Reklama

Stuletnia barcinianka

27 marca swoje setne urodziny obchodziła Stanisława Wachowska z Barcina.

Dla Stanisławy Wachowskiej setne urodziny były dniem obfitującym w radość i wzruszenie. Wiele osób spieszyło, żeby złożyć jej najlepsze życzenia. fot. Magdalena Kruszka Pani Stanisława w dniu swoich 100. urodzin wyglądała doskonale. Na zdjęciu wraz z najbliższymi. fot. Magdalena Kruszka

    Nie zabrakło gości, listów gratulacyjnych, a także tortu i szampana. Stanisława Wachowska cieszyła się, że jej dom wypełnił się tego dnia gośćmi, których przyjmowała z szerokim uśmiechem. A odwiedził ją burmistrz Barcina Michał Pęziak, wiceburmistrz Sławomir Różański, Maria Stefańska - zastępca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego oraz przedstawiciele prasy, a nawet lokalna telewizja. Każdy musiał wypić za zdrowie Jubilatki i skosztować tortu. Poza życzeniami składanymi przez gości pani Stanisława otrzymała także życzenia pisemne od premiera Donalda Tuska oraz od Rafała Bruskiego, wicewojewody kujawsko-pomorskiego.
    Stanisława Wachowska urodziła się w Szczepanowie i tam spędziła większą część swego życia. Do Barcina przeprowadziła się dziesięć lat temu i od tej pory mieszka z jednym z dwóch synów.
    Trzeci syn zmarł w wieku 17 lat. Doczekała się dwóch wnuków, wnuczki, trzech prawnuków, prawnuczki oraz praprawnuka Kacpra, który ma trzy lata. Zapytana o sposób na długowieczność podkreśla, że nic szczególnego nie robiła, aby żyć jak najdłużej. - Żyłam zawsze z dnia na dzień - opowiada. - Jak się urodziłam, to byłam taka malutka, że wszyscy myśleli, że nie przeżyję, dlatego jeszcze tego samego dnia zanieśli mnie do chrztu, a ja już sto lat żyję. I do osiemdziesiątki nie widziałam, ani lekarza, ani tabletek.
    Rodzice Stanisławy Wachowskiej też żyli długo. Matka miała 82 lata jak zmarła, a ojciec 86 lat.
    Pani Stanisława, kiedy zapytaliśmy ją o samopoczucie, powiedziała, że ostatnio jest jakby słabsza. Od Niedzieli Palmowej czuje się trochę gorzej.
    Rodzina szybko dodała, że bardzo przeżywała przygotowania do swoich urodzin. Denerwowała się, ale w dniu, w którym skończyła sto lat wyglądała doskonale i widać było, że jest szczęśliwa wśród członków najbliższej rodziny.
    Dowiedzieliśmy się też, jakie przysmaki najbardziej lubiła jeść pani Stanisława: - Na mnie „rosół” mówili, bo ja tak bardzo rosół lubiłam. A poza tym to grochówkę, kapustę kwaszoną i ten kwas z kapusty, kluski na pyrkach, gotowaną marchew, brukiew, chleb ze smalcem, jajka na mące, a do picia mleko albo kakao.
    Aby Jubilatka dalej żyła w takim zdrowiu, wszyscy zaśpiewaliśmy jej Dwieście lat, a ona życzyła obecnym, aby także doczekali swoich setnych urodzin.

Magdalena Kruszka
Tygodnik Barciński Pałuki nr 348 (14/2008)


Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości