Cena ziemi a cena ściągnięcia kolejnych inwestorów
Spór o cenę wywoławczą
Milion złotych, tyle w przetargu wynosić będzie cena wywoławcza ponadczterohektarowej gminnej działki przy ul. Sportowej w Szubinie. Terenem zainteresowana jest firma Moto-Budrex z Bydgoszczy, potentat w branży oponiarskiej. Ustalenie wartości nieruchomości wywołało ostry spór pomiędzy burmistrzem a radnymi, którzy uważali, że proponowana przez włodarza cena 850 tys. zł jest za niska.
Pod koniec maja pod młotek pójdzie gminna nieruchomość gruntowa przy ul. Sportowej w Szubinie o powierzchni 4,15 ha. Działkę będzie można nabyć w drodze przetargu nieograniczonego, mając w kieszeni co najmniej milion złotych. Taką cenę wywoławczą zaakceptowali ostatecznie radni, podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Szubinie.
Zanim jednak radni pozwolili burmistrzowi na sprzedaż nieruchomości, skrytykowali go za zbyt niską wycenę
Przekonanie radnych o słuszności szybkiej sprzedaży gminnej działki inwestorom wyczerpało wiceburmistrza Mariusza Piotrkowskiego, który przysiadł ze zmęczenia. Najwięcej obiekcji mieli radni, zajmujący się biznesem: Marek Kornalewicz (na zdjęciu po lewej), Jan Szparag i Krzysztof Holec. gruntu. W operacie szacunkowym opracowanym przez uprawnionego rzeczoznawcę majątkowego Jaromira Nowaka, wartość nieruchomości została określona na kwotę 795.868 zł. Zgodnie z prawem gmina nie może sprzedać działki poniżej tej wartości. Burmistrz zaproponował cenę większą - 850 tys. zł.
Burmistrz Ignacy Pogodziński z kamienną twarzą przyjął krytykę radnej Elżbiety Dittrich Terenem zainteresowany jest Moto-Budrex, największa firma oponiarska w regionie. O rozmowach z tym inwestorem informowaliśmy na łamach Tygodnika Szubińskiego Pałuki na początku stycznia bieżącego roku.
Burmistrz wydał już decyzję ustalającą warunki zabudowy na tym terenie, pozwalające inwestorowi na budowę budynku magazynowego z częścią biurowo-socjalną.
- Musiałem zmienić warunki zabudowy, bo inaczej byłaby to działka rolna, której cena jest dużo niższa - tłumaczył Pałukom burmistrz Ignacy Pogodziński.
Sprawa wyceny była omawiana burzliwie podczas obrad komisji komunalnej. Atmosfera tamtego posiedzenia przeniosła się również na czwartkową sesję Rady.
- Jeśli jesteśmy zainteresowani najkorzystniejszą sprzedażą majątku gminy i pozyskaniem najlepszego klienta musimy dotrzeć nawet pod Rzeszów - uważał radny Krzysztof Holec. - Nie widzę powodów, dla których nie można ustalić wyższej ceny. Jeśli będzie jeden oferent, to zapłaci. Zawsze można ogłosić drugi przetarg z niższą ceną. Nie wiem dlaczego na początku chcemy pozbawiać się dodatkowego dochodu - pytał retorycznie rajca. Wątpliwości co do ceny mieli też inni radni, między innymi Elżbieta Dittrich i Marek Kornalewicz.
O słuszności decyzji ratusza przekonywał wiceburmistrz Mariusz Piotrkowski. - Ta działka to dziewiczy teren. Nie ma wody, nie ma sieci elektrycznej. Zupełnie inaczej rozmawia się z inwestorami, kiedy media są już doprowadzone. My tego terenu nie uzbroimy, ponieważ mamy na razie inne priorytety - przekonywał Mariusz Piotrkowski. - Rynek sam zweryfikuje wartość nieruchomości. Może się okazać, że zbyt wysoka cena odstraszy inwestorów i nikt jej nie kupi.
Szubin potrzebuje impulsu inwestycyjnego. Potrzebuje kolejnych miejsc pracy. Nie traćmy czasu - apelował zastępca szefa ratusza. - Spróbujmy coś zbudować. To jest tylko część naszego terenu. Jeśli już ktoś tam zainwestuje, to kolejne działki będą droższe - argumentował Piotrkowski.
Wywód wiceburmistrza nie przekonał radnych. Został nawet nazwany adwokatem diabła. Dyskusja zirytowała burmistrza Pogodzińskiego, który uniósł się i poprosił radnych o zaproponowanie ceny. Ton burmistrza nie spodobał się Elżbiecie Dittrich.
- Czuję się obrażona - stwierdziła radna. - Ja też - odparł Ignacy Pogodziński, który ostatecznie przeprosił za zbyt impulsywną reakcję.
Dla ostudzenia emocji przewodniczący Rady Marek Domżała zarządził przerwę. Sam został także skrytykowany przez Elżbietę Dittrich za wstawanie, kiedy radni przemawiają, jakby chciał im przerwać. - Wstaję z szacunku do kobiety - odparł przewodniczący Domżała.
W czasie przerwy burmistrz przygotował autopoprawkę do uchwały z nową ceną wywoławczą w kwocie miliona złotych. Ta propozycja została przez radnych przyjęta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze