Szajka wnuczków, Szubin, Polska, Prokuratura Rejonowa
Szajka wnuczków
Szajka sprawców, którzy wyłudzali od starszych mieszkańców Szubina pieniądze metodą na wnuczka, od siedmiu poszkodowanych zagrabiła aż 120.000 zł. - Niech te historie będą przestrogą i ostrzeżeniem dla innych - mówi szef szubińskiej prokuratury Dariusz Mańkowski. Prokuratura i policja doprowadzili do zatrzymania sprawców, którzy tym sposobem wyłudzali pieniądze na terenie kraju.
Prokuratura Rejonowa w Szubinie od lutego prowadziła śledztwo w sprawie serii wyłudzeń prowadzonych metodą na wnuczka. W tym miesiącu na policję zgłosił się jeden z pokrzywdzonych, mieszkaniec Szubina, który zapamiętał twarz mężczyzny, który wyłudził od niego pieniądze. Czynności wyjaśniające prowadzili szubińscy policjanci i z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Śledczy ustalili, że mężczyzna, który wyłudzał pieniądze, działał w grupie przestępczej na terenie Polski. Czynności doprowadziły policję na południe Polski. Tam grupa wyłudzała pieniądze metodą na wnuczka m.in. w Wałbrzychu i Świebodzinie. Uzyskane tam pieniądze osobnik jako kurier przewoził do Poznania. I podczas jednego z takich kursów, gdy miał przy sobie około 22.000 zł, został zatrzymany. Do zatrzymania doszło w Poznaniu 22 marca. Oprócz owego kuriera, którym okazał się mieszkaniec Nakła, nomen omen pracownik firmy kurierskiej, zatrzymano osobą, która pieniądze miała odebrać. Był to mężczyzna narodowości cygańskiej, mieszkaniec Poznania.
Okazało się potem, że na swoim sumieniu mieli pokrzywdzonych nie tylko w Szubinie czy Świebodzinie, ale też w Bydgoszczy, Mogilnie, Barcinie. Ustalono potem, że od jednej osoby potrafili wyłudzić po 20-25 tysięcy złotych. Od siedmiu udowodnionych pokrzywdzonych wyłudzili około 120.000 zł.
- Nie wolno wierzyć osobom, które przez telefon żądają dużych sum pieniędzy - ostrzegał Dariusz Mańkowski, szef prokuratury Rejonowej w Szubinie.
Sprawcy wyłudzający pieniądze metoda mają szeroki wachlarz sposobów, by oszukać starsze osoby. Mogą na przykład zadzwonić i powiedzieć, że wnuczek miał wypadek, zabił trzy osoby i siedzi w więzieniu. Jeśli starsza osoba da zaraz na przykład 20.000 zł, to zostanie wpłacona kaucja i wnuczek wyjdzie z więzienia. Kiedy oszukiwany pyta się, czy to prawda, wtedy oszust podaje słuchawkę drugiej osobie, która podaje się za policjanta i mówi, co trzeba zrobić, by pomóc wnuczkowi.
Często taka osoba mówi, by babcia lub dziadek nie rozłączali się, bo za chwilę przyjedzie kurier, któremu należy dać pieniądze. Starsze osoby nie rozłączając się nie są świadome tego, że jest to celowy zabieg sprawców, którzy wiedzą, że dzięki temu oszukiwany nie może powiadomić policji. Oszust najczęściej dzwoni spod domu i po krótkiej chwili puka do drzwi starszej osoby. Może być też tak, że są to dwie osoby. Jedna dzwoni, a druga wciela się w role kuriera czekającego pod domem. Starsi ludzie oddają swoje oszczędności dając wiarę oszustom.
- Nie można przez telefon załatwiać tego typu rzeczy. Trzeba iść na policję osobiście i sprawdzić, czy podane przez telefon informacje są prawdziwe - przestrzega Dariusz Mańkowski. - Można stracić pieniądze i zdrowie.
Sprawcy zatrzymaniu w Poznaniu zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Mieszkaniec Nakła przyznał się do winy. Mieszkaniec Poznania nie przyznaje się do zarzucanych czynów. Zarzuca się im dokonania wyłudzeń od siedmiu osób. Prawdopodobnie drugi zatrzymany przekazywał pieniądze dalej. Sprawa cały czas jest w toku.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1157 (16/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze