Reklama

Starli się o rodziny

Żnin, przewodniczący, radny, droga wiejska, Czesław Dalewski, Lucjan Adamus
     Starli się o rodziny
     Czesław Dalewski zasugerował na sesji, że przewodniczący Rady Miejskiej Lucjan Adamus lobbował budowę drogi wiejskiej, bo prowadzi ona do gospodarstwa, w którym mieszka jego rodzina. Ten nie wytrzymał i zarzucił radnemu Dalewskiemu, że ten zatrudnił w DPS, któremu dyrektoruje, swą żonę, a nabór odbył się bez konkursu.

     Podczas sesji Rady Miejskiej włodarz Żnina Leszek Jakubowski składał sprawozdanie ze swoich działań podjętych w ostatnim czasie. Po tym sprawozdaniu przewodniczący Rady Lucjan Adamus zapytał radnych, czy mają w związku z raportem burmistrza jakieś pytania. Takowe miał radny opozycyjnego Żnińskiego Porozumienia Obywatelskiego Czesław Dalewski. Tyle tylko, że nie zapytał o któreś z działań zrealizowanych przez włodarza w ostatnim okresie między sesjami (od września do końca października), a o przedsięwzięcie, które gmina podjęła przy udziale także środków z Urzędu Marszałkowskiego w zeszłym roku. Było ono kontynuowane również w tym roku i będzie w kolejnym.
     - Chodzi mi o drogę Ustaszewo - Podobowice. Była robiona, jest nawet tabliczka, że została wsparta ze środków pozabudżetowych ta budowa. Jednak na tej drodze został do zrobienia może kilometr, który teraz jest w dziurach. Za to robiona była droga-widmo do osady Świerczewo, faktycznie do jednego gospodarstwa. Blokuje się samorządność na wsi wykonując nie to, co jest potrzebne mieszkańcom - mówił radny Czesław Dalewski.
     - To dokładnie rzecz ujmując droga Ustaszewo - Sielec jest robiona etapowo. Proszę mi wierzyć, że w związku z dofinansowaniem z Urzędu Marszałkowskiego nie można robić więcej niż kilometr na rok. Dlatego my to podzieliliśmy na etapy. W przyszłym roku ten odcinek, który został, będzie robiony. Co do drogi w Słębowie, do wspomnianego przez radnego gospodarstwa, to jest tam na posesji zamieszkała osoba niepełnosprawna. My staramy się ułatwiać życie tym, których los dotknął niepełnosprawnością - mówił burmistrz.
     Przypomnijmy, że pretensje co do wyboru drogi wiejskiej do wykonania przy wsparciu z Urzędu Marszałkowskiego wyrażali już kilkakrotnie mieszkańcy Brzyskorzystwi. Uważają oni, że pierwszeństwo w realizacji powinna mieć droga jaroszewska, ponieważ stanowi skrót z zachodniej części gminy do Żnina. Poza tym bywa alternatywą dla ruchu z drogi krajowej nr 5, gdy ta, np. wskutek wypadku, jest zablokowana.
     Do dyskusji włączył się przewodniczący Rady Miejskiej: - Dziwię się, że pan, będąc radnym w tym okręgu, nie wie, ile rodzin faktycznie mieszka przy tej drodze, o której pan mówił. Nie ma tam jednego gospodarstwa, a jest siedem. Poza tym droga stanowi połączenie między drogą wojewódzką (Kaliska - Żnin - Inowrocław, nr 251 - przypis kg) a drogą powiatową (ze Żnina przez Cerekwicę do Janowca - przypis kg) - powiedział Lucjan Adamus.
     Nie trzeba było długo czekać na reakcję Czesława Dalewskiego. - A czy to gospodarstwo to nie jest przypadkiem pana rodzina? - zapytał przewodniczącego. - To nie jest pana problem, czy to moja rodzina - stwierdził w odpowiedzi Lucjan Adamus.
     Później w trakcie przerwy w obradach przewodniczący przekazał nam informację, że wśród tych siedmiu posesji przy wspomnianej drodze jest jedna zamieszkała przez dalszą rodzinę Lucjana Adamusa. Natomiast osoba niepełnosprawna, o której mówił burmistrz, mieszka w jednej z sześciu pozostałych posesji przy tej drodze.
     Pod koniec sesji spór między przewodniczącym a radnym Dalewskim jeszcze się zaognił. Wydawało się, że sytuacja jest już uspokojona. Zbliżał się koniec sesji. Burmistrz Żnina podsumował swoją 20-letnią działalność na tym stanowisku. Samorządowców miała czekać jeszcze miła uroczystość zakończenia kadencji. Mieli otrzymać podziękowania i pamiątki od Urzędu Miejskiego.
     Tymczasem Lucjan Adamus, który wcześniej poczuł się zaatakowany, jeśli chodzi o rodzinę i sprawę drogi, którą - jak zasugerował radny Dalewski - gmina miała rzekomo robić tylko dla tej rodziny, odbił cios. - Mnie z kolei ludzie mówią, że nie może tak być, iż pan Dalewski będąc dyrektorem DPS zatrudnia tam swoją żonę. I ja się zastanawiam, czy nie trzeba tym ludziom powiedzieć, żeby tę sprawę skierowali do sądu - powiedział przewodniczący Rady. Na sali rozległy się szmery dezaprobaty.
W kolejnej przerwie w sesji zapytaliśmy Czesława Dalewskiego o publicznie podniesiony zarzut. Czy zatrudnił w DPS, którego jest dyrektorem, swoją małżonkę, i czy rzeczywiście uczynił to bez konkursu, czy choćby ogłoszenia o naborze. Radny i dyrektor DPS przyznał, że zatrudnił od 1 października żonę na pół etatu jako pracownika socjalnego ze specjalistycznym wykształceniem i doświadczeniem na czas określony do końca roku. Takie było zalecenie Urzędu Wojewódzkiego, aby zatrudnić drugiego pracownika socjalnego.Ogłoszenie było tylko na tablicy przed DPS. - W naszej instytucji dyrektor nie ma obowiązku zamieszczać ogłoszeń w prasie czy w Biuletynie Informacji Publicznej, gdy na pół etatu chce zatrudnić pracownika socjalnego - powiedział nam Czesław Dalewski.
     Po przerwie prezydium Rady Miejskiej w związku z uroczystością zakończenia kadencji wręczało pamiątki radnym. Przy tej okazji Lucjan Adamus podał rękę Czesławowi Dalewskiemu.

Karol Gapiński
Pałuki nr 11687 (46/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości