W styczniu 1919 roku, gdy 22-letni Stefan Nyka dołączał do oddziałów Powstania Wielkopolskiego, serce przepełniała mu radość, że żołnierskie umiejętności wykorzysta w słusznej sprawie. Nie przypuszczał, że wkrótce przyjdzie mu także bronić wschodnich rubieży kraju. Nie wiedział też, że dwie dekady później, wypędzony z domu, przysłuży się Ojczyźnie posyłając do służby w partyzantce nastoletnich synów. 8 stycznia 2022, w dniu w którym Stefan Nyka patronuje IV Żnińskiemu Biegowi Powstańczemu, warto pokazać jak jego losy splotły się z historią Pałuk…
Stefan Nyka urodził się 30 sierpnia 1896 roku w Skarbienicach, stanowiących od pokoleń gniazdo jego rodziny. Był trzecim dzieckiem Józefa Nyki i Praksedy z domu Michalskiej z Gogółkowa. Szczęście małżeńskie Nyków nie trwało długo, bo 22 stycznia 1908 37-letni Józef umarł, pozostawiając żonę i ośmioro dzieci. Najstarszy Kazimierz miał 15 lat, najmłodsza Bronia – półtora roczku. Na Praksedę spadły obowiązki związane z prowadzeniem gospodarstwa, a także z wychowaniem i kształceniem dzieci. Stefan w chwili śmierci ojca miał 11 lat i uczęszczał do szkoły powszechnej w Rydlewie. Po zakończeniu nauki, jako 15-latek, zatrudnił się w dziale księgowości Starostwa w Żninie. Praca była dla niego sposobem na dopełnienie edukacji. W pruskim biurze wyszlifował znajomość języka niemieckiego i poznał zasady niemieckiej księgowości.
W listopadzie 1915 roku 19-letni Stefan został wcielony do pruskiej armii. Po przeszkoleniu walczył w oddziałach piechoty. Jego szlak bojowy jest imponujący: brał udział w działaniach wojennych na froncie francuskim (1916), rosyjskim (kampania 1916/17) i ponownie – francuskim (1917/18). Niechętnie później wracał pamięcią do dramatycznych frontowych przeżyć. Jedyną pamiątką z tego okresu jest karta pocztowa wysłana z Berlina w marcu 1916, adresowana do siostry Wiktorii.
![]() |
| Powstańcy Wielkopolscy w okopach. Ze zbiorów Biblioteki Narodowej |
Po kapitulacji Niemiec, w styczniu 1919, starszy szeregowy Stefan Nyka został zwolniony do cywila. Niezwłocznie wrócił w rodzinne strony. Na Pałukach trwało Powstanie Wielkopolskie. Obeznany z bronią 22-latek dołączył do oddziałów powstańczych, by tym razem bić się we własnej sprawie, o przynależność rodzinnych Pałuk i całej Wielkopolski. Formalnie żołnierzem Wojska Polskiego został 16 marca 1919 roku, gdy z oddziałów powstańczych uformowano 2 pułk Strzelców Wielkopolskich. Latem 1919 został skierowany na front białorusko-litewski wojny z Bolszewikami. Brał udział w zdobyciu Mińska Litewskiego, a potem w sławetnych walkach pod Bobrujskiem. Rok później, podczas bitwy warszawskiej, walczył w rejonie Modlina. W międzyczasie – 1 kwietnia 1920 roku – został awansowany do stopnia kaprala.
14 lutego 1922 zwolniony do cywila, rozpoczął naukę w szkole rolniczej w Bydgoszczy. Wkrótce też musiał podjąć ważną decyzję. W uznaniu zasług dla odrodzonej Ojczyzny otrzymał gospodarstwo rolne na Polesiu. Zachwyciły go tamtejsze krajobrazy, zaciekawili ludzie, ale jego narzeczona, Maria Maciejewska z Komratowa (1898–1969), nie chciała budować wspólnej przyszłości w obcym miejscu. Wnosiła w wianie gospodarstwo w Łysininie, które jej rodzice, Walentyna z Tomaszewskich i Władysław Maciejewscy odkupili z rąk niemieckich pod koniec I wojny. Po ślubie, zawartym 19 kwietnia 1924, państwo Nykowie zamieszkali w domu, który w początku XX w. wystawił niemiecki właściciel, Schleif. Od jego nazwiska oddalona od wsi huba nazywana jest do dziś Szlajfowem. Dom Nyków szybko zaczął rozbrzmiewać głosami dzieci. Jako pierwszy przyszedł na świat Józef (1924–2021), przyszły autor przewodników i ekspert górski, a po nim związani przez całe życie z Pałukami – Jan (1926–1988), Jadwiga (1927–2020, po mężu Ludwiczakowa) i najmłodszy Walenty (1931–1992). Przez podwórze, kuchnię i gabinet Stefana Nyki każdego dnia przewijali się pracownicy. Często wpadali na pogawędkę, albo w interesach sąsiedzi, a także rozsiani po okolicy krewni. Stefan łatwo zjednywał sobie ludzi. Towarzyski i dowcipny, potrafił doradzić w wielu sprawach. Był światłym gospodarzem. Praktyczna wiedzę zdobytą w Skarbienicach, gdzie pomagał matce, uzupełnił w l. 1922–23 w szkole rolniczej. Dużo czytał, prenumerował gazety i czasopisma rolnicze. Ziemia na Pałukach jest wymagająca – Stefan Nyka potrafił z nią postępować. Unowocześniał swoje gospodarstwo, prowadził prace melioracyjne, zarybiał stawy. Był pasjonatem meteorologii. Jego gospodarskie zapiski zawierają m.in. obserwacje meteorologiczne, dane dotyczące zasiewów, nawożenia, uzyskanych plonów. Są też godziny pracy zatrudnionych osób, ich wynagrodzenia. Każdy z grubych zeszytów otwiera wypisana ręką właściciela sentencja: „Czego dziś nie zrobisz; Jutro nie dogonisz; A szkoda jeżeli; Dzień jeden uronisz.”
![]() |
| Rok 1930 - wizyta w Komratowie. Od lewej: Stefan Nyka, Jadzia Nyczanka, Emilia Maciejewska, później Busse, pomoc domowa Genia, babcia Walentyna z Tomaszewskich Maciejewska, Jan Maciejewski, Maria z Maciejewskich Nykowa. W środku na żelaznym pługu – w sukienkach – Józef i Janek Nykowie. |
Stefan Nyka nie był pierwszym w rodzinie mieszkańcem Łysinina. Dwie dekady przed nim osiedlił się tu brat jego matki, Antoni Michalski. Dworek Michalskiego, wybudowany w r. 1926, od Szlajfowa dzielił tylko pas pól Niemca Krauzego. Wuj i siostrzeniec bardzo się lubili i wzajemnie wspierali. Michalski od wczesnej młodości był niestrudzonym działaczem społecznym i gospodarczym. W l. 1905–06 brał udział w organizacji strajków szkolnych na Pałukach. Po wybuchu Powstania Wielkopolskiego został mianowany tymczasowym komisarzem Rady Ludowej w Gąsawie. Potem był członkiem władz gminnych, powiatowych i wojewódzkich. Zasiadał w niezliczonych komisjach. Wiele dekad pracował w Kółku Rolniczym w Gąsawie. Przed I wojną był jego sekretarzem, a po I wojnie – cenionym prezesem. Edukował rolników, zabiegał o dostawy nawozów, propagował ubezpieczenia. W latach trzydziestych został posłem na Sejm. Gdy w Gąsawie zawiązało się koło zrzeszające weteranów Powstania Wielkopolskiego, Michalski włączył się w jego prace, jako członek komisji weryfikacyjnej. To on namówił siostrzeńca, aby wstąpił do organizacji kombatanckiej. Stefan Nyka wypełnił stosowne deklaracje i 20 marca 1935 został przyjęty do Związku Powstańców Wielkopolskich w Poznaniu. Jego nazwisko widnieje na liście zweryfikowanych członków Związku Weteranów Powstań Narodowych R.P. 1914/19 (z 1 I 1936). Stefan, choć nie był zbyt aktywnym kombatantem, to miał poczucie, że jako żołnierz ma jeszcze obowiązki względem kraju. W latach dwudziestych uczestniczył w szkoleniach wojskowych. Pierwsze odbyło się w dniach 14 maja – 17 czerwca 1923. Sześć lat później, już jako ojciec trojga dzieci i zapracowany rolnik, ponownie trafił na poligon. Odbył 6-tygodniowe szkolenie, które zakończyło się 20 lipca 1929 nadaniem mu stopnia plutonowego.
W 1939 r. Stefan z rosnącym niepokojem śledził rozwój wypadków – słuchał komunikatów radiowych, wertował gazety. W sierpniu zwolnił z prac żniwnych synów, Józefa i Jaśka, by mogli uczestniczyć w przygotowaniach do wojny – w budowaniu zasieków na linii rzeczki Gąsawki. Dopiero 1 września do rąk Stefana dotarła karta mobilizacyjna. Dzień później na rowerze wyruszył na miejsce zbiórki w Inowrocławiu. Na kuchennym stole zostawił kartkę ze wzruszającym pożegnaniem:
A teraz na koniec Ty moja jedyna i wy moje Kochane Dzieci zostańcie z Bogiem i udzielam Wam wszystkim mojego ojcowskiego błogosławieństwa, niech Was Bóg i Matka Najświętsza ma w Swojej opiece. A na mnie bądźcie pewni, że moje obowiązki wykonam sumiennie. Niech żyje Polska Ojczyzna nasza. 2. IX. 1939
Weteranowi wojennemu nie było jednak dane stanąć w szeregu obrońców kraju. Został odesłany do domu. Kilka dni później do Gąsawy wkroczyli Niemcy. Rozpoczęła się szeroko zakrojona akcja „oczyszczania” polskich ziem włączonych do III Rzeszy z ludności słowiańskiej. Kierunek deportacji stanowiły dystrykty Generalnego Gubernatorstwa. W pierwszej kolejności wypędzano z domów „zatwardziałych Polaków”, weteranów powstań, a także tych, których majątek był atrakcyjny dla niemieckich osadników. Stefan wiedział, że los jego rodziny jest niepewny. Przed Bożym Narodzeniem zarządził przygotowania: zaszycie w lniane płótno pakietów z najpotrzebniejszymi rzeczami. Tobołki te czekały ułożone na stole w pokoju jadalnym. 12 lutego 1940 naszedł sądny dzień – łomotanie do drzwi, rozszczekane psy, zbierane w popłochu rzeczy. Szlajfowo zajął najbliższy sąsiad, Walter Krauze. Nasz rzeczowy jak zawsze Ojciec, powiedział, że cieszy się z tego: Walter to dobry gospodarz, nie zmarnuje nam gospodarstwa, jak mógłby zrobić jakiś Baltendeutscher lub repatriant znad Wołgi.
16 lutego 1940 wyładowany ludźmi pociąg wyruszył ze stacji w Żninie. Stacją docelową był Nowy Targ. Wysiedleńców rozmieszczono w podhalańskich miejscowościach, od Krościenka po Czarny Dunajec. Rodzina Nyków trafiła do Ludźmierza, by po 7 miesiącach przenieść się do Czarnego Dunajca, skupiska pałuczan. Odwiedzano się, obchodzono razem imieniny, młodzież umawiała się na narty, rowery, a także urządzała wyprawy w Tatry. Nykowie nawiązali przyjaźnie z góralami. Stefan dzielił się swoją wiedzą, pomagał przy żniwach i wydobyciu torfu, propagował rybactwo. Mimo oddzielenia granica przez całą okupację z rodzinnych stron szły na Podhale nie tylko listy, ale i paczki z żywnością.
Stefan i Józef od 1 marca 1940 pracowali w Czarnym Dunajcu w tzw. Hobagu. Był to przedwojenny tartak, rozbudowany przez Niemców, w którym drewno z Tatr przerabiano na hangary dla wojennych lotnisk. Załoga była złożona z górali, Niemców, skoszarowanych na terenie zakładu Żydów (potem wymordowanych), a także – z wysiedleńców. Pałuczanie stanowili trzon pracowników biurowych. Ceniono ich za znajomość języka niemieckiego i niemieckiej biurowości.
![]() |
| Stefan Nyka na placu niemieckiego zakładu (Hobag, a póżniej Delta) w Czarnym Dunajcu. Za nim jeden z baraków. 25 marca 1943. Fot. Józef Nyka |
Stefan Nyka był magazynierem – rozdzielał jedzenie, papierosy, alkohol. Józef, początkowo zatrudniony jako robotnik fizyczny, po niespełna roku także trafił do biura. W początku roku 1942 bracia Józef i Jan Nykowie zaangażowali się w działalność konspiracyjną. Placówką w Hobagu, kierował Kazimierz Karge (ps. Biały), syn Jana, powstańca wielkopolskiego z Gąsawy. Odbywały się szkolenia i wypady w stronę granicy ze Słowacją z rozbrajaniem patroli niemieckiej straży granicznej. Były też akcje sabotażu, jak spalenie jednego z baraków w tartaku. 27 lipca 1944 nastąpiła mobilizacja i wymarsz 30 konspiratorów w Gorce. Bracia Nykowie następne pół roku spędzili w szeregach IV batalionu I Pułku Strzelców Podhalańskich dowodzonego przez Juliusza Zapałę ps. Lampart. Oni i ich przyjaciele z Hobagu tworzyli osobny pałucki pluton pod dowództwem Białego. Wspominał Józef Nyka, ps. Szpis:
Uczestniczyliśmy niemal we wszystkich ważniejszych operacjach batalionu Lamparta. Na nas spoczęła operacja rozbrojenia oddziału straży kolejowej w Lasku w pobliżu Nowego Targu. Braliśmy udział w krwawej potyczce pod Tylką niedaleko Krościenka, z rotmistrzem Podkową byliśmy na Słowacji w Starej Wsi Spiskiej. Uczestniczyliśmy w bitwach tzw. wojny ochotnickiej. Mój brat, ps. Pantera, w Dolinie Kamienicy otrzymał niegroźny postrzał w nogę. Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra spędzaliśmy w Tatrach w Dolinie Starej Roboty, skąd wycofywaliśmy się nocą wśród płonących schronisk i szałasów, a w Roztokach starliśmy się z Niemcami.
![]() |
| Przysłop nad Ochotnicą, jesień 1944. Kapral Stanisław Suliga "Sosna", strzelec Józef Nyka "Szpis" (z czeskim erkaemem) i strzelec Andrzej Goc "Szpon". Fot. Franciszek Chełminiak "Tygrys" |
Decyzja z lipca 1944 o zmobilizowaniu 30 pracowników zakładu militarnego była obarczona poważnym ryzykiem. Zakopiańskie gestapo nalegało na pokazową egzekucję członków rodzin „dezerterów”. Stefan Nyka był świadom niebezpieczeństwa. Skończyło się to szcześliwie dzięki postawie niemieckiego dyrektora tartaku, Georga Sachera. Józef Nyka wspominał po latach: „Sacher woził skrzynie wódki i wyciągał z gestapo aresztowanych ojców, m.in. mojego staruszka.”
Bracia Józef i Jan wrócili z lasu 25 stycznia 1945, cztery dni przed wyzwoleniem Czarnego Dunajca. 19 lutego Stefan Nyka z synem Janem wyruszyli na rowerach do Łysinina. Za pazucha mieli wypisaną cyrylicą przepustkę. Dwa tygodnie po nich do domu dotarła Maria Nykowa z pozostałymi dziećmi. Gospodarstwo było ograbione, ale budynki stały. Obawę budziła zapowiadana reforma rolna. W poznańskim objęto nią gospodarstwa powyżej 100 hektarów, więc Szlajfowo ocalało, ale cały majątek stracili krewni, m.in. wuj Antoni Michalski w Łysininie, czy Jan Maciejewski w Komratowie.
![]() |
| Rok 1945 - Maria i Stefan Nykowie na podwórku w Łysininie w drodze do kościoła. Fot. Józef Nyka |
Pojawiły się też nowe czarne chmury. „Szpis” i „Pantera” zaangażowali się w działalność niepodległościową, w ramach Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, we współdziałaniu z towarzyszami z gorczańskiej partyzantki. Broń złożyli dopiero po ogłoszeniu amnestii, w drugiej połowie 1945 r. Przez szereg miesięcy 1945 roku Stefan ponownie drżał o życie synów i pozostałych członków rodziny.
Późniejsze lata Stefana Nyki były wypełnione pracą na roli. Do wspomnień z 1919 roku wrócił, gdy uhonorowano go Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Wielką dumą i radością Stefana stały się wnuki, a szczególnie pierworodna Anna Ludwiczakówna, zwana Hanią, której dziadek zdążył przekazać swoją miłość do pracy na roli. Umarł zdecydowanie za wcześnie – 1 września 1967. Spoczął w Gąsawie, a jego grób od niedawna oznaczony jest jako mogiła powstańca wielkopolskiego. My, jego potomkowie, jesteśmy dumni, że dzięki dziadkowi Stefanowi możemy powiedzieć, że „pochodzimy z rodziny, która dobrze zasłużyła się ojczyźnie”.
![]() |
| Medal IV Żnińskiego Biegu Powstańczego 8 stycznia 2023 |
...bo chociaż dzisiaj tytuł powstańca wielkopolskiego nie jest specjalnie wysoko ceniony, to przecież za lat 50 czy 100 tytuł potomka powstańca wielkopolskiego już tylko nielicznym będzie przysługiwał i będzie dowodem, że posiadacz tego tytułu pochodzi z rodziny, która dobrze zasłużyła się ojczyźnie w potrzebie… [„Orędownik Urzędowy Powiatu Żnińskiego”, 1927]
Monika Nyczanka, 5 I 2023
Tekst stanowi skrót materiału zamieszczonego w internecie na stronie www.nyka.home.pl.
S2UFLADA
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze