Reklama

Rzepakowe żniwa w pełni

Mariusz Kiszka uprawia rzepak na swoim polu w Brzyskorzystwi. Niemal dwa tygodnie temu musiał zastosować w tej uprawie środek ochrony roślin wysuszający chwasty i niepożądane, młode pędy. Dzięki temu uzyska wartościowszy zbiór, do którego jakości punkt skupu nie będzie miał zastrzeżeń. Szkopuł w tym, że zastosowanie tego środka wymaga oczekiwania ze żniwami właśnie przez 2 tygodnie. Rolnik planuje, że do żniw przystąpi jutro, jeszcze przed zapowiadanymi na weekend burzami, które mogłyby być groźne dla dojrzałego rzepaku. tekst Karol Gapiński, fot. Remigiusz Konieczka

Żnin, Mogilno, Szubin, skup, rzepak, zakłady tłuszczowe
   Rzepakowe żniwa w pełni
     Obecnie cena tony rzepaku w punktach skupu na terenie Pałuk nie przekracza 2.000 zł. Zbiory są mniejsze, niż w poprzednich latach. Z drugiej strony jeszcze nie wszyscy plantatorzy rzepaku w naszym regionie rozpoczęli żniwa. Powodem jest zastosowanie przez nich środków ochrony roślin, które mają podwyższyć jakość zebranego materiału. To wiąże się jednak z dłuższym oczekiwaniem na moment, w którym można zacząć młóckę.

     Od około 2 tygodni na terenie Pałuk trwają rzepakowe żniwa oraz skup rzepaku. Ceny w skupach wahają się. Bywa, że obowiązują różne ceny nawet tego samego dnia. Wszystko zależy od sytuacji na giełdzie płodów rolnych. Większość skupów na naszym terenie oddaje rzepak do Zakładów Tłuszczowych w Kruszwicy. I to właśnie te zakłady określają cenę skupu. Dlatego nie ma wielkich różnic cen, jeśli chodzi o poszczególne punkty. Przynajmniej jeśli chodzi o te, które mają umowy na dostarczanie zbiorów do Zakładów Tłuszczowych w Kruszwicy. Jednak nie wszyscy rolnicy zdecydowali się wcześniej kontraktować swe dostawy i teraz wielu z nich stara się monitować ceny skupu w różnych punktach, licząc na uzyskanie jak najkorzystniejszej. Różnica w skupach rzędu kilku czy kilkunastu złotych na tonie tylko pozornie nie wydaje się duża. Jeśli rolnik ma do odstawienia większą ilość rzepaku, to opłaca się mu wtedy zawieźć swe zbiory do skupu oddalonego nawet o kilkanaście czy dwadzieścia kilometrów więcej, niż ten najbliższy.
     W tym roku jednak rzepaku będzie mniej. Dlatego niektóre skupy, jak choćby firma Magnum w Żninie, zakończyły już odbieranie zbiorów. Niektóre firmy, które dotychczas rokrocznie skupowały rzepak, w tym roku tego nie robią. Tak jest np. w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Mogilnie. W poprzednich latach jej magazyn przyjmował rzepak na podstawie umowy z Zakładami Tłuszczowymi w Kruszwicy.
     Jednak w tym roku upraw jest mniej, przede wszystkim w związku z wymarznięciami na polach w okresie zimowym. Ponadto rolnicy z okolic Mogilna mają stosunkowo blisko do Kruszwicy, gdzie odstawiają rzepak bezpośrednio do producenta oleju lub do Elewatora w Strzelnie, który też jest magazynem należącym do Zakładów Tłuszczowych. W tej sytuacji firma z Kruszwicy nie była już zainteresowana pośrednictwem GS w Mogilnie w skupowaniu zbiorów rzepaku.   
     Na początku rzepakowych żniw, dwa tygodnie temu cena jednej tony w skupach wynosiła około 2.100-2.120 zł (np. w firmie Magnum, w Zakładach Zbożowych w Żninie czy też w firmie Lechpol w Szubinie i Dziewierzewie). Na początku bieżącego tygodnia ceny w skupach spadły do stawek poniżej 2.000 zł za tonę. W kilku skupach w Żninie i okolicach, które sprawdziliśmy, cena skupu w poniedziałek wynosiła około 1.920 zł, a we wtorek około 1.950 zł. Również wczoraj ceny te były podobne, np. firma Agromia w Janowcu, jak podał nam Karol Janicki, w środę rano skupowała rzepak w cenie 1.950 zł za tonę. Gdy zaczynali skup w poniedziałek w zeszłym tygodniu cena wynosiła 2.120 zł.
     Wszystkie ceny, które podajemy, są cenami netto. Agromia, podobnie jak inne firmy, notuje mniejszą ilość skupowanego rzepaku, niż przed rokiem, ale będzie skupowała rzepak aż do ostatniego dostawcy. Ceny wokół 2.000 zł oscylowały do końca zeszłego tygodnia, a teraz spadły poniżej tej kwoty.
     Niektórzy skupujący sądzą, że część uprawiających rzepak po zebraniu go z pól nie wszystko od razu decyduje się zbyć w punktach skupu. Niektórzy rolnicy w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę i lepsze z ich punktu widzenia ceny skupu zwlekają z odwiezieniem swych zbiorów do magazynów.
     Niektórzy rolnicy nie przystąpili jeszcze w ogóle do młócenia rzepaku. Powodem jest aura, z którą w ostatnich tygodniach mamy do czynienia na Pałukach. - W ostatnim czasie było ciepło i często padał deszcz. Dlatego w uprawach już niemal dojrzałego rzepaku w lipcu pojawiły się chwasty oraz młode pędy, które są niepożądane. Zebrany materiał z tymi niepotrzebnymi roślinami nie miałby oczekiwanej przez skupujących jakości i rolnicy mogliby mieć w związku z tym kłopoty ze zbyciem plonu. Dlatego wielu, jak np. i ja, zdecydowało się zastosować w uprawach specjalne środki ochrony roślin. Dzięki nim następuje wysuszenie niepotrzebnych, młodych pędów oraz chwastów. Trzeba jednak czekać po zastosowaniu akurat tych najpopularniejszych i nie najdroższych na rynku środków 2 tygodnie na wyschnięcie. Zależy to też od opadów deszczu w międzyczasie. Jest to konieczny zabieg, ale bardzo ryzykowny z punktu widzenia nas - rolników. Otóż rzepak jest przecież już dojrzały i mógłby być cięty w tej chwili. W oczekiwaniu na zadziałanie środka ochrony roślin, który zastosowaliśmy, możemy spotkać się z burzą i nawałnicą. Dla dojrzałej na polu uprawy byłaby to katastrofa. Wszystko zostałoby zniszczone. Tymczasem pogoda jest niepewna i wszyscy się obawiamy zapowiadanych choćby na najbliższy weekend burz. Niemniej stosujemy te środki, bo musimy. Zresztą będzie to nieodzowne z tych samych powodów, co w rzepaku, także w przypadku zbóż przed ich z kolei zbiorem - podzielił się z nami Mariusz Kiszka ze Żnina, który w pobliskiej Brzyskorzystwi ma gospodarstwo.
     Rolnik ten podkreślił też, że konieczność zastosowania wspomnianych środków ochrony roślin, którą aura wymusiła w tym trudnym dla rolnictwa roku bieżącym, oznacza dodatkowe koszty dla producentów. Stosowanie takiego środka, jaki użył Mariusz Kiszka w swoim rzepaku, oznacza koszt samego tylko zakupu preparatu w wysokości 50 do 60 zł na hektar. Do tego dochodzą jeszcze koszty paliwa i robocizna, nie wspominając o utraconym czasie. Przecież gdyby więcej rolników mogło oddać rzepak do skupów już 2 tygodnie temu, a nie dopiero teraz, to też dostaliby oni lepszą cenę za ów plon, bo wtedy faktycznie była ta cena wyższa, niż teraz.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1068 (31/2012)

Reklama

 

     Sprostowanie
     Przed tygodniem w artykule Rzepakowe żniwa w pełni popełniłem dwa błędy. Prawidłowa nazwa jednej z firm w Janowcu to Agromi, a nie Agromia, zaś na początku tegorocznego skupu rzepaku cena w tej firmie za tonę wynosiła 2.110 zł, a nie 2.120 zł. Za błędy serdecznie przepraszam bezpośrednio zainteresowanych oraz wszystkich czytelników.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1069 (32/2012)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości