Dziewczynkę bolał ząb. Matka chciała ją zarejestrować w przychodni, w której jest zapisana. - Jesteśmy płatnikami składki zdrowotnej i oczekujemy w takich przypadkach bezpłatnej pomocy. Tymczasem w przychodni nam jej nie udzielono. Podobnie w pozostałych. Musiałam iść z córką prywatnie do stomatologa - mówi matka. - Nasza pani stomatolog była tego dnia na zwolnieniu chorobowym, więc nie miał kto akurat u nas w tym momencie przyjąć dziecko na wizytę - odpowiada dyrektor przychodni.
O interwencję poprosili nas państwo Anna i Krzysztof Głowscy, mieszkańcy Kaczkowa. Są oburzeni tym, iż żaden stomatolog w Żninie - z tych, którzy leczą w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na podstawową opiekę medyczną - nie podjął się leczenia zęba ich 9-letniej córki Anastazji, gdy ta sygnalizowała silny ból i potrzebowała natychmiastowej pomocy.
- Córka w piątek po południu [nie w ostatni, lecz tydzień wcześniej - przypis kg] wróciła ze szkoły do domu. Z bólem zęba. Rozpoczynał się weekend, więc zdawałam sobie sprawę, że uzyskanie pomocy stomatologa, ale nie prywatnie, tylko w ramach ubezpieczenia zdrowotnego będzie w Żninie niemożliwe w sobotę i niedzielę. Dziecku dałam więc ziołowe leki przeciwbólowe. Nie dawałam silniejszych proszków, bo córka ma 9 lat. Takie tabletki w większej ilości mogłyby zaszkodzić. Prosiłam córkę, by wytrzymała do poniedziałku, wtedy pojedziemy do Żnina do „Epoki”, bo tam jesteśmy zapisani. Tak też zrobiłam. Najpierw od rana przez ponad pół godziny próbowałam się zarejestrować z córką przez telefon. To, że nie można się tam dodzwonić, bo ciągle zajęte, to już wiadomo nie od dzisiaj. Wreszcie dowiedziałam się, że córki nie przyjmą, bo oni mają limity w umowie z NFZ i czasami tylko jedną osobę dziennie mogą przyjąć. Nie chodziło nam o wyrywanie zęba. To ząb trzonowy. Chcieliśmy leczenia. Żeby stomatolog zaleczył i założył plombę. Usłyszałam, że trzeba szukać pomocy u lekarza prywatnego, ale mnie nie stać na takie wydatki i przede wszystkim po co ja płacę składki na ubezpieczenie zdrowotne? Dali mi więc listę kilku stomatologów na podstawowe ubezpieczenie, o których miałam pytać w przychodniach w Żninie, czy mnie przyjmą. Jednak, gdzie się nie udałam, to tam słyszałam, że oni mają limity i nie ma miejsca, by od razu zajęli się zębem córki. Poszłam więc z powrotem do „Epoki”. Była już 13:00. Ponownie usłyszałam, że nic nie załatwię. Spytałam, czy jest pan dyrektor. Pokierowano mnie do niego. Ale on też powtórzył, że nie uzyskamy pomocy w przychodni, bo nie ma stomatologa i mamy jej szukać gdzie indziej. Dodał, że może uda się przyjąć córkę następnego dnia. To jednak też nie było pewne. Dlatego wreszcie udałam się z córką prywatnie do stomatologa i ten się nią zajął. Zapłaciłam za to 80 zł. Nie chodzi tu już nawet o tę stawkę, tylko o to, czemu nie udzielona została pomoc? Bo ząb to inaczej się traktuje, niż dajmy na to - oko? Jak do oka coś komuś wpadnie, to się okulista pacjentem zajmuje tylko wtedy, gdy zmieści się w limicie ustalonym przez kontrakt? A jak już nie ma kontraktu, to pacjentowi nie pomogą? - pytała retorycznie Anna Głowska.
Piotr Chodkiewicz, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Epoka w Żninie wyjaśnia, że w zakresie podstawowych usług medycznych, w tym też stomatologicznych, które są objęte ubezpieczeniem, nie ma rejonizacji. Jeśli kogoś boli ząb, a jest np. w innym mieście, niż to, w którym jest zapisany u lekarza, nie oznacza to, że nie uzyska pomocy. - Ja rozmawiałem z tą panią i tłumaczyłem, bodaj z godzinę. Tego dnia nie było u nas stomatologa. Przyjmuje wprawdzie codziennie, ale tego dnia pani doktor była na zwolnieniu chorobowym. Sama jest w ciąży i w ostatnim czasie zdarza jej się brać zwolnienie ze względu na stan zdrowia. Tłumaczyłem też, że fakt przypisania do przychodni w zakresie podstawowych usług medycznych nie określa kategorycznie, że w tej jednej wyłącznie przychodni trzeba szukać pomocy i tylko ta jedna może jej udzielić - mówi Piotr Chodkiewicz.
Zapytaliśmy dyrektora, czy nie było innego lekarza, który w ramach kontraktu zająłby się zębem dziewczynki. Przecież sam dyrektor Chodkiewicz jest specjalistą stomatologii - zauważyliśmy. - W ramach kontraktu opiekę może świadczyć tylko ten lekarz, na którego umowa z NFZ obowiązuje - wyjaśnił Piotr Chodkiewicz.
Po prywatnej wizycie u stomatologa Anastazję przestał boleć ząb. Jej rodzice uważają jednak, że nie tak powinna działać przychodnia.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1182 (41/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze