą jest utworzenie samorządu terytorialnego. Niestety nie wszystkie samorządy wykorzystują swoje uprawnienia i możliwości.
    - Czy zakład geodezyjny, jaki Pan prowadził przez ostatnie pięć lat będzie działał dalej, zlikwiduje go Pan, czy też zawiesi jego pracę?
    - Zgodnie z obowiązującymi przepisami zlikwiduję zakład usług geodezyjno-kartograficznych, który prowadziłem przez ostatnie pięć lat. Jestem zobowiązany umowami do zakończenia prac, które rozpocząłem w przeszłości. Po ich wykonaniu definitywnie zakończę działalność gospodarczą.
    - Jeśli pytanie nie jest niedyskretne, uprzejmie proszę o odpowiedź, czy na zmianie pracy stracił Pan finansowo czy zyskał?
    - Na zmianie pracy straciłem finansowo.
    - Czemu więc zdecydował się Pan na pracę w administracji rządowej?
    - Praca w administracji rządowej w moim wieku, a mam dopiero 39 lat, daje możliwości ponownego sprawdzenia się. Już w przeszłości miałem pozytywne doświadczenia w tej dziedzinie. Właśnie w moim wieku, mając pewne doświadczenie, trzeba podejmować się sprawowania funkcji publicznych. Postanowiłem wykorzystać tę okazję, tym bardziej, że zanosi się na zmianę w funkcjonowaniu administracji publicznej.
    - Startował pan na stanowisko Kierownika Urzędu Rejonowego po raz trzeci. Czemu wtedy Pan przegrał, a teraz Pan wygrał?
    - Faktycznie po raz trzeci uczestniczyłem w konkursie na stanowisko Kierownika Urzędu Rejonowego. Nie jest prawdą, że kiedykolwiek przegrałem w przesłuchaniach konkursowych. W 1990 r. otrzymałem 102 punkty na 105 możliwych do uzyskania - uzyskałem największą ilość punktów wśród wszystkich kandydatów na pięć rejonów administracji rządowej w województwie bydgoskim. Dlaczego w 1990 r. nie zostałem powołany, nie wiem oficjalnie do dnia dzisiejszego. Podobno wtedy rządziły tzw. "siły wyższe", które w tamtym czasie nie miały nic wspólnego z kompetencjami i kwalifikacjami.  
    W konkursie z 1995 r. uzyskałem 7 punktów na 9 przy jednym głosie wstrzymującym się, co potwierdza moje kwalifikacje z konkursu z 1990 r.  
    Nie uwzględniam podtekstu w zadanym pytaniu, że teraz wygrałem, bo jest taka, nie inna koalicja rządowa. Przy każdej koalicji wykazałem się fachowością, rzeczowością i znajomością zagadnień dotyczących funkcjonowania Urzędu Rejonowego.
    - Jest pan trzecim Kierownikiem Urzędu Rejonowego. Pierwszy - Józef Kaczmarek - został nim jako aktywny członek Komitetu Obywatelskiego (później - Porozumienia Centrum), drugi - Bogdan Świercz - jako aktywny działacz Unii Demokratycznej (po wyborze na stanowisko zawiesił działalność w partii). Czy jest pan związany z jakąś siłą polityczną i jakie są pana poglądy na polityczność lub apolityczność administracji rządowej?
    - Nie jestem formalnie, tak w przeszłości jak również teraz, związany z jakąkolwiek partią polityczną. Zależy mi na umiejętnym i rozsądnym ułożeniu współpracy ze wszystkimi liczącymi się siłami politycznymi. Uważam, że koalicja rządowa i przez nią stworzony rząd tylko na najwyższym szczeblu powinien wynikać z układu politycznego. Obsada stanowisk rządowych na najniższym szczeblu powinna być uzasadniona kompetencjami i fachowością.  
    Do spraw związanych z obsadzaniem w przeszłości stanowiska Kierownika Urzędu Rejonowego w Żninie nie chcę powracać, ponieważ generalnie interesuje mnie przyszłość, a nie dziwne sprawy z przeszłości, którymi winni zająć się historycy i kronikarze.
    - Dwa lata temu na spotkaniu Unii Wielkopolan w Janowcu stwierdził pan, że Urzędy Rejonowe są zbędne, a więcej kompetencji należy przekazać gminom. Czy nadal Pan tak uważa?
    - Nie jest prawdą, abym kiedykolwiek twierdził, że Urzędy Rejonowe są zbędne. Twierdzę jednak, że Urzędy Rejonowe nie rozwinęły się tak, jak oczekiwano tego w 1990 r. Miały być namiastką przyszłych powiatów. Tak się jednak nie stało. W miarę upływu czasu ich kompetencje stawały się coraz bardziej niejasne. Uważam, że należy wzmocnić kompetencje gmin. Dotyczy to w szczególności nowego "Prawa budowlanego" i "Prawa o ruchu drogowym". Administracja rządowa winna skoordynować na szczeblu rejonu działalności administracji specjalnych. I właśnie w tym zakresie oczekuję reformy administracji publicznej na najniższym szczeblu.
    - Jakie są pana poglądy na reformę samorządową drugiego szczebla - powiaty czy samorządowe województwa?
    - Uważam, że możliwie szybko winien powstać drugi szczebel administracji typu samorządowego. Jestem zwolennikiem następującego rozwiązania problemu:  
    Po pierwsze - od początku 1996 r. należy zwiększyć kompetencje gmin o zadania, o których mówiłem powyżej. Po drugie - od początku 1996 r. Urzędy Rejonowe winny w oparciu o nowe przepisy skoordynować działalność administracji specjalnych. Po trzecie - po unormowaniu spraw merytorycznych z zakresu działania Urzędów Rejonowych (przyszłych powiatów) należałoby podjąć temat przeprowadzenia działań mających na celu stworzenie drugiego szczebla samorządu terytorialnego (na szczeblu powiatu), bądź jednostek mieszanych typu rządowo-samorządowego, co jest możliwe po uwzględnieniu aktualnych uwarunkowań.
    - Według mnie, najgorętszą w tej chwili sprawą w Żninie - a kto wie, może i w całym regionie - jest reprywatyzacja żnińskiego browaru. Czy ma pan zamiar podjąć jakieś działania, aby zakład nie został unieruchomiony, bo z tego co się orientuję - w Urzędzie Wojewódzkim to zagrożenie jest zbyt słabo dostrzegane?
    - Sprawa żnińskiego browaru jest bardzo istotna dla tutejszego społeczeństwa, nie tylko ze względu na zatrudnienie. Ponieważ na stanowisku Kierownika Urzędu Rejonowego pracuję tydzień, nie miałem możliwości zapoznania się z całością dokumentów dotyczących tej sprawy. Ze swej strony deklaruję wszelką merytoryczną pomoc mającą na celu utrzymanie produkcji w żnińskim browarze. 15 września 1995 r. odbędzie się merytoryczne spotkanie mające na celu przyjęcia rozsądnych rozstrzygnięć.

Z Kierownikiem Urzędu Rejonowego w Żninie
Zbigniewem Jaszczukiem
rozmawiał Dominik Księski
Pałuki nr 186 (37/1995)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości