Reklama

Spór o części wspólne

Przez około dwa tygodnie volvo stało w garażu tak, że uniemożliwiało wyjazd sąsiadom. Ci co rusz wzywali policję. Funkcjonariusze rozkładali ręce i twierdzili, że bez porozumienia obu stron nic nie mogą zrobić.

Przez dwa tygodnie Bogumiła Czaj (na zdjęciu z synem Sebastianem i córką Patrycją) nie mogła wyjechać samochodem z garażu, ani przejść na drugi koniec pomieszczenia fot. Remigiusz Konieczka

     Właścicielką mieszkania na parterze w jednym z budynków przy ulicy Pocztowej w Żninie jest Barbara Chęś z Januszkowa. Teraz mieszka tu jej syn wraz z żoną i dzieckiem. Właścicielką mieszkania na pierwszym piętrze jest Bogumiła Czaj. Zajmuje je z mężem i dwójką małych dzieci. Obydwie strony jako współwłaściciele nieruchomości mają prawo do korzystania z części wspólnych w kamienicy. Są nimi garaż, klatka schodowa i podwórko.
     BLOKADA
     I to właśnie garaż stał się osią konfliktu między współwłaścicielami, a dokładniej sposób parkowania samochodów. W sobotę po południu przed otwartymi drzwiami garażu stała Bogumiła Czaj z dziećmi i z mężem Leszkiem, który chciał wyjechać z garażu swoim oplem corsą, ale niestety nie mógł. Jego sąsiad tak zaparkował osobowe volvo, że zablokował wyjazd oplowi. Ta sytuacja tak zdenerwowała Leszka Czaj, że wezwał policję. Funkcjonariusze oglądali garaż w kamienicy kilka razy w zeszłym tygodniu.
     - Nie mamy możliwości wyjazdu z garażu, ani dojścia do samochodu. Gdybyśmy spróbowali wyjechać, to uszkodzilibyśmy samochody. Nie mogę nawet dostać się na podwórko. W ubiegłym tygodniu musiałam z chorą córką, która jest astmatyczką i alergiczką, wyjechać do lekarza. Córka jest w trakcie kuracji i powinna udać się na konsultacje. Przez tak zaparkowane auto nie mogłam się ruszyć. Sąsiad przyjechał z pracy i powiedział, że nie wyjedzie samochodem, bo wypił piwo. Zadzwoniłam do lekarza, który zalecił zwiększenie dawki leku na astmę. Córka czuła się coraz gorzej. Z mężem zaczęliśmy dobijać się do sąsiadów i dzwonić do drzwi. Prosiliśmy, żeby ktoś trzeźwy wyszedł i przestawił ten samochód. Usłyszałem, że samochód będzie przestawiony być może za miesiąc. Poprosiłam lekarza o przyjazd do domu. Był u nas około 23:30 - tak zdarzenie z ubiegłej nocy zrelacjonowała nam Bogumiła Czaj. - Teraz codziennie od środy jest policja. Mają dzwonki do drzwi powyłączane. Mam brata na endokrynologii w ciężkim stanie. Chcę go jutro odwiedzić i nie mogę. Kilka razy na dzień wzywaliśmy policję. Od środy interweniowali kilkanaście razy i nic.
     Bogumiła Czaj twierdzi, że jej sąsiedzi jako najemcy nie mają prawa do części wspólnej. Uważa, że zgodę na to powinni wydać wszyscy współwłaściciele, a ona nie zgadza się na to, aby sąsiad parkował samochód w taki sposób, że uniemożliwia wyjazd współwłaścicielowi.
     - Jak przyjechał z wesela 28 czerwca tym samochodem, tak stoi. To już dwa tygodnie. Nasi sąsiedzi mieszkają tu od roku i początkowo nie mogliśmy mieć pretensji. Parkowali samochód w garażu równo pod ścianą i normalnie. Zmieściło się ich „volvo” i nasza „corsa”. Teraz sam pan widzi jak to wygląda - żali się Bogumiła Czaj.
     Lokator z parteru twierdzi, że jego volvo na pewno nie stało w garażu dwa tygodnie. Od czasu wesela samochodem jeździł do pracy i trzy razy wyjeżdżał do Poznania. Samochód w garażu stał zaparkowany od 4 lipca.
     GŁOŚNIKI I MIKROFON
     Na ulicy Pocztowej w sobotę pojawiła się druga współwłaścicielka - Barbara Chęś. Powiedziała, że jej syn nie postawił samochodu złośliwie. Mógłby wyjechać i zaparkować w inny sposób, ale nie może. Głównie dlatego, że w tylnej części garażu zalegają nieuporządkowane rzeczy Leszka Czaj.
     - Zgłosiłam to na piśmie dziewięć miesięcy temu i nie otrzymałam żadnej odpowiedzi - mówi nam Barbara Chęś. - Chodzi w tym wszystkim o to, żebyśmy my wyjechali, a oni postawią dwa samochody, bo oprócz „opla” ma jeszcze „malucha”. Wtedy syn w ogóle nie wjedzie do garażu.
     - W garażu nie ma praktycznie żadnej naszej rzeczy. Są tylko pojemnik, wózek, no i samochód - wylicza synowa Barbary Chęś. - A na podwórku nie ma nic, co należałoby do nas.
     Sąsiedzi mówią, że w ubiegłą środę wyłączyli dzwonek do drzwi, ponieważ współwłaściciele tak długo trzymali rękę na dzwonku, że obudzili ich dziecko. - Robimy wszystko, żeby się z nimi nie kłócić, ale ciągle się zaczepiają - twierdzi synowa.
     - Ta pani bierze głośniki, podłącza mikrofon i głośno śpiewa, bo czasami grywa na weselach. To również jest uciążliwe - mówi Barbara Chęś. - Mój syn ma ode mnie jako właścicielki wszelkie pełnomocnictwa i może mnie reprezentować. Ponadto Barbara Chęś powiedziała, że jej syn nie jest najemcą mieszkania, bowiem przekazała je na zasadzie użyczenia. - Syn nie musi płacić czynszu tylko bieżące opłaty - wyjaśnia.
     - Ta umowa została spisana na kolanie w kilku linijkach - ripostuje Bogumiła Czaj.

Barbara Chęś twierdzi, że przez takie ustawienie szafek i pojemników na śmieci jej syn nie mógł prawidłowo zaparkować samochodu fot. Remigiusz Konieczka

      POUCZENIE
    Obecni na interwencji policjanci próbowali rozwiązać jakoś tę patową sytuację. Pytali się Barbary Chęś, czy jej syn wyjedzie swoim volvo z garażu i tym samym umożliwi wyjazd Leszkowi Czajowi.
    - Wyjedzie, jeżeli oni posprzątają garaż. A jaką panowie dacie nam gwarancję, że po tym jak syn wyjedzie, pan Czaj posprząta? Tym bardziej, że nie zrobił tego, jak go wcześniej prosiliśmy. Syn wyjedzie, ale już nie wjedzie. Wcześniej były takie wypadki, że to właśnie syn nie mógł wyjechać. I wtedy nikt nie mówił, że ma jakieś prawo - twierdziła Barbara Chęś. - Nikt nie wyjedzie dopóki nie będzie rozstrzygnięcia w tej sprawie. Chyba, że podpisze oświadczenie, że w ciągu tygodnia uporządkuje, to wyjedzie. Jak nie może dotrzeć do tych rzeczy, to może przejść przez moje mieszkanie i wejść od strony podwórka.
     - Ja nie będę wchodziła do tego mieszkania, bo zaraz zostanę oskarżona o to, że coś zginęło lub zostało zniszczone - twierdzi Bogumiła Czaj.
     - Ja chcę wyjechać dziś i nie mogę. Nie mogę przejść nawet przez garaż na podwórko. Nawet jakbym chciał to coś zabrać, przesunąć, czy posprzątać. Nic nie mogę. Policja już kolejny raz po rozmowie z tym państwem na górze twierdzi, że nic nie może zrobić. Straż miejska nie przyjedzie, bo to nie w jej kompetencji” a policja zwija kitę i do widzenia - mówi Leszek Czaj.
     CO WSPÓLNE
     Współwłaścicielka Barabara Chęś chce założyć sprawę w sądzie dotyczącą rozstrzygnięcia kto i w jaki sposób ma korzystać z części wspólnych. - Garaż powinien służyć tylko do przejścia na podwórko - mówią lokatorzy z pierwszego piętra. Barbara Chęś chce uporządkować sprawy dotyczące wszystkich części wspólnych. Mówi, że problem dotyczy również klatki schodowej. Powiedziała, że współwłaścicielka zaczęła ocieplać ściany od wewnątrz chociaż sąd dał jej możliwość remontów od zewnątrz i to tylko ściany zachodniej i południowej w zajmowanej nieruchomości. Bogumiła Czaj powiedziała, że ociepla ściany na swoim poziomie, w części, którą nie przechodzi druga współwłaścicielka nieruchomości. Dodała, że remont klatki nie przewyższa zwykłego zarządu nieruchomością, nie dewastuje jej, tylko ulepsza.
     Policjanci, którzy byli na miejscu pouczyli strony o możliwości wejścia na drogę z powództwa cywilnego. Leszek Czaj powiedział, że nie pojmuje, dlaczego w tym wypadku policja jest bezradna i nie wypełnia do końca tego, po co została wezwana.
     NOCNA ZMIANA
     - W związku z tym, że samochód był nam bardzo potrzebny na niedzielę, jeszcze w sobotę wieczorem  kuzyn po naszym samochodzie przeszedł na tył garażu i te puste kartony powyrzucaliśmy. Zadzwoniliśmy po patrol policji. Policjant przyszedł po 22:00. Był u sąsiada, a ten zszedł i dostawił samochód do ściany. Rano mogliśmy wyjechać. Cała sprawa z bałaganem w garażu nas dziwi, bo przecież kartony nie przeszkadzały sąsiadowi w prawidłowym zaparkowaniu samochodu - twierdzą państwo Czaj.
     - Ciekawi mnie to, w jaki sposób weszli, skoro wcześniej w obecności policji nie mogli - zastanawia się Barbara Chęś.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 909 (28/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości