Piotr Strzeżysz opowiedział o swoich podróżach rowerem przez świat fot. Barbara Filipiak
Żnin, Klub Podróżnika, Piotr Strzeżysz, rower, podróże
Rowerem przez świat
18 kwietnia gościem Klubu Podróżnika i Dyskusyjnego Klubu Książki w żnińskiej Bibliotece Publicznej był Piotr Strzeżysz - podróżnik i autor książek.
Piotr Strzeżysz nie przywiązuje się do miejsc i rzeczy materialnych. Wprawdzie skończył kilka szkół i studiował na kilku kierunkach, pracował w różnych miejscach (m.in. na budowie, w bibliotece i w kilku szkołach jako nauczyciel) jednak tym, co najbardziej go fascynuje są podróże.
- Ja lubię takie puste miejsca. Tylko, że one nie są puste dla mnie. One zawierają nieprawdopodobną energię. Ja takich miejsc gdzieś tam od dziecka szukałem - podkreślił Piotr Strzeżysz, który swoją pasję podróżowania łączy z fotografowaniem, a świat zwiedza rowerem. Przejechał około 70 krajów na pięciu kontynentach, w tym trasę z Alaski do Patagonii. - Coraz bardziej skłaniam się do tego, by gdzieś w końcu osiąść, ale na razie jeszcze się ruszam i ciągle gdzieś mnie pcha - powiedział. Kiedyś jeździł w takie miejsca, gdzie jest mało ludzi, unikał z nimi kontaktu, gdyż mu to przeszkadzało. Teraz to się odwróciło i udaje się tam, gdzie może spotkać ciekawe osoby. Wierzy i z góry zakłada, że każdy jest dobry. Parę razy się na tym wprawdzie zawiódł, ale - jak mówi - tego przekonania nie chce zmieniać w sobie, gdyż uważa, że jest to dobra cecha. - Jak mam pecha i czasem gdzieś źle trafię, to trudno - podkreślił.
Po świecie jeździ bez map. - Ja czasami rysuję sobie swoje mapki na kartce papieru, jakieś na przykład fragmenty miasteczka czy drogi. Bo ja bardzo też lubię się zgubić. Jak jadę i okazuje się, że nie dojechałem tam gdzie chciałem, to ja się bardzo cieszę czasami, gdyż pewnie bym tam nigdy nie dojechał - mówił. Podróżnika fascynują ptaki. - Czuję często też coś takiego, że jak jadę rowerem, to lecę. Mam w sobie taki duży pierwiastek, takie poczucie unoszenia się od dziecka nad ziemią, że w ogóle nie jestem tu zaczepiony. Jakby nie czuję się związany, może też ułatwia mi to włóczenie się po świecie. W ogóle nie przywiązuję się do miejsc, kompletnie jest mi to obce takie umocowanie, taka tożsamość na jakiejkolwiek płaszczyźnie narodowej czy kulturowej. Kompletnie nie rozumiem tego - przekonywał.
Podróżowanie dla Piotra Strzeżysza jest jak szukanie baśni. - Jeżdżę szukając właśnie takich miejsc, w których po prostu czuję coś transcendentalnego. Po prostu czuję tak, jakby się uaktywniał jakiś zmysł, który zazwyczaj jest zamknięty, którego się nie widzi, nie słyszy, nie czuje, ale tak jakby nagle coś się uaktywniało, w kompletnej ciszy, gdzie nie ma drzew i wiatru. Jest jakiś spektakl na niebie, zachodzi słońce i robi się ciemno, jest mnóstwo gwiazd i nagle człowiek jakby zaczyna obcować z jakąś rzeczywistością zupełnie poza. To jest takie bajkowe, zupełnie odrealnione, ale ja się w tym czuję bardzo bezpieczne - powiedział podróżnik, który za swoje niezwykłe podróżnicze osiągnięcia, za wytrwałość w próbach odnalezienia życiowej prawdy w podróży i odwagę przyjmowania tego, co przyniesie droga, otrzymał Kolosa 2014 w kategorii podróże.
Piotr Strzeżysz w wolnych chwilach pisze książki. Dotychczas ukazały się Powidoki, Campa w sakwach, Makaron w sakwach i Sen powrotu. W 2015 roku za książkę Powidoki otrzymał nagrodę Bursztynowego Motyla w Konkursie im. Arkadego Fiedlera oraz nagrodę Magellana w kategorii najlepsza książka podróżnicza.
Po spotkaniu, które zorganizowane zostało dzięki zaangażowaniu Lucyny Partyki - koordynatora regionalnego Dyskusyjnych Klubów Książki, Piotr Strzeżysz podpisywał swoje książki i rozdawał autografy.
Więcej zdjęć w naszej galerii oraz film w zakładce Filmy.
Barbara Filipiak, 20 IV 2016
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze