Rada Miejska Żnina wyraziła zgodę na to, żeby burmistrz na korzystnych warunkach sprzedał mieszkanie w bloku na ul. Żytniej, które niedawno jako lokal zamienny przydzielił sekretarzowi gminy.
Rajcy Żnina podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej podjęli uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na zbycie lokalu mieszkalnego przy ul. Żytniej 12. Kilka tygodni temu informowaliśmy, że jeszcze w sierpniu br. burmistrz Żnina Leszek Jakubowski wydał zarządzenie, w którym sekretarzowi gminy Mirosławowi Gatce przydzielił mieszkanie z zasobów gminnych w jednym z bloków przy ul. Żytniej w Żninie. Dotychczas sekretarz z rodziną zajmował mieszkanie komunalne w gmachu przy ul. 700-lecia naprzeciwko ratusza. W budynku tym mieści się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Żninie. Oprócz tego znajdowały się tam dwa mieszkania. Jedno z nich o powierzchni 64,57 m2 zasiedlał od 1969 r. właśnie Mirosław Gatka z rodziną. Jak tłumaczył włodarz Żnina, opieka społeczna od dłuższego czasu regularnie sygnalizowała, że dla potrzeb tej instytucji, a przede wszystkim dla dobra beneficjentów, jest konieczne, aby cały gmach na ul. 700-lecia został przekazany MOPS-owi do użytkowania. Tak się składa, że lokal zasiedlany dotychczas przez sekretarza gminy sąsiaduje z pomieszczeniami MOPS-u. Mieszkanie na ul. Żytniej jest nieco większe, bo ma 66,10 m2. Lokal też składa się z 3 pokoi, a ponadto kuchni, łazienki, ubikacji i przedpokoju, i administrowany jest przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie.
Oddając zajmowane dotychczas mieszkanie na ul. 700-lecia i otrzymując zamienne na ul. Żytniej sekretarz gminy zachowywał ciągłość zasiedlenia rodziny w zasobach mieszkaniowych gminy. Wynosi ona 43 lata. Dlatego będzie on mógł wykupić mieszkanie na ul. Żytniej według uchwały Rady Miejskiej za 20 do 40% jego wartości.
Wykupienie mieszkania w gmachu na ul. 700-lecia nie było możliwe ze względu na plany polepszenia sytuacji lokalowej MOPS-u.
O wyrażenie zgody na sprzedaż mieszkania przy ul. Żytniej włodarz Żnina zwrócił się do radnych już na listopadowej sesji, czyli niecały kwartał po przydzieleniu tego lokalu sekretarzowi jako mieszkania zamiennego. Radni wyrazili tę zgodę, ale jeden z nich, Andrzej Wieczorek skrytykował postępowanie włodarza. Mówił, że wprawdzie włodarz i sekretarz pod względem prawnym są kryci. Zwrócił jednak uwagę na bezpośrednią zależność służbową obydwu urzędników i na to, że strategię działania w tej sprawie mogli oni sobie wypracować przed dokonaniem zamiany, a następnie podjęciem starań o wykupienie mieszkania po jeszcze nie wiadomo jakiej, ale na pewno korzystnej cenie. - O tym, ile to jest warte w pieniądzach, przekonamy się dopiero przy następnym oświadczeniu majątkowym, które złoży pan sekretarz - mówił Andrzej Wieczorek. Radny dodał, że Włodzimierz Dolaciński, który też jest pracownikiem gminy (pracuje w Straży Miejskiej w Żninie) i jest również lokatorem mieszkania z zasobów gminy, zwrócił się z wnioskiem o wykupienie zajmowanego lokalu, ale jego wniosek został rozpatrzony negatywnie.
- Faktycznie składałem dwa razy wniosek o wykupienie mieszkania o powierzchni ponad 33 m2, które zajmuję. Mieszkam w budynku tzw. willi sędziowskiej na ul. Szpitalnej. Obiekt ma ponad 100 lat. Później była tam przychodnia i ten fakt podawano mi w gminie jako argument za odmową wykupienia. Mianowicie to, że budynek w przyszłości może być wykorzystywany dla potrzeb służby zdrowia. Od dawna nie ma tutaj już przychodni, a jest wyłącznie 14 lokali mieszkaniowych i nikt nie może się wykupić. Zarządza domem Przedsiębiorstwo Gospodarki Mieszkaniowej. Ja w swoim mieszkaniu wymieniałem parę lat temu okna na własny koszt. Liczyłem na to, że dostanę zgodę na wykup. Jako że jest to budynek ponad 100-letni, to mogłem liczyć na wykupienie mieszkania nawet za jedyne 10% wartości. W ostatnich miesiącach znów składałem wniosek o wyrażenie zgody na wykupienie, ale ponownie rozpatrzony został negatywnie. Mieszkam tutaj już 27 lat. Odczuwam pewien żal, ale w przyszłości znów będę wnioskował o wyrażenie zgody na wykupienie tego lokum. Jeśli gmina nie sprzeda tych mieszkań lokatorom, którzy mają prawo pierwokupu, ani nie odrestauruje budynku, to z czasem zamieni się on w ruinę. Już teraz przecieka dach, a ja niejednokrotnie podstawiam miski, gdy na dworze pada - powiedział nam Włodzimierz Dolaciński.
Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział nam, że w tym roku powodem odmowy możliwości wykupienia mieszkania przez Włodzimierza Dolacińskiego był wyłącznie brak zgody radnych. - Otóż kilka sesji wcześniej był przedłożony projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zbycie mieszkania zajmowanego przez Włodzimierza Dolacińskiego i radni nie wyrazili na to zgody. To jest pierwsze mieszkanie w tym budynku, gdzie lokator zwrócił się o możliwość wykupu i myślę, że to dlatego radni się nie zgodzili, bo to jest właśnie pierwsze mieszkanie. Można powiedzieć, że najtrudniejszy pierwszy krok. Nie jest powiedziane, że za jakiś czas radni nie wyrażą zgody na sprzedaż, gdy wpłynie kolejny wniosek mieszkańca. Remont tego budynku, z tego co wiem, jest planowany. Jeśli pojawi się wniosek do budżetu gminy w tej sprawie ze strony PGM, to być może ten remont może zostać wyznaczony nawet na przyszły rok - powiedział nam włodarz Żnina.
Zapytaliśmy też burmistrza, czy ma może w planach sprzedaż całego obiektu tzw. willi sędziowskiej i dlatego w tej chwili nie wyrażana jest zgoda na zbycie pojedynczego lokalu. Włodarz odpowiedział, że nie, gmina nie praktykuje bowiem sprzedawania całych budynków wielomieszkaniowych w ręce jednego nabywcy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1083 (46/2012)
Komentarz
Równy i równiejszy
Sprawa najpierw przydzielenia mieszkania służbowego sekretarzowi gminy Żnin, a następnie wyrażenia zgody na nabycie przez niego tegoż lokalu po preferencyjnej cenie znów budzi emocje. Rozumiem je. Mnie także nadal zadziwia ten fakt, zwłaszcza w kontekście, że w podobnej sytuacji szeregowy strażnik miejski jest traktowany przez samorząd inaczej - czytaj gorzej - niż dobrze wynagradzany urzędnik wysokiego szczebla w gminie.
Przede wszystkim zadziwia mnie to, że dzieje się to tak szybko. Strażnik miejski pisał wniosek o wykup lokum już kilka lat temu i odpowiadano mu, że nie wchodzi taka transakcja w rachubę, bo w willi sędziowskiej może jeszcze powstać placówka służby zdrowia, więc jest to budynek strategiczny.
Moim zdaniem było to tylko mydlenie oczu strażnikowi. Bo niby jak miało to wyglądać? Rada Miejska miała powołać publiczny zakład opieki zdrowotnej? Moim zdaniem to absurd, bo dzisiaj samorządy idą w odwrotnym kierunku, czyli prywatyzują, a nie powołują nowe publiczne placówki opieki zdrowotnej.
Zatem strażnik miejski nadal czeka na możliwość wykupu swego mieszkania i zbiera przeciekającą przez dziurawy dach wodę do miski.
Gdyby miał na papierze akt własności swoich czterech ścian pewnie by się tym dachem zajął, a tak...nie dziwię mu się, że nie inwestuje w coś, co do niego nie należy.
W tym samym czasie wysoki urzędnik gminy raz-dwa otrzymał nowy przydział mieszkaniowy. Dzięki zamianie lokalu w domu zajmowanym przez opiekę społeczną, na lokal w normalnym bloku, w mgnieniu oka uzyskał od Rady Miejskiej zgodę na jego wykup. Jeszcze tego samego dnia, gdy przeleje pieniądze na konto gminy - może to być nawet tylko 1/5 faktycznej wartości mieszkania - i sporządzony zostanie akt notarialny, może już sprzedać ten lokal za realną jego wartość rynkową. Obecnie cena metra kwadratowego na rynku mieszkaniowym w blokach wielorodzinnych w Żninie kształtuje się od 2.300 do 3.000 zł. Czyli biorąc górną granicę cenową, zamiast 3.000 zł, każdy z ponad 66 m2 mieszkania sekretarza będzie kosztował go 600 zł. Chwilę później - jeśli znajdzie klienta - każdy z tych metrów będzie mógł sprzedać za 3.000 zł. Starczyłoby zatem np. na zrobienie dachu w jednorodzinnym budynku, który sekretarz stawia w innym miejscu.
Rozumiem, że sekretarz powinien być traktowany tak, jak inni lokatorzy mieszkań gminnych i posiadać prawo pierwokupu swego lokalu. Problem jednak w tym, że właśnie nie jest. Inni, czyli dajmy na to wspomniany strażnik miejski - w mieszkaniu muszą zbierać deszczówkę do miski, a o wykupie mogą tylko nieśmiało marzyć.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1083 (46/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze