Uszkodzony wóz OSP Sipiory
fot. Robert Nowicki
OSP Sipiory, straż pożarna, wóz bojowy, kolizja
Strażacy bez wozu
OSP Sipiory obecnie nie może jeździć do akcji, uszkodzeniu uległ ich wóz bojowy. Jak tłumaczy naczelnik OSP Sipiory, emocje po kolizji spowodowały, że na miejsce zdarzenia nie wezwano policji.
W sobotę około 14:30 na drodze łączącej Gromadno ze skrzyżowaniem do Sipior doszło do pożaru balotów słomy na przyczepie ciągnika rolniczego. Dodatkowe zagrożenie stwarzał fakt, że do pożaru doszło na leśnym dukcie, a ogień stanowił bezpośrednie zagrożenie dla lasu.
W akcji udział wzięli strażacy z OSP w Kcyni, w Sipiorach oraz z JRG Nakło.
Pożar został ugaszony, baloty zrzucone z przyczepy. W czasie powrotu do remizy w Sipiorach wóz bojowy ochotników został jednak uszkodzony.
- Z relacji strażaków wynika, że na wąskiej leśnej drodze w rejonie Tupadł na ostrym łuku z przeciwka pojawił się samochód osobowy „vw golf”, który ściął zakręt. OSP chcąc uniknąć zderzenia zjechało na prawą stronę do rowu, jechali nim jakieś 40-50 m, rosły tam pochylone drzewa i narożnikiem kabiny zahaczyli o nie. Uszkodzenia doznała kabina i przedział osobowy - informuje komendant gminny ZOSP RP w Kcyni Grzegorz Hemmerling.
Komendant widzi możliwość naprawy 28-letniego wozu jednostki OSP, która jest w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. Poinformował również, że we wrześniu złożył wniosek o wyasygnowanie środków na nowy samochód dla tej jednostki. We wcześniejszych założeniach był zakup wozu dla OSP w Kcyni na rok 2015 i dla Sipior na 2016 r. Finansowanie wozu pochodzi z kilku źródeł, jednakże swój wkład musi też mieć gmina Kcynia.
Grzegorz Hemmerling przyznał, że jednostka OSP nie zachowała procedur i na miejsce kolizji nie wezwała policji, przez co z tego zdarzenia nie został sporządzony stosowny meldunek. - Najważniejsze jednak, że nikt nie doznał obrażeń - podkreślił komendant gminny.
Mimo wielu prób nie udało się nam skontaktować z prezesem OSP Sipiory Andrzejem Solarczykiem, stanowisko natomiast zajął naczelnik OSP Sipiory Michał Lepper, który prowadził wóz bojowy w czasie kolizji. - Mijaliśmy się na wąskim łuku z samochodem osobowym, który był na naszym pasie, uciekaliśmy na bok, bo zderzenie dla samochodu osobowego z naszym „starem” miałoby tragiczny skutek, wszystko to trwało sekundy - opowiedział Michał Lepper, który dodał również, że zdarzenie spędza mu sen z oczu.
Naczelnik przyznał, że nie dochowali procedur, nie wezwali policji, ale spowodowane to było stresem. Samochód został uszkodzony, ale w tym nieszczęściu szczęściem było to, że nikomu nic się nie stało. - Samochód jest dobrem materialnym, można wyremontować czy kupić inny, a życie ludzkie jest wartością bezcenną - podkreślił kierowca stara.
Burmistrz Marek Szaruga zapewnił, że wyciągnięte zostaną konsekwencje w stosunku do OSP wobec braku powiadomienia policji o zaistniałym zdarzeniu. Jednakże na razie czeka na pisemne wyjaśnienia w tej sprawie. Burmistrz stwierdził również, że w sytuacji finansowej, w jakiej obecnie znajduje się gmina, nie ma możliwości, by wygospodarować środki na zakup samochodu bojowego.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1232 (38/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze