Reklama

Sfilmowany życiorys

    Sfilmowany życiorys
    Film "Życiorys własny robotnika", jaki wszedł niedawno na ekrany, powinien zostać obejrzany z zainteresowaniem przez mieszkańców zarówno Łabiszyna, jak i Barcina. Dlaczego?

    Jakub Wojciechowski z wielkopolskiej ojcowizny wywędrował za chlebem w wieku 15 lat do Rzeszy, a powróciwszy miał już lat czterdzieści. Od czasu powrotu do kraju zamieszkał najpierw w Łabiszynie, aż (podczas okupacji) trafił do Barcina, gdzie w 1958 roku umarł. Pomimo, że nie angażował się przed wojną wcześniej ani w prace związków zawodowych, ani w partii, po wojnie przystał do PPR-u, a od 1948 r. wstąpił w szeregi PZPR. Jego imieniem nazwana jest Biblioteka Miejska w Barcinie, a pamięć o nim jeszcze trwa.
    W roku 1923 Instytut Socjologii w Poznaniu, kierowany podówczas przez Floriana Znanieckiego, pioniera socjologii we wschodniej części Europy, zorganizował konkurs na życiorys robotnika. Metoda, z jakiej mógł skorzystać polski socjolog to metoda zbiorowej wypowiedzi na zadany temat. Wtedy rozpoczął pisanie Jakub Wojciechowski. Dwa grube tomy jego pamiętników spotkały się z niezwykłym zainteresowaniem.
    Z egzaltacją i właściwym sobie dystansem potraktował książkę Wojciechowskiego jako doskonały dokument czasu Tadeusz Boy-Żeleński. Warto przypomnieć, że pamiętnikarstwo w przedwojniu było dość popularnym zajęciem, natomiast Wojciechowski pisał jak kronikarz, podając skrupulatnie niemal każdą sytuację, z którą się zetknął (np. opis budowy domu przy ul. Kościuszki w Barcinie).
    "Tak, jak mi moja metryka urodzenia skazuje, jestem dnia 3 maja w roku 1884 urodzony na ziemi polski, w mały wiosce, która się nazywa Nowiec, leży ona w powiecie śremskim, niedaleko małego miasteczka Dolska, w prowincji poznański".
    Tymi słowami Jakub Wojciechowski zaczyna swą przygodę z literaturą, dając świadectwo funkcjonowania jednostki w społeczeństwie, które człowieka dziś rzadko dostrzega, zazwyczaj ostrzega. Ta przygoda jeszcze się nie skończyła.
    Na ekranach kin w Warszawie i w Łodzi można już od kilku tygodni oglądać film "Życiorys własny robotnika" w reżyserii Andrzeja Barańskiego, specjalizującego się w tzw. "małym realiźmie", znanym np. z "Kobiety z prowincji", czy "Kramarza". W filmie znalazła się prawie cała zawartość dwóch tomów pamiętnika Jakuba Wojciechowskiego (wypadły głównie fragmenty dotyczące życia intymnego bohatera).
    Najszczegółowiej przedstawiona jest wędrówka za chlebem po Rzeszy, akcja urywa się przed drugą wojną światową. Ogromna praca reżysera polegała na zachowaniu archaicznych już dziś sformuowań i wielu germanizmów, których używał robotnik-pamiętnikarz. W filmie grają: Bożena Dykiel, Jan Frycz, Artur Barciś. Warto obejrzeć ten film.   

(dr, ax)
 Pałuki nr 53 (5/1993)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości