Reklama

Sklep i świetlica nad przepaścią

Jabłówko, sklep, świetlica, likwidacja
     Sklep i świetlica nad przepaścią
     Likwidacja Spółdzielni Handlowo-Rolniczej w Łabiszynie spowodowała, że starosta żniński wzbogacił się o budynek po byłym młynie. Nie jest to jednak wspaniały dar od losu, a raczej kolejny problem do rozwiązania, gdyż stan techniczny budynku pozostawia wiele do życzenia.

Sołtys Jabłówka Gizela Świtalska pokazuje stan stropu w piwnicy znajdującej się pod magazynem sklepowym, w którym też już widać pęknięcie w podłodze fot. Bartosz Woźniak

     Ponad rok temu Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Żninie wydał decyzję w sprawie wyłączenia z użytkowania części parterowej wielofunkcyjnego budynku po byłym młynie, w której znajduje się sklep. Powodem decyzji było zagrożenie bezpieczeństwa ludzi i mienia. Sklep w Jabłówku działa do dzisiaj, mimo że stan budynku nadal się pogarsza.
     Urzędnicy nadzoru budowlanego pojawili się w Jabłówku w sierpniu 2010 r., po tym jak zawalił się strop w piwnicy. - Zwróciłam się z prośbą do burmistrza Kaczmarka, aby nam pomógł w remoncie, gdyż nie mogliśmy wejść na piętro do naszej świetlicy. Kiedy próbowaliśmy wchodzić, to wszystko się ruszało i czuliśmy, że może się pod nami zarwać podłoga. Burmistrz zainterweniował i do Jabłówka przyjechał nadzór budowlany - wspomina sołtys Gizela Świtalska, która mieszka w jednej z części budynku.
     W obecności ówczesnego likwidatora Spółdzielni Handlowo-Rolniczej w Łabiszynie Leszka Najsztuba, który zarządzał budynkiem, została przeprowadzona kontrola. - Pytali Najsztuba, kiedy sprawdzał stan kominów i w ogóle budynku, a on odpowiedział, że od 40 lat nic nie było tu sprawdzane. Stwierdzili, że pomieszczenie nad piwnicami nie nadaje się do użytku i nakazali zamknąć sklep - mówi pani sołtys obecna przy kontroli. Nie stwierdzono natomiast przeciwwskazań, aby można było korzystać ze świetlicy wiejskiej znajdującej się nad sklepem na pierwszym piętrze.
     W wyniku kontroli inspektor nadzoru budowlanego 16 sierpnia 2010 roku, z uwagi na realną możliwość zawalenia się stropu nad piwnicą, wydał decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności o umieszczeniu na budynku zawiadomienia o stanie zagrożenia bezpieczeństwa ludzi i mienia oraz o zakazie użytkowania części piwnicznej i parterowej budynku. Poza tym zobowiązano likwidatora do wykonania doraźnych zabezpieczeń i usunięcia zagrożenia w terminie dwóch tygodni od daty otrzymania decyzji. Zobowiązano też likwidatora do zapewnienia przeprowadzenia przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia budowlane oceny stanu technicznego elementów konstrukcyjnych budynku.
     Ponad miesiąc później, 22 września 2010 r., w Jabłówku miała miejsce ponowna wizyta urzędników z nadzoru budowlanego, którzy stwierdzili, iż likwidator nie dostosował się do zaleceń pokontrolnych z sierpnia. Okazało się, że zarządzenie nadzoru budowlanego zostało całkowicie zlekceważone. - Nic tu nie zostało zrobione. Sklep nie został zamknięty i nie było żadnych remontów. Informacja o zagrożeniu też nie była wywieszona - zapewnia sołtys Gizela Świtalska.
     Efektem tego było wydanie 30 września 2010 roku przez inspektora nadzoru budowlanego decyzji o upomnieniu zarządcy budynku. Likwidator nie otrzymał żadnej kary, a kwota do zapłacenia, jaka spadła na niego z tytułu wydania upomnienia, wyniosła 8,80 zł. - Likwidator zapłacił tę kwotę - potwierdza powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Żninie Zbigniew Napierała.
     Sprawa remontu budynku utknęła w miejscu, gdy nieco ponad miesiąc później, w grudniu 2010 r., Leszek Najsztub zmarł. Podejmowanie jakichkolwiek kroków dotyczących budynku musiało być zawieszone, przynajmniej do czasu wyboru nowego likwidatora.
     Budynek byłby zapewne w dużo gorszym stanie, gdyby nie pomoc burmistrza Łabiszyna Jacka Idziego Kaczmarka, który przeznaczył gminne pieniądze, mimo że dokładał do budynku niebędącego własnością gminy. W tamtym czasie na prośbę sołtys Świtalskiej zlecił przeprowadzenie remontu dachu i wzmocnienie stropów w piwnicy. - Jesteśmy bardzo wdzięczni burmistrzowi za pomoc, bo pewnie już byśmy nie weszli ani na salę świetlicy, ani do sklepu - mówi sołtys Gizela Świtalska.
     Prace naprawcze wykonywali pracownicy firmy remontowo-budowlanej Sebastiana Sudaka z Wyręby. - W zeszłym roku, jak weszli do piwnicy, to belka podtrzymująca strop, znajdująca się pod korytarzowymi ubikacjami, zawaliła się. Była zupełnie spróchniała, rozpadła się na kawałki. Było pełno pyłu, że nic nie było widać - stwierdza sołtys.
     Założono również nowe rynny, które prawdopodobnie z powodu złego zamontowania pod wpływem wiatru wypadły z zaczepów. Niestety pod osłoną nocy rynny szybko znalazły nowych właścicieli, którzy są nieznani do dzisiaj, a budynek z tego powodu został oszpecony jeszcze bardziej.
     Wybór w lutym 2011 roku nowego likwidatora SHR - Bogdana Jędykiewicza nie przyniósł przełomu w sprawie stanu budynku, gdyż jego celem było jak najszybsze zakończenie procesu likwidacji spółdzielni, a nie remontowanie jej mienia, na co i tak nie było pieniędzy. - Wiedzieliśmy o fatalnym stanie piwnic, ale nie przeprowadzaliśmy żadnych prac, bo i tak musielibyśmy zdać ten budynek, gdyż znajdował się nie na naszych gruntach - stwierdza były już likwidator.
     Władze gminy też już nie zamierzają dokładać pieniędzy do budynku, który okazuje się być studnią bez dna. Gmina Łabiszyn początkowo planowała przejąć budynek po zlikwidowanej SHR, ale na obecnym etapie już się z tego wycofała. - Aktualnie nie interesuje już nas ta budowla, gdyż wymaga zbyt dużych inwestycji i nakładów finansowych. Mamy w okolicy grunty gminne, dlatego planujemy zbudowanie nowej świetlicy w Jabłówku. Są gotowe, ładne projekty zaplanowane na parterową świetlicę - stwierdził burmistrz Kaczmarek.
     Maria Kłopocka, najemca sklepu, która obecnie szuka podmiotu, któremu mogłaby opłacić czynsz z tytułu użytkowania sklepu, twierdzi, iż próbowała się dogadać w kwestii remontu z likwidatorem spółdzielni, jednak nie był tym zainteresowany. Rozmawiała też z urzędnikami w Łabiszynie, którzy powiedzieli jej, zgodnie z tym co powiedział burmistrz, że gmina nie jest stroną w sprawie. Teraz planuje wizytę w starostwie, ale obawia się, że sklep będzie zamknięty.
Tymczasem katastrofalny stan budynku dotknął też mieszkania pani sołtys, do którego dostaje się wilgoć z zewnątrz. Jest to efekt braku jakiejkolwiek wentylacji w piwnicach budynku. Dopiero po wspomnianych pracach remontowych wykuto dziurę w ścianie, aby zapewnić dopływ powietrza do tamtejszych pomieszczeń.
     W budynku jest też uszkodzona kanalizacja, a w piwnicy znajduje się także odkryte, niezabezpieczone szambo pełne wody.
     Z kolei w magazynie sklepowym widać już pęknięcie w podłodze, która wyraźnie jest wykrzywiona i zwyczajnie się zapada. Fakt ten nie zdziwi nikogo, kto wejdzie do piwnicy i zobaczy, jak wygląda obrywający się strop pod magazynem.
     Uszkodzenia nie ominęły też świetlicy znajdującej się nad sklepem, gdzie przy stropie pojawiają się coraz liczniejsze i większe szczeliny. - Najgorsze, że ściana pęka - z niepokojem wskazuje Gizela Świtalska na pionowe pęknięcie. - Myślę, że ściana w świetlicy zaczyna siadać, bo cały budynek z tej strony siada - dzieli się swoimi spostrzeżeniami.
     Jak jest faktycznie powinien jednak stwierdzić powołany do tego kompetentny urząd, czyli nadzór budowlany. - Około dwóch miesięcy temu dzwoniłam do nadzoru i informowałam o stanie budynku, ale nikt się nie pojawił. Ponad miesiąc temu zgłaszałam sprawę policji w Łabiszynie, ale też nikt nie przyjechał sprawdzić. Kto mi zwróci zdrowie i życie dziecka, gdy dojdzie do tragedii? - mówi z żalem pani sołtys.
     Gizela Świtalska w obawie przed zapadnięciem się podłogi nie wchodzi już nawet w głąb sklepu, lecz zakupy robi przy samych drzwiach. Strop piwniczny pod ladami i lodówkami sklepowymi też nie wygląda najlepiej.
     W dopuszczonej do użytku świetlicy odbywają się okolicznościowe imprezy z dużą liczbą osób. Ostatnio były to wspólne dla Jabłówka i Jabłowa Pałuckiego dożynki, które odbyły się we wrześniu tego roku. Sołtys zaplanowała właśnie w tym miejscu sylwestrową zabawę dla mieszkańców Jabłówka i okolic. Wobec zaistniałych faktów powitanie nowego roku w świetlicy stanęło pod dużym znakiem zapytania i może się nie odbyć. Być może, z uwagi na zagrożenie zdrowia i życia ludzi, odbyć się nawet nie powinno.
     Ostateczną decyzję w tej sprawie może podjąć powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, który w trybie natychmiastowym obiecał zająć się sprawdzeniem stanu budynku.
     Pierwszą czynnością PINB było ustalenie właściciela budynku, bo i w tej kwestii narosło wiele wątpliwości. Na podstawie wypisu z rejestru gruntów z 23 listopada 2011 r. okazał się nim być Skarb Państwa, który reprezentuje starosta żniński. - Teraz musi nastąpić decyzja o umorzeniu decyzji poprzedniej, nałożonej na podmiot, który już nie istnieje [zlikwidowana SHR w Łabiszynie - przyp. bw]. Następnie będzie zawiadomienie stron o wszczęciu postępowania w sprawie. Będą przeprowadzone oględziny budynku, spisanie protokołu przy udziale stron, a później podjęcie decyzji. Jeśli będzie taka potrzeba, wydamy właścicielowi budynku nakaz zlecenia ekspertyzy - przedstawia kolejność koniecznych działań inspektor Zbigniew Napierała.
     Następny krok będzie należał do starosty, który będzie musiał zdecydować, co dalej z budynkiem. - Nie znam tej sprawy. Nie widziałem tego budynku i nie wiem, w jakim on jest stanie. Mamy wiele takich zniszczonych budynków. Zajmę się tym, jeśli sprawa do mnie trafi, przy najbliższej okazji - powiedział starosta żniński Zbigniew Jaszczuk.
     W grę wchodzą dwa rozwiązania: albo gruntowny remont, albo rozbiórka. Innego wyjścia nie ma.

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1033 (48/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości