Reklama

Ratuszowi palacze

palacz1i.jpg
  Może ich czekać praca po godzinach
    Ratuszowi palacze
    W Urzędzie Miejskim w Barcinie jest około 10 palących papierosy urzędników. Tymczasem według statystyk każdy wypalony w czasie pracy papieros to średnio 5 minut, które nie są poświęcone na wykonywanie swoich obowiązków.

    Według statystyk, które kilkanaście dni temu przedstawiano w radiowej Trójce, pracownicy, którzy nałogowo palą papierosy, w ten sposób w czasie swojej pracy w skali roku tracą w najbardziej drastycznych przypadkach nawet kilka tygodni na dodatkowe przerwy na papierosa. Przypuśćmy, że palacz spala 20 papierosów dziennie. Doba człowieka dzieli się statystycznie na 3 ośmiogodzinne części: praca, życie domowe i sen. Jeśli taki palacz nie wstaje na papierosa w nocy, to średnia wypalanej przez niego przez pozostałe 16 godzin paczki dzieli się na pracę i życie domowe po południu. Zatem średnio w czasie pracy taki palacz wypala 10 papierosów. Robiąc sobie, również średnio pięciominutową przerwę na każdy z papierosów, urywa pracodawcy 50 minut dziennie. Nawet, jeśli ktoś spali 5 papierosów w pracy dziennie, to z 40 godzinnego tygodnia pracy wypadają licząc według tej średniej 2 godziny i 5 minut. W trakcie całej kariery zawodowej urzędnik-palacz za publiczne pieniądze uzyskuje w ten sposób kilkanaście miesięcy dodatkowego, płatnego urlopu na papierosy. Jest to rzecz jasna urlop na koszt pracodawcy, a pośrednio pracodawcą są mieszkańcy, których podatki składają się na wynagrodzenia urzędników samorządowych.
    Według kodeksu pracy, palenie w zakładzie jest wzbronione. Jednak pracodawca nie może dyskryminować palących i musi im zapewnić możliwość palenia, przy czym nie może to być w pomieszczeniu zamkniętym, a najlepiej w ogóle poza budynkiem zakładu.
    W Urzędzie Miejskim w Barcinie, gdzie znajdują się również biura Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej pracuje łącznie w tych dwóch instytucjach około 10 urzędników, którzy wychodzą na dymka. Tak przynajmniej obliczali to nam urzędnicy, których akurat zastaliśmy na papierosie. Przy czym podkreślali oni, że w zasadzie więcej palą po południu w domu, niż w pracy. Nie mniej jednak, jak zauważyliśmy, popielniczki zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz budynku ratusza, w palarni były wypełnione niedopałkami papierosów. Dodajmy, że pomieszczenie dla palaczy znajduje się w korytarzu na parterze pomiędzy głównym holem, a drzwiami do pokoju świadczeń rodzinnych i awaryjnym wyjściem z sali obrad. Jak wspomnieliśmy, pomieszczenie dla palaczy nie może być otwarte. Pół biedy, kiedy jest ciepło i nie pada. Wówczas palacze wychodzą na zewnątrz. Gdy jest jednak zimno, to pozostają w korytarzyku, czyli w pomieszczeniu zamkniętym. Wiceburmistrz Sławomir Różański, który jest jednym z amatorów tytoniu pracujących w Urzędzie Miejskim wyjaśnia, że jeśli palenie odbywa się w pomieszczeniu korytarzyka koło świadczeń rodzinnych, to okno, a nawet drzwi zewnętrzne na czas tej czynności palacze zostawiają otwarte. Zatem zdaniem wiceburmistrza nie można w takim przypadku mówić, że palarnia jest pomieszczeniem zamkniętym.
    - Niestety, kiedy oni palą w tym korytarzyku. A zwykle schodzą się w jednym czasie po kilku palaczy, to drzwi od głównego korytarza na parterze zostają później często otwarte, przez co stary dym tytoniowy unosi się w głównym holu  powiedział nam jeden z interesantów interesantów Urzędzie Miejskim, który woli jednak pozostawać anonimowy, bo obawia się, że w przyszłości mógłby zostać z zemsty źle obsłużony przez barcińskich urzędników.
W przeszłości pracownicy mieli duży luz, jeśli chodzi o możliwości palenia. Ich nałóg np. rozumiała będąc burmistrzem Stanisława Ciesielska, która sama pali papierosy. Wtedy to, jak zresztą Pałuki obserwowały wchodząc po informację do urzędowych gabinetów, często unosił się tam dym papierosowy, a czasem nawet urzędnicy palili przy reporterze, z czego należy wnosić, że podobnie mogło dziać się w obecności w gabinecie interesantów.
    Poprzednia burmistrz Ewa Stankiewicz była zaprzysięgłym wrogiem palenia tytoniu. Dlatego często niespodziewanie nawiedzała gabinety pracowników urzędu, żeby sprawdzić, czy nie palą papierosów, albo nie piją czasem kawy w swoich pokojach. Pracownicy palący papierosy żyli w takim stresie, że po czasie zaczęli się bać wychodzić nawet do palarni, by nie zostać przyłapani tam przez szefową. W efekcie duszeni z jednej strony potrzebą zapalenia, a z drugiej presją swojej przełożonej, często byli zdenerwowani i nie tak uprzejmi, jakby sobie tego interesanci życzyli.
    Jak wówczas obserwowaliśmy, wchodząc do gabinetów, niektórzy urzędnicy-palacze właśnie w obecności reportera zapalali papierosa. Prawdopodobnie było to powodowane tak samo mocno wewnętrzną potrzebą zapalenia, co też wyrazem buntu wobec szefowej.
    Osoba, która niegdyś, jeszcze za czasów Ewy Stankiewicz pracowała w ratuszu powiedziała nam: - Pewnie, że się zdarzało zapalic nawet w gabinecie, gdy np. wiedzieliśmy, że nie ma szefowej. Robiliśmy tak czasami. Za moich czasów palących papierosy urzędników na pewno było więcej. Ja nie spalałam w czasie pracy 10 sztuk, ale 4, 5 na pewno. Nigdy nie dostawałam za to żadnych dodatkowych godzin do odrobienia za przerwy na papierosa. Papierosa można spalić w 3 minuty, gdy pali się samemu. Nie ukrywam jednak, że gdy w palarni znalazło się jednocześnie kilku palaczy-urzędników, to nasza przerwa mogła trwać nawet do 10 minut. Wpadaliśmy bowiem wtedy przy okazji w wir rozmowy. Choć z drugiej strony, często podczas takich przerw na papierosa i na rozmowę z kolegami wpadaliśmy na rozwiązania problemów urzędowych, nad którymi akurat pracowaliśmy.
    Jednak dla interesanta, który zwracał naszą uwagę na problem palenia przez urzędników w  czasie pracy, nie stanowi to argumentu.  Musiałem czekać prawie 10 minut na urzędnika, bo ten był na papierosie, o czym informował mnie inny urzędnik siedzący w tym samym gabinecie  mówi petent.
    Jedna z urzędniczek, którą w poniedziałek zastaliśmy z grupką koleżanek i kolegą w palarni na parterze magistratu zapewniła nas, że prace, które są im zlecane, wykonują tak czy siak. Po prostu, jeśli coś trzeba danego dnia zrobić, to robi się to albo rezygnując z przerwy na papierosa, albo zostaje się w pracy po godzinach. Z kolei wiceburmistrz Sławomir Różański twierdzi, że jak ma siedzącą pracę za biurkiem i jakieś papiery do przygotowania, przejrzenia, albo coś do zrobienia w komputerze, to zapomina o papierosie i nie wychodzi. Podobnie, kiedy siedzi na sesji Rady Miejskiej.  Wtedy palę tylko podczas zarządzonych przez przewodniczącego przerw w sesji. Nawet, jeśli wychodzę, kiedy przerwa nie została jeszcze ogłoszona, to tylko po to, żeby podpisać jakiś dokument w którymś z gabinetów  mówi wiceburmistrz.
    Zdaniem Sławomira Różańskiego pewnie dla pracownika to, że nie pali jest dodatkowym atutem w rozmowach z pracodawcą. Trudno jednak wymagać pisemnych deklaracji od pracowników, że nie palą papierosów, bo to byłaby już dyskryminacja.
    Szefowa referatu organizacyjnego barcińskim ratuszu Elżbieta Kłodzińska powiedziała nam, że nie ma czegoś takiego, jak zostawanie po pracy urzędników, którzy palą papierosy i muszą sobie na tę czynność robić dodatkowe przerwy w pracy. Ponadto pani kierownik dodała, że palarni jako takiej w urzędzie nie ma. Natomiast, jeśli chodzi o niedopałki pozostawiane w popielniczce na zewnątrz, na parkingu za ratuszem, to Elżbieta Kłodzińska podkreśliła, że jej wypełnienie petami jest dziełem nie tylko pracowników urzędu, ale i radnych-palaczy, którzy zbierają się na komisjach i wychodzą wówczas na ów parking, by zapalić. Dodajmy, że w ostatni poniedziałek około 13:00 popielniczka ta była już niemal wypełniona niedopałkami do końca, choć obsługa urzędu wyrzuca jej zawartość codziennie. To oznacza, że przerwy na papierosa nie są wcale tak rzadkie wśród samorządowców, jak mogą sądzić ich przełożeni.
    - Nie mieści mi się w głowie, żeby urzędnik, czy urzędniczka zapaliła w gabinecie (czego byłem kilka razy osobiście świadkiem  przypis kg). Gdybym ja, jako jedna z osób zarządzających pracą w urzędzie coś takiego zaobserwowała, na pewno taki urzędnik zostałby przeze mnie natychmiast upomniany. Palarni oficjalnej u nas nie ma. Zresztą w ogóle nie powinno się palić w pracy. Nie mniej jednak, jeśli ktoś jest w nałogu tytoniowym, to nie możemy zabraniać palenia. Na szczęście w ostatnim czasie w naszym urzędzie zwiększa się procent urzędników młodszych, którzy są w mniejszej liczbie palaczami, niż ich starsi koledzy w zawodzie. Palenie papierosów w zakładzie pracy, jakim jest Urząd Miejski wiąże się z 3 zagrożeniami: po pierwsze zdrowie palaczy i ich kolegów z pracy oraz przybywających do nas interesantów, po drugie interesant może być potraktowany nie tak, jak powinien, w tym sensie, że musi czekać na urzędnika, który akurat wyszedł na papierosa, po trzecie istnieje też poprzez fakt palenia w pracy zwiększone zagrożenie pożarowe - powiedziała nam sekretarz gminy Elżbieta Wojciechowska. Dodaje ona jednak, że w barcińskim ratuszu odsetek palących jest niewielki. Pali jej zdaniem tylko kilka osób, w tym poza wiceburmistrzem, nikt z zarządzających. Sam wiceburmistrz dodaje, że niektórzy palacze już teraz powstrzymują się przed papierosem w czasie pracy, choć palą w domu.
    W zeszłym tygodniu burmistrz Michał Pęziak zmienił w regulaminie czasu pracy dotychczas  w ratuszu obowiązujący zapis. Teraz urzędnikowi w czasie pracy może zostać udzielona przerwa za załatwienie ważnych spraw osobistych. Tyle, że nie jest ona wliczana do czasu pracy. O jej udzieleniu decyduje bezpośredni przełożony urzędnika. Za czas tej przerwy przysługiwać będzie wynagrodzenie, pod warunkiem, że pracownik odpracuje czas zwolnienia. Elżbieta Wojciechowska podkreśla, że ten zapis nie dotyczy przerw na papierosa, tylko na ważne sprawy osobiste.
    Można się spierać, czy potrzeba zapalenia papierosa dyktowana niektórym pracownikom przez nałóg tytoniowy, nie jest dla nich wewnętrznie ważną sprawą osobiście. Faktem jednak pozostaje, że papierosowych przerw barcińscy urzędnicy nie odpracowują, choć odbierają za ten czas pieniądze tak, jakby byli w pracy.
    Zapytaliśmy Michała Pęziaka, czy zdaje sobie sprawę, że nałogowy palacz w kierowanym przez niego urzędzie zabiera na papierosy codziennie kilkadziesiąt minut z czasu, który powinien poświęcić sprawom gminy? Burmistrz odpowiedział, że nie zastanawiał się nad tym problemem jeszcze.  Pomyślę nad tym. Być może zdecyduję, że przerwy na papierosa w czasie pracy trzeba będzie zrobić  powiedział Michał Pęziak.
    Z kodeksu pracy wynika, że pracownik ma prawo do 15-minutowej przerwy w pracy wliczanej do czasu pracy i zwyczajowo przyjętej na śniadanie. Tymczasem w barcińskim ratuszu takiej przerwy nie ma i urzędnicy jedzą swoje śniadania przy biurku w swoim gabinecie. A właśnie palacze mogliby sobie wykorzystywać tę przerwę na palenie, a nie jedzenie i byłoby wszystko w porządku. Także interesanci wiedzieliby, że w danym kwadransie nie mają po co się zwalniać z własnej pracy i iść załatwiać sprawy urzędowe, bo w ratuszu trwa akurat przewidziana przerwa. Możliwe jest też wprowadzenie przerwy nie wliczanej do czasu pracy, która trwa 60 minut. Jest to przerwa lunchowa, podczas której palacze też mogliby palić. Trudno jednak byłoby znaleźć zgodę większości pracowników ratusza na taką przerwę, bo wiązałaby się ona z późniejszym powrotem do domu.
    Zdaniem Krzysztofa Krzemienia, inspektora w Państwowej Inspekcji Pracy w Bydgoszczy problem palaczy, a jest ich w urzędach coraz mniej, nie powinien mieć miejsca. - Pracodawca ma prawo wymagać od pracownika dyspozycyjności i że będzie on poświęcał czas pracy na pracę. Jeśli ktoś pali, to jego sprawa, że wychodzi na papierosa na zewnątrz. Niedopuszczalne jest jednak, ze interesant czeka na urzędnika palącego akurat papierosa. Pracodawca może indywidualnie z pracownikiem stworzyć jemu harmonogram przerw na papierosa, np. dzieląc ów przysługujący mu ustawowo kwadrans na przerwę w czasie pracy  stwierdził Krzysztof Krzemień.
Karol Gapiński 25 V 2007 r.
Na zdjęciu:  Tyle papierosów od 7:30 do 13:00 spalili urzędnicy w ostatni poniedziałek.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości