19 lat w Brazylii
Samarytanka z Mamlicza
Misjonarka z Mamlicza od 25 lat służy w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety, a od 19 lat pracuje w Brazylii. Jubileusz posługi zakonnej był okazją do jednej z nieczęstych wizyt w domu rodzinnym.
W uroczystościach jubileuszowych siostry Marii Stanisławy wzięli udział m.in. jej bliscy, w tym siostry ze zgromadzenia św. Elżbiety Wywodząca się z Mamlicza siostra Maria Stanisława Balcerzak ze Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek przebywa od 19 lat na misji w Brazylii. Okazją do jej wizyty w rodzinnych stronach był jubileusz 25-lecia posługi zakonnej.
WŚRÓD ELŻBIETANEK
W młodej dziewczynie z Mamlicza przed ponad 25 laty dojrzewała decyzja o powołaniu do służby bożej. Tradycje w domu rodzinnym były pod tym względem bogate. Wystarczy powiedzieć, że dwie rodzone siostry postanowiły wcześniej wstąpić do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety. One również przybrały na swoje imiona zakonne imię Matki Bożej: siostra Maria Franciszka i siostra Maria Asumpta. Do zgromadzenia - założonego w połowie XIX w. w Nysie na Śląsku przez błogosławioną siostrę Marię Merkert - wstąpiły one dwa lata przed siostrą Marią Stanisławą. Dodajmy, że siostra Maria Asumpta od 20 lat pracuje w Oslo, w prowincji norweskiej sióstr elżbietanek.
Tak jak przed laty, tak i dzisiaj frontową ścianę domu rodzinnego siostry Marii Stanisławy zdobi wkomponowana w ścianę frontową figurka Matki Boskiej. Z tego to domu młoda dziewczyna w połowie lat 80. udała się na dalszą edukację do szkoły w Bielicach pod Mogilnem. W 1984 r. mając 16 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w Poznaniu.
Posługa sióstr elżbietanek to oprócz modlitwy przede wszystkim służba samarytańska. Tak było od początku istnienia tego zgromadzenia. Dlatego wiele z sióstr to pielęgniarki. Dotyczy to zwłaszcza tych, które pracują w domach pogodnej starości bądź w szpitalach, czy sierocińcach, w kraju i na misjach.
W BRAZYLII
W roku szkolnym 1988/89 siostra Maria Stanisława skierowana została przez przełożone na kurs przygotowawczy w Warszawie w Centrum Formacji Misyjnej, a w lutym 1990 r. posłana do Maracanau w Brazylii.
- Jeśli dziewczyna wchodzi do zgromadzenia, to musi się liczyć i godzić z tym, że przełożone skierują ją nawet na odległą placówkę, którą się zgromadzenie opiekuje. Ja się jednak tego nie bałam. Zaufałam Bogu i byłam gotowa służyć ludziom, gdziekolwiek mnie Bóg za pośrednictwem sióstr przełożonych skieruje - mówi siostra Maria.
Jak przyznaje siostra Stanisława, pielęgniarka w Brazylii musi być bardzo wszechstronna, bo wśród najbiedniejszych grup społecznych brakuje opieki lekarskiej. Chorzy potrzebują też wsparcia duchowego.
- Zresztą takie wsparcie nie jest potrzebne jedynie chorym. Kontaktu z osobą duchowną potrzebują tutaj wszyscy. Często chodzi o zwykłą rozmowę. Niektórzy zaś potrzebują tego, żeby ktoś zwrócił na nich uwagę - mówi siostra Stanisława.
W 1994 r. siostra Stanisława została przeniesiona do powstającej placówki elżbietanek w Fortalezie. Miasto to jest nie tylko centrum gospodarczym, naukowym i kulturalnym całego stanu Ceara, ale i jednym z największych miast Brazylii. Elżbietanki założyły tutaj Dom Formacyjny. Niosą też pomoc ubogim i chorym. Są także szafarkami komunii św. dla tych ludzi.
- Tutaj w formacji młodych dziewcząt chcących zostać siostrami elżbietankami pracowałam jako siostra mistrzyni - opowiada siostra Stanisława.
Od 2007 r. zakonnica kontynuuje swoją misję w Domu św. Anny w Blumenau, mieście położonym w południowej części kraju. W ub.r. jednak mieszkańców Blumenau dotknęła wielka powódź. Nie ominęła ona również Domu św. Anny. To była wyjątkowo bolesna tragedia, bo pod opieką sióstr znajdowało się 93 starszych ludzi, w tym około 30 - jak mówi siostra Stanisława - w stanie bliskim śmierci, a woda przez kilka dni tak zniszczyła Dom św. Anny, że trzeba było zawiesić działalność domu.
Obecnie siostry, nie tylko te z prowincji brazylijskiej, ale i rozsiane po całym świecie, organizują akcje charytatywne, które mają pozwolić na szybkie jego odrestaurowanie. - Po powodzi każdego prawie dnia nasi pensjonariusze dzwonili z pytaniami, kiedy będą mogli wrócić - mówi siostra Maria Stanisława.
JUBILEUSZ W BARCINIE
W związku z jubileuszem 25-lecia posługi zakonnej siostry Marii Stanisławy, w kościele św. Jakuba w Barcinie odprawiona została uroczysta msza św. Koncelebrowali ją obydwaj barcińscy proboszczowie: ks. Rajmund Kołodziejczak, gospodarz parafii goszczącej siostrę jubilatkę oraz ks. Bronisław Wiśniewski, duszpasterz z parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego. W uroczystościach, oprócz rodziny siostry Marii Stanisławy i jej koleżanek w powołaniu ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, wzięli też udział mieszkańcy Barcina i okolic, którzy pamiętają siostrę jeszcze z czasów dzieciństwa. W czasie swojego jubileuszu zakonnica podkreśliła: - Z losu, jaki przydzieliła mi opatrzność Boża, jestem bardzo zadowolona. Na pewno też dzisiaj nie żałuję, że na tyle lat znalazłam się w miejscu oddalonym od rodziny - którą bardzo kocham - o tysiące kilometrów i ocean.
Karol Gapiński
Pałuki nr 891 (10/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze