Barcin, SM Kujawy, odpady, opłaty, dług, śmieci
Spółdzielnia nie płaci za śmieci, lokatorzy nie korzystają z ulgi
Radny Krzysztof Harenda wywołał dyskusję na temat zadłużenia spółdzielni z tytułu opłaty śmieciowej. - Jedyne pretensje, jakie możemy teraz kierować w sprawie niemożności skorzystania ze zwolnień od podatku, możemy kierować wobec osób, które nie płacą za śmieci i wobec rządzących - zauważył radny Bartłomiej Uszko.
Radny Krzysztof Harenda na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie pytał o zadłużenie Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy z tytułu opłat za odpady. Radny chciał między innymi wiedzieć, jakie gmina ma możliwości wyegzekwowania zadłużenia spółdzielni.
- Chciałbym poinformować, że już w 2015 SM „Kujawy“ nie zapłaciła za śmieci całej kwoty, jaka jest wymagana, a skutkuje to tym, że lokatorzy tej spółdzielni nie mogą skorzystać z ulgi w podatku od nieruchomości, jaką stosuje gmina wobec tych, którzy nie zalegają z żadnymi opłatami - mówił radny i dodał, że w 2015 roku Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy zapłaciła gminie za odpady o około 15.000 zł mniej niż powinna. - Spowodowało to utratę ulgi w kwocie 43.000 zł. Dziś to zadłużenie jest już wyższe. Radni uchwalili ulgę dla mieszkańców w 2014 roku, niestety mieszkańcy nie mogą z tego skorzystać. Szkoda.
- Właściwie pan już wszystko powiedział - stwierdził burmistrz Barcina Michał Pęziak. Natomiast skarbnik Bernadeta Chojnacka poinformowała, że jeśli chodzi o zaleganie z opłatami za odpady komunalne przez spółdzielnię, to wystawiona została decyzja odmawiająca umorzenia dla spółdzielni, od której spółdzielnia odwołała się do SKO. SKO zaskarżyło i uchyliło tę decyzję gminy, a główny zarzut dotyczył tego, że gmina mało wnikliwie sprawdziła sytuację finansową spółdzielni.
- To jest sprawa precedensowa, bo po raz pierwszy spotykamy się z taką sprawą - zauważyła Bernadeta Chojnacka. - Podjęte zostały kolejne działania, czyli ponownie rozpatrujemy ten wniosek. Poprosiliśmy o dodatkowe materiały, myślę, że bardziej wyczerpujące. Pan prezes z kolei do nas się zwrócił z wnioskiem, aby przesunąć termin, bo materiały są bardzo obszerne. Potrzeba dużo czasu, aby przygotować te dane. Obecnie będziemy rozpatrywać sytuację finansową spółdzielni i pan burmistrz po raz kolejny podejmie decyzję, czy umorzyć czy też nie. Podejrzewam, że jeżeli będzie podtrzymywał w mocy swoją poprzednią decyzję, pan prezes pewnie znów się odwoła. Wszystkie drogi prawne cały czas w tej kwestii są wykorzystywane.
Głos w sprawie zabrał także radny Bartłomiej Uszko, który stwierdził, że to rządzący są winni zaistniałej sytuacji, bo zaserwowali samorządowcom bubel prawny, jakim jest ustawa śmieciowa.
- Powiem tak: buta nie zjesz i głową muru nie przebijesz - mówił radny Uszko. - Niejednokrotnie z radnym Popławskim dla telewizji lokalnej produkowaliśmy programy oznajmiające, czym jest ustawa śmieciowa, jakie zmiany wprowadza i z czym to się je. Dopóki takie buble prawne będą nam serwowane, z takimi problemami będziemy się zmagać. Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania tej sprawy, jak dotychczas. Nikt za nikogo płacić w spółdzielni nie będzie i wypowiadam się teraz jako zwykły zjadacz chleba, użytkownik i mieszkaniec zasobów spółdzielni, bo też tam mieszkam. Nie wyobrażam sobie, żeby spółdzielnia te braki, które wynikają z nieuiszczania opłat za śmieci, uiszczała z funduszu remontowego czy z innych swoich zasobów. Jedyne pretensje, jakie możemy teraz kierować w sprawie niemożności skorzystania ze zwolnień od podatku, możemy kierować właśnie wobec osób, które nie płacą za śmieci i wobec rządzących.
Burmistrz Michał Pęziak poinformował dodatkowo, że przygotowywana jest nowelizacja ustawy, która pociągnie za sobą dodatkowe koszty. Zauważył, że planuje się wprowadzenie obowiązkowej segregacji w pojemnikach oznaczonych odpowiednimi kolorami, więc każdy zarządca będzie musiał wydzierżawić lub kupić takie pojemniki, co w przypadku domu jednorodzinnego obciąży budżet rodziny, a w przypadku spółdzielni - wszystkich lokatorów i najemców.
Do sprawy odniósł się też radny Henryk Popławski, który jest prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie: - Od pewnego czasu docierają do mnie informacje, że mój kolega radny chodzi po Barcinie i różne dziwadła opowiada na temat spółdzielni, nie będąc członkiem spółdzielni i żeby jeszcze mówił sensownie, to miałoby to logiczny ciąg - stwierdził radny. - Wszyscy, którzy obserwują tę sytuację wiedzą, że od momentu wejścia nowelizacji ustawy prowadzimy bardzo czynną kampanię na rzecz zmiany tej ustawy. Jako spółdzielnia pisaliśmy do wszystkich parlamentarzystów, senatorów, prezydenta, premiera, prezesa Sądu Najwyższego, prokuratora generalnego, rzecznika praw obywatelskich, można by jeszcze wymieniać. Z reguły wszyscy mają to bardzo głęboko w nosie, bo niewielu interesuje, jak się rozgrywa we wspólnotach mieszkaniowych i spółdzielniach tego typu rzeczy.
Henryk Popławski przyznał, że radni podjęli uchwałę o zwolnieniu od podatku od nieruchomości tych, którzy nie zalegają z opłatami i stwierdził, że akurat radny Harenda najmniej powinien się w tym zakresie wypowiadać, ponieważ jego udział w tym jest znikomy lub żaden, gdyż wszystkie tego typu głosowania podatkowe z reguły odbywają się przy 13 głosach za i dwóch wstrzymujących się lub przeciwnych.
- Sprawdzę jak to było w przypadku tych uchwał, ale śmiem się domyślać, że udział pana jest niewielki - stwierdził radny Popławski. - Zupełnie świadomie podejmowałem taką, a nie inną uchwałę. Będąc członkiem zespołu, który wraz z burmistrzem wszedł do tej Rady, gdzie weszliśmy w grupie 10 radnych, podejmujemy działania, które mają skutkować dla wszystkich mieszkańców. Nie kieruję się egoistycznym poprawianiem wizerunku, tylko działam na rzecz społeczności lokalnej. Niejednokrotnie ten temat poruszałem. Spotkałem się z opinią mojego kolegi, że członkowie spółdzielni mają prawo wiedzieć, że przez niepłacenie za śmieci pozbawiani są możliwości skorzystania z ulgi podatkowej. Oni to wiedzą. Gdyby pan zadał sobie trud prześledzić dyskusje, które tu się odbywały, gdyby pan był skłonny prześledzić sobie, co było w prasie na ten temat i gdyby pan poprosił, to dałbym panu pismo do wszystkich tych instytucji, gdzie wyraźnie jest napisane, że tego typu działania powodują paradoks prawny, bo na przykład ktoś, kto ma prawo odrębnej własności, może skorzystać z ulgi mieszkając w zasobach spółdzielni, a nie zapłaci za śmieci, to zabierze tę ulgę wszystkim pozostałym mieszkańcom. Również ci, którzy przychodzą na zebrania walne członków spółdzielni doskonale są z tym zaznajomieni. Dziękuję bardzo, że interesuje się pan spółdzielnią, której członkiem pan nie jest. Dziękuję bardzo, że zajmuje się pan interesem przedsiębiorstwa, którym zarządzam. Czy chce pan zostać u mnie zatrudniony, że się pan tak interesuje? No nie, nie zostanie pan zatrudniony.
Radny Witold Antosik odnosząc się do dyskusji na temat zadłużenia spółdzielni zwrócił się do radnego Henryka Popławskiego z uwagą, że funkcjonuje ustawa i każdy musi ją respektować, czy się to komuś podoba czy nie. Stwierdził, że prezes spółdzielni ma prawo nie zgadzać się z ustawą, pisać w tej sprawie i monitować, bo być może dzięki niemu ustawa ta zostanie zmieniona, ale dopóki tak się nie stanie, to nie można nawoływać mieszkańców do tego, żeby nie płacili za odpady.
- To, że pan nie rozumie, to mnie akurat nie dziwi, w obrocie prawnym funkcjonuje ta ustawa i spółdzielnia odprowadza do budżetu gminy dokładnie tyle pieniędzy, ile mieszkańcy wpłacą nam za wywóz odpadów - zauważył radny Popławski. - Nadinterpretując ustawę spółdzielnia przekazuje do gminy zestawienia osób wpłacających i niewpłacających, osób uchylających się od złożenia deklaracji, czyli robimy więcej niż na nas nakłada ustawa. Również funkcjonuje druga ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych, która nie pozwala wykorzystywać funduszu eksploatacyjnego na uzupełnianie dopłat do śmieci.
Przewodnicząca Rady Miejskiej Krystyna Bartecka przypomniała, że uchwała o uldze podatkowej została podjęta w poprzedniej kadencji. Zaapelowała również, żeby spraw spółdzielni nie poruszać i nie rozpatrywać na sesji Rady Miejskiej, a wszelkie zastrzeżenia wyjaśniać z zarządem i radą nadzorczą. Ze stanowiskiem tym nie zgodził się burmistrz, który stwierdził, że czasami zdarza się tak, że odpady dotyczą jednocześnie ustawy o gospodarce odpadami, ale też ocierają się o ustawę Prawo Spółdzielcze.
- Trzeba czytać obydwie ustawy, a nie posługiwać się populistycznymi argumentami i żonglować jakimiś wyssanymi z palca hasłami - oświadczył burmistrz Michał Pęziak.
Krzysztof Harenda zwracając się do Henryka Popławskiego stwierdził, że tak samo jak on chciałby, żeby sytuacja się ustabilizowała, żeby spółdzielnia miała możliwość zapłacić całość opłaty za odpady, a mieszkańcy mogliby korzystać z ulg podatkowych. Wyjaśniając, dlaczego tę sprawę poruszył na sesji, oświadczył: - Pytanie kieruję do burmistrza, bo sytuacja zaczęła się w 2015 roku, pewnie będzie się ciągnąć do końca 2016 roku - mówił radny i przypomniał, że koszty za śmieci rosną, a w gminie Barcin wzrosły z 5 zł za segregowane do 6,50 zł. - Niby to nie jest wielka kwota, ale chciałbym, żeby ludzie w naszym mieście za te podwyżki mogli skorzystać z ulg, o to mi chodzi. Wiem, że ustawa jest jaka jest, a pan ma związane ręce. Jednak troszeczkę mnie boli to, że szubińska spółdzielnia nie ma tego problemu.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1288 (42/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze