Reklama

Relikwie błogosławionego Mariana Skrzypczaka

Parafianie wierzą, że dzięki wstawiennictwu błogosławionego z Janowca, będą mogli wypraszać liczne łaski
         fot. Sylwia Wysocka

70 lat po śmierci: 5 października 1939 - 5 października 2009
    Relikwie błogosławionego Mariana Skrzypczaka
     Relikwie Mariana Skrzypczaka, męczennika zamordowanego przez Niemców w Płonkowie, zostały sprowadzone do Janowca, miasta w którym urodził się i mieszkał do 10. roku życia.

     Imię błogosławionego księdza Mariana Skrzypczaka przyjął  przed rokiem janowiecki klub Honorowych Dawców Krwi. Od tego czasu władze koła, a szczególnie Kazimierz Szociński i Janusz Kujawa, zabiegali o sprowadzenie relikwii błogosławionego do miejscowego kościoła. Starania te poparł proboszcz parafii św. Mikołaja w Janowcu ks. Andrzej Szczepaniak.
     Wierni parafii w Płonkowie z relikwiami błogosławionego pożegnali się w niedzielę, podczas mszy św. odprawianej pod przewodnictwem ks. arcybiskupa Henryka Muszyńskiego. Tego samego dnia przedstawiciele janowieckiej parafii przewieźli relikwie do kaplicy cmentarnej św. Barbary, gdzie wierni modlili się do późnego wieczora; zostały m.in. odprawione nieszpory o męczenniku.

Krzyż z relikwiami
            fot. Sylwia Wysocka

    W poniedziałek uroczystości związane z przyjęciem przez janowiecką parafię relikwii rozpoczęły się mszą św. w kaplicy na cmentarzu  przy relikwiach błogosławionego, po niej nastąpiła adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwy przy relikwiach. Nabożeństwo inaugurujące przeniesienie relikwii do kościoła parafialnego poprzedzone było modlitwą różańcową.
     Wieczorem z kaplicy ruszyła procesja prowadzona przez Janowiecką Orkiestrę Dętą. Kilkanaście pocztów sztandarowych, kilkunastu księży i kilkaset wiernych towarzyszyło niesionym relikwiom błogosławionego Mariana. Wszyscy przystanęli przy kamienicy na placu Wolności, w której urodził się i wychował błogosławiony Marian Skrzypczak.  Proboszcz ks. Andrzej Szczepaniak mówił tu o pierwszych latach życia błogosławionego. Później relikwie zostały wprowadzone do kościoła pw. św. Mikołaja. Tam odprawiona została msza powitalna, koncelebrowana przez księdza kanonika profesora Ludwika Gładyszewskiego, postulatora beatyfikacji błogosławionego męczennika ks. Mariana Skrzypczaka. Po mszy przy chrzcielnicy poświęcono tablicę upamiętniającą chrzest błogosławionego ks. Mariana w janowieckiej świątyni.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 921 (40/2009)


Więcej zdjęć z wprowadzenia relikwii w naszej galerii.

 


Inne teksty na ten temat:

Relikwie błogosławionego Mariana Skrzypczaka (film)

 

     O BŁOGOSŁAWIONYM
    Ksiądz Marian Skrzypczak urodził się 15 kwietnia 1909 r. w Janowcu,
z Tadeusza i Władysławy z domu Ziętek. Jego ojciec był właścicielem drogerii, którą w Janowcu prowadził do wybuchu I wojny światowej w 1914 r. Gdy zakończyła się wojenna zawierucha, rodzice postanowili w 1919 r. przeprowadzić się do Gniezna.
     Błogosławiony ks. Marian Skrzypczak podanie o przyjęcie do seminarium duchownego złożył 24 czerwca 1930 r. Prefekt, który wystawiał mu świadectwo przed wstąpieniem do Seminarium Duchownego w Gnieźnie, stwierdził, że jest dobrym i pilnym młodzieńcem. Ks. Augustyn Gałęzowski, napisał: „Maturzysta Marian Skrzypczak był moim uczniem w ciągu ostatniego roku szkolnego. Uzdolniony, pod względem moralnym prowadził się zawsze bardzo dobrze. Należał również do Sodalicji Marjańskiej. Zdaniem mojem nadaje się do stanu duchownego” (14 VII 1930 r.). Proboszcz parafii św. Michała w Gnieźnie ks. Napierała, gdzie rodzina wtedy mieszkała, w swoim świadectwie skierowanym do rektora seminarium podał: „o ile zbadać mogłem, Marian Skrzypczak do stanu duchownego się nadaje, a rodzina, która cieszy się w parafii dobrą opinią, jest w stanie płacić 60,00 zł miesięcznie na koszta jego utrzymania w seminarium. Ojciec Mariana jest kupcem; brat na uniwersytecie”.
     Święcenia kapłańskie przyjął 15 czerwca 1935 r. w katedrze poznańskiej. Mszę św. prymicyjną odprawił dnia 17 czerwca 1935 r. w kościele św. Michała w Gnieźnie. Pierwszą parafią, w której pracował jako ksiądz, była parafia w Rogowie. W 1936 r. został wikariuszem w Płonkowie
      Wybuchła II wojna światowa. 7 września 1939 r. bł. ks. Marian zorganizował z parafianami z Glinna i z Płonkowa ucieczkę przed nadchodzącymi wojskami niemieckimi. Jechali furmankami w kierunku Warszawy. Dotarli do Chodcza. Tam dogonili ich Niemcy i kazali wracać do domu. Pod Trzaskami ich grupa uległa rozproszeniu, tak że ostatecznie do Płonkowa wracali nieomal wszyscy oddzielnie. Po powrocie z ucieczki ksiądz zatrzymał się na plebanii w Płonkowie. Któregoś wieczoru, pod koniec września, jeden ze starszych Niemców za pośrednictwem znajomego Polaka polecił powiedzieć ks. Skrzypczakowi, żeby uciekał, bo on podsłuchał swoich synów i innych młodych Niemców, którzy w jego domu naradzali się, jak napaść na księdza i go zamordować.
      Młody ksiądz był już prawie gotów schronić się do Torunia, do swoich rodziców, ale pozostawała niedająca spokoju świadomość, że wówczas jako kapłan opuści parafian, którzy zostali powierzeni jego pasterskiej opiece i to w trudnych nadchodzących czasach. Do tych niepokojów i wahań doszły błagania ówczesnych mieszkańców plebanii, którzy prosili, by ich nie opuszczał. I ksiądz został. Poczucie obowiązku kapłańskiego i troska o innych ludzi pokonały ogarniający lęk. Tak się wyraziła miłość do powołania i do szukających pomocy ludzi...
      Pod plebanię przyszli bardzo późnym wieczorem, dnia 5 października 1939 r. Ośmiu z nich wtargnęło do domu, a duża gromada otoczyła go. Byli to miejscowi członkowie niemieckiej organizacji Hitlerjugend. Wracali z zebrania. Ci młodzi Niemcy urodzili się tutaj i mieszkali między Polakami w okolicznych wioskach. Teraz mieli broń, rewolwery, myśliwskie dubeltówki i karabin z bagnetem. Głośno krzycząc, otoczyli plebanię w Płonkowie, gdzie jeszcze ksiądz z domownikami zatrwożeni odmawiali różaniec. Z hałasem uderzali w drzwi domu kapłańskiego, domagali się otwarcia, ale zanim gospodyni zeszła z piętra, by otworzyć drzwi, wyłamali okno i wdarli się do mieszkania. Najpierw wrzeszcząc pytali, gdzie jest proboszcz, ks. Jabłoński. Gdy im powiedziano, że go nie ma, zaczęli wołać, by do nich przyszedł ksiądz wikary, i po schodach poszli do pokoju na piętrze, gdzie byli zgromadzeni mieszkańcy. Jeden z Niemców obsypał wyzwiskami ks. Skrzypczaka i stawiał zmyślone zarzuty, że ten kazał polskim żołnierzom zamordować jego rodzinę. Próbował ugodzić księdza bagnetem w brzuch, ale księdzu udało się jeszcze uskoczyć, tak że zranił go w lewą nogę, w udo. Zaraz potem zepchnęli księdza po stromych i zakręconych pod kątem prostym schodach. Bili go, głośno krzyczeli. Kazali biec wzdłuż kościoła w kierunku wsi. Gdy kulejąc znalazł się obok drzwi do zakrystii, padły kolejno trzy strzały w nogę, w serce i w głowę. Po pierwszym strzale ksiądz jeszcze głośno się modlił: Jezu. zlituj się... przebacz im. Te wołania mimo krzyków Niemców usłyszano w otwartych oknach stojącego niedaleko domu organisty, jak podaje jeden ze świadków. Drugi obserwował tę scenę z okna plebanii. Potem ci rozochoceni zabiciem polskiego kapłana Niemcy przyszli znowu na plebanię i popędzili jej pozostałych przy życiu mieszkańców do zwłok zamordowanego, aby zobaczyli, co ich także może czekać. Całą trójkę, znęcając się nad nimi i bijąc ich, poprowadzili do sąsiedniego Rojewa, gdzie w gminie musieli spędzić noc i do Płonkowa wrócili dopiero następnego dnia rankiem z płaczem i posiniaczeni. Tymczasem jednak młodzi Niemcy bezcześcili zwłoki zabitego kapłana, potem pociągnęli je drogą w kierunku cmentarza i porzucili w rowie w miejscu, gdzie od szosy odchodzi polna droga wiodąca do cmentarza i dalej w kierunku lasu do Leśnianek. Tam pokryte narzuconą słomą i jesiennymi liśćmi przeleżały do rana. Dzisiaj w tym miejscu stoi krzyż i rośnie drzewko, znak życia.
      Podczas siódmej pielgrzymki do Ojczyzny w 1999 roku Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował w Warszawie 108 męczenników, a wśród nich ks. Mariana Skrzypczaka.
      Biografię błogosławionego przybliżył proboszcz parafii w Płonkowie ks. Józef Bachorz, na podstawie książeczki ks. L. Gładyszewskiego „Wierny Pasterz Błogosławiony Marian Skrzypczak kapłan i męczennik” wyd. GAUDENTINUM Gniezno 2008
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości