Gębice, Gąsawa, włamanie, plebania, proces
Reszta nic nie wiedziała
Sąd przesłuchał Krzysztofa B., jednego z głównych sprawców włamań na plebanie oraz jego brata Tomasza. Bracia już wcześniej wnioskowali o dobrowolne poddanie się karze, a w procesie dotyczącym jedynie oskarżonych Klaudii K. i Damiana J. zeznawali jako świadkowie.
W marcu zeszłego roku pisaliśmy o zatrzymaniu osób podejrzanych o włamania na plebanie w Gąsawie i Gębicach (gm. Mogilno). Sprawcy włamali się i skradli pieniądze również z plebanii w Nowym Mieście nad Wartą w powiecie średzkim. Sprawcy wykorzystywali czas, kiedy księża odprawiali msze, w tym czasie po wcześniejszym wyważeniu okien wchodzili do wnętrza plebanii i po splądrowaniu pomieszczeń dokonywali kradzieży pieniędzy. Łącznie skradli 51.000 złotych, a z plebanii w Gębicach dodatkowo ponad 600 intencji mszalnych. Podejrzani o włamania mieszkańcy Wrześni zostali zatrzymani 10 marca w miejscach swojego zamieszkania, dzięki wcześniej uzyskanym przez policję informacjom. Początkowo na ławie oskarżonych zasiadali Tomasz B., Krzysztof B., Damian J. i Klaudia K. Jednakże na rozprawie w listopadzie zeszłego roku Tomasz B. i Krzysztof B. wnieśli o dobrowolne poddanie się karze. Sąd pozytywnie rozpatrzył wniosek i wyłączył ich ze sprawy głównej. Postępowanie to jeszcze się nie zakończyło. Proces, o którym piszemy, dotyczy już jedynie Damiana J. i Klaudii K., którzy nie przyznają się do winy.Na ostatniej rozprawie w ubiegły czwartek w charakterze świadków zeznawali Tomasz B. i Krzysztof B. Tomasz B. zrelacjonował opis włamania do plebanii w Gąsawie. Stało się to przy okazji wycieczki do Biskupina.
- Zatrzymaliśmy się, a Krzysztof z Dawidem (piąty ze sprawców, który ciągle jest poszukiwany przez policję - am) wyszli. Powiedzieli nam, że mamy chwilę poczekać, bo oni zaraz przyjdą. Ja, Damian i Klaudia zostaliśmy w samochodzie. Poczekaliśmy na nich i po piętnastu minutach pojechaliśmy do Wrześni. Nic nam nie powiedzieli, że takie coś miało miejsce. Ja się dowiedziałem dopiero po drugim włamaniu. Powiedział mi o tym Krzysztof. Klaudia i Dawid nic nie wiedzieli. Tak było w każdym z włamań - wyjaśnił Tomasz B.
Z wcześniejszych zeznań Tomasza B. składanych na policji i w prokuraturze wynika, iż wiedział o wszystkich włamaniach zaraz po zdarzeniach i otrzymywał od brata pieniądze. Utrzymywał początkowo, że w zdarzeniach brał udział tylko z bratem i Dawidem J., jako ich kierowca. W kolejnych zeznaniach wspomniał, że w sprawę zamieszana też była jego dziewczyna Klaudia K. i kolega Damian J.
Krzysztof B. zeznał, iż zanim wydarzyły się wszystkie incydenty, miał dobrą pracę zarobkową w Holandii i co miesiąc przyjeżdżał do Polski. Fundował wtedy znajomym wycieczki po kraju. W opinii świadka wszystko legło w gruzach, kiedy Dawid J. opuścił zakład karny - stracił pracę i zaczął brać udział we włamaniach. Według Krzysztofa B. nikt nie wiedział, że wraz z Dawidem J. dokonywał włamań na plebanie.
- Zatrzymywaliśmy się przed sklepem, żeby się najeść i odpocząć, i tak było za każdym razem. Po dwóch czy trzech włamaniach postanowiłem bratu powiedzieć o tym, co zrobiłem. Za pieniądze skradzione z włamań postanowiłem im zafundować pobyt w górach. Ciągle mówiłem, że są to uzbierane przeze mnie pieniądze z pracy w Holandii - wyjaśnił Krzysztof B.
Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na 10 marca.
Arkadiusz Majszak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1254 (8/2016)
Inne teksty na ten temat:
Włamywacze z Gąsawy i Gębic na wolności
Dwóch okradało, troje nic nie wiedziało
Areszt wobec pozostałych podejrzanych
Ksiądz odprawiał mszę, złodziej buszował na plebanii
Ukradli ponad 600 intencji pogrzebowych i 30.000 zł
Kolejny świadek przesłuchany
Oskarżeni nie przyznają się
Bracia B. skazani, pozostali czekają na wyrok
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze