Reklama

PUK przegrał batalię o śmieci

Śmieci, gmina Żnin, PUK, przetarg, firma, Zakład Oczyszczania Miasta spółka z o.o.
     PUK przegrał batalię o śmieci
     Od 2009 r. PUK w Żninie miał umowę z tutejszym Urzędem Miejskim na zbiórkę i wywóz do recyklingu odpadów gromadzonych w pojemnikach do zbiórki selektywnej w gminie Żnin (plastik, szkło, makulatura). W nowym rozdaniu jednak zamówienie wygrała spółka ze Świdnicy, która zaoferowała się wykonać usługę o połowę taniej niż PUK. Prezes PUK jest zszokowany, bo uważa, że jego propozycja ceny była najniższa z realnych.

     W Urzędzie Miejskim w Żninie rozstrzygnięty został przetarg na zbieranie, transport i przekazywanie do recyklingu odpadów komunalnych gromadzonych w sposób selektywny na terenie gminy Żnin. Dotychczas umowę na realizację tego zadania dla gminy miało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Żninie. Zadanie to PUK realizował od 2009 r. Umowa była trzyletnia. Za usługi w tym zakresie w mijającym roku PUK otrzymał z kasy Urzędu Miejskiego około 130.000 zł za 12 miesięcy.
     W związku ze zmianą ustawy przetarg na wykonanie tej usługi w 2013 r. dotyczył tylko pierwszych sześciu miesięcy. Do przetargu stanęło trzech oferentów. Zakład Oczyszczania Miasta spółka z o.o. w Świdnicy (województwo dolnośląskie) zaoferował się wykonywać dla gminy Żnin tę usługę od 1 stycznia do końca czerwca przyszłego roku za 28.728 zł. Drugi z oferentów, czyli inowrocławski Sanikont, za wykonywanie usługi chciał 41.472 zł. Najgorszą z punktu widzenia Urzędu Miejskiego w Żninie, bo najdroższą, ofertę przedstawił PUK w Żninie, który skalkulował, że wykona zadanie za 55.080 zł, co i tak było ceną niższą niż cena za tę samą usługę w roku bieżącym. Jedynym kryterium w przetargu była cena, dlatego wygrała spółka ze Świdnicy i to ona przez pierwsze półrocze nadchodzącego roku będzie zbierała i transportowała, by przekazać do recyklingu, odpady selektywnie gromadzone na terenie gminy Żnin.
     Andrzej Lewandowski, prezes PUK w Żninie, był zszokowany, gdy podczas przetargu usłyszał cenę, jaką zaproponowała spółka ze Świdnicy. Była to bowiem cena o około 50% niższa niż proponował PUK, a Andrzej Lewandowski podkreśla, że zaproponowana przez jego firmę kalkulacja była niemal po kosztach własnych. - Wiem, że Urząd Miejski miał zabezpieczone 60.000 zł na ten cel i my też mieściliśmy się w tej kwocie z naszą propozycją. Wygrała najtańsza oferta i ja tutaj nie mogę mieć pretensji. Jednak z szoku złapałem się za głowę słysząc cenę Świdnicy. U nas średnio 3 osoby były przy realizacji tej usługi zaangażowane. Do tego koszty paliwa. Sama dodatkowa segregacja tutaj na placu przy ul. Mickiewicza w siedzibie firmy to był dodatkowo koszt 4.000 zł miesięcznie. Wprawdzie te odpady były bowiem zbierane selektywnie, ale prawda jest taka, że trzeba je jeszcze dosegregować, żeby móc oddać do recyklingu. Nawet gdybyśmy liczyli dwie osoby i to, że każda z nich zarabia 2.500 zł brutto miesięcznie, to w ciągu 6 miesięcy na same płace trzeba wydać 30.000 zł, a gdzie tu koszty paliwa? Przecież tutaj jeżdżą przy realizacji tego zadania 3 samochody. O ile stawkę „Sanikontu” jestem jeszcze sobie w ogóle w stanie wyobrazić, że byłaby możliwa do skalkulowania, to już dla mnie ta cena, którą przedstawiła Świdnica, jest nierealna i nie wiem, jak zwycięzcy przetargu ją skalkulowali - uważa prezes PUK w Żninie. Dodaje, że przecież nie bez wpływu na kalkulowanie kosztów powinno być też doświadczenie, które ma PUK. Realizując to zadanie wcześniej to właśnie PUK miał możliwość opracowania najkorzystniejszego schematu odbioru i transportu odpadów w gminie, którą przecież pracownicy przedsiębiorstwa znają od podszewki, bo tutaj mieszkają. Pracownicy ze Świdnicy niekoniecznie muszą mieć ten atut. Z drugiej jednak strony, jeśli firma jest większa i ma większy potencjał techniczny, większe możliwości ubiegania się o większą ilość zleceń, to wówczas może ona wynegocjować dla siebie korzystniejsze ceny za odpady oddawane po segregacji do recyklingu. Przy większej ilości dostarczanych odpadów te stawki mogą być wyższe. Dlatego też mała firma, jaką jest PUK, nie jest w stanie zaproponować tak korzystnej oferty zamawiającemu usługę, jak firma większa.
     Pytania w tej sprawie skierowaliśmy do Zakładu Oczyszczania Miasta w Świdnicy. Władnym udzielenia informacji prasie jest tam jedynie prezes spółki, który jednak w tych dniach przebywa na zwolnieniu chorobowym.
     Andrzej Lewandowski powiedział, że jakkolwiek przegrana w przetargu przeprowadzonym w Urzędzie Miejskim w Żninie nie spowoduje bezpośrednio zwolnienia pracowników w PUK, to jednak ci, którzy stracą dotychczasowe zajęcie, będą musieli zostać przesunięci do innych zajęć. - W tej chwili pracuje na cały etat 20 osób, wszyscy z naszej gminy. Oznacza to utrzymanie dla 20 rodzin. Jeśli nie będziemy mieli zajęć, to staniemy przed widmem zwolnień. Miejmy jednak nadzieję, że przeczekamy ten okres i w kolejnym przetargu to my zwyciężymy. Tak, jak powiedziałem, wyników tego przetargu nie zaskarżymy, bo nie mamy podstaw, skoro cena przedstawiona przez rywali była niższa. Jednak czy jest ona realna, w to już bardzo wątpię. Zobaczymy, co będzie dalej - zakończył prezes PUK w Żninie.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1088 (51/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości