Reklama

Stanął pod ścianą

Gmina Kcynia, mieszkaniec, kwota
     Stanął pod ścianą
     Mieszkaniec podkcyńskiej miejscowości o umorzenie podatku, z którym zalega od 2009 roku, wystąpił tylko raz, teraz wyrok egzekucyjny zagraża egzystencji jego rodziny. Nie płacił, bo nie było go na to stać. O umorzenie czy rozłożenie na raty nie występował ponownie, bo nie widział na to szans. Burmistrz zapewnia, że jest inaczej, i jeszcze teraz widzi rozwiązanie.

     Mieszkaniec jednej ze wsi w gminie Kcynia mówi, że stanął pod ścianą. Do zapłaty ma 2.600 zł podatku od nieruchomości. Jest to kwota, która narastała od 2009 roku. W 2012 roku zwrócił się do burmistrza Piotra Hemmerlinga z wnioskiem o umorzenie należności, wówczas burmistrz umorzył mu kwotę 300 zł.
     Mężczyzna choruje od 25 lat na cukrzycę I stopnia, cztery razy dziennie aplikuje sobie insulinę, ma 600 zł renty i na utrzymaniu dwie córki i żonę, która poszukuje pracy. Skończyła kurs za pośrednictwem M-GOPS w Kcyni, lecz mimo starań pracy nie znalazła. Jedna z córek obciążona jest dwiema chorobami, jest pod kontrolą specjalistów.
     - Sytuacja jest trudna, renta, świadczenie zdrowotne i zasiłek z opieki to łącznie 1.400 zł na cztery osoby, w tym dwie chore. Trudno o tym mówić, jeszcze trudniej myśleć. Latem całą rodziną zbieraliśmy jagody i sprzedawaliśmy w Kcyni, ale zaraz zmniejszono nam pomoc z Opieki - opowiada mężczyzna. Wylicza kolejne opłaty, jakie ponoszą, w tym za prąd, gaz, śmieci, ratę za dom, bilet córki do szkoły.
     Mężczyzna przyznaje, że trafiały do niego nakazy płatnicze, upomnienia podatkowe, jednak odkładał je do szuflady, gdyż nie było go stać na ich regulowanie.
     Dom, w którym mieszkają, w połowie jest ich własnością, druga część należy do jego brata. Po połowie mieli dzielić się zarówno ratą za nabytą w 2006 roku nieruchomość, jak i podatkiem od niej. Brat tam jednak nie przebywa, obecnie nie mają z nim żadnego kontaktu. Na ten jego adres nie trafiają urzędowe pisma do niego. - Gdybyśmy płacili, to po połowie byłoby lżej, nieruchomość w połowie stanowi naszą własność, co potwierdza akt notarialny, a na nas spływa z Urzędu całość podatku do zapłaty. Nas najzwyczajniej na to nie stać. Gdybyśmy mieli pieniądze, to byśmy nie zalegali z podatkiem. Jest to dla nas przykra, a wręcz bolesna sprawa - mówi mężczyzna.
     Sam zaraz przyznaje, że o umorzenie podatku wystąpił do burmistrza tylko raz w 2012 roku. Wówczas umorzone zostało mu 300 zł. Później już w tej kwestii nie występował, nie zabiegał też o rozłożenie płatności na raty. - Nie widziałem żadnej nadziei, że umorzony zostanie mi podatek, wcześniej wnioskowałem i tylko 300 zł mi umorzono - mówi.
     Dług z tytułu niepłaconego podatku i odsetek narastał, od 2009 roku nazbierało się 2.600 zł. Urząd Miejski oddał sprawę na drogę egzekucyjną chcąc wyegzekwować należność wobec budżetu gminy. W efekcie tego mieszkaniec zalegający z podatkiem otrzymał z Urzędu Skarbowego w Nakle pismo, w którym został poinformowany, że w toku prowadzonego postępowania egzekucyjnego wobec niego dokonano zajęcia prawa majątkowego stanowiącego wierzytelność ze świadczenia społecznego. Naczelnik Urzędu Skarbowego w Nakle przekazał akta egzekucyjne celem prowadzenia egzekucji przez komornika sądowego. Doliczył też koszty egzekucyjne w wysokości 120 zł.
     Pismo informujące o egzekucyjnym zajęciu świadczenia zmobilizowało mężczyznę do działania. Wystosował pismo do burmistrza Piotra Hemmerlinga z wnioskiem o umorzenie należności, do którego dołączył medyczne poświadczenie swojej i córki choroby. - Nie wiem, jak burmistrz się do tego ustosunkuje, ale w naszej sytuacji, kiedy z 600 zł renty zabiorą mi 170 zł, bo o takiej kwocie mówił komornik, to stracimy znaczną część dochodu. Nie wiem, jak będziemy dalej żyli - mówi mieszkaniec, wobec którego wystosowano wyrok egzekucyjny.
     Burmistrz Piotr Hemmerling zapewnił, że zgodnie z prawem, kiedy zwraca się do niego podatnik z wnioskiem o rozłożenie zobowiązań podatkowych na dogodne, wskazane przez podatnika raty bądź też przesunięcie terminu spłaty, to przychyla się do jego prośby. Każdy wniosek rozpatrywany jest jednak indywidualnie, pod uwagę brane jest jego merytoryczne uzasadnienie.
     - Umarzanie podatku nie jest procedurą bezkarną dla całości społeczeństwa, każde umorzenie powoduje nie tylko mniejszy, bieżący wpływ do budżetu gminy, ale i zmniejszenie kwoty subwencji wyrównawczej w roku następnym. Umorzenia nie są rekompensowane przez Skarb Państwa, a wręcz przeciwnie. Ordynacja podatkowa i ustawa o finansach publicznych obligują burmistrza do egzekucji komorniczej, stwierdzenie braku takich działań przy kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej powoduje sankcje wobec burmistrza - mówi Piotr Hemmerling. Przyznał on też, że w tym konkretnym przypadku podatnik zareagował dopiero w chwili egzekucji komorniczej, kiedy ruszyły procedury i gmina poniosła koszty z nią związane. Zapewnił, że zapozna się z sytuacją i w przypadku, kiedy podatnik zdeklaruje się pokryć przynajmniej część kosztów z tytułu egzekucji komorniczej, jakie ponosi gmina, i tego dokona, to skłonny jest ją wycofać.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1182 (41/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości