Jak to jest z tymi szczepieniami? Powinny być obowiązkowe, dobrowolne? Gdzie można dziś jeszcze zobaczyć różyczkę? Co z prawami obywatelskimi? Dominik Księski, skołowany nieco usłyszanymi wypowiedziami, poprosił o rozmowę żnińskiego pediatrę Tomasza Zwolenkiewicza.
Dominik Księski: - Słyszałem ostatnio programową wypowiedź jednego z polityków, który deklarował, że jest przeciw szczepieniom obowiązkowym – głównie dorosłych, ale dzieci też. Jakie jest Pana zdanie na temat tego pomysłu?
Tomasz Zwolenkiewicz: - Dla dorosłych – poza pewnymi wyjątkami w pandemii - szczepień obowiązkowych nie ma, więc nie wyważajmy otwartych drzwi.
- No właśnie – ale w pandemii przecież wszyscy musieliśmy się szczepić.
- Chcieliśmy się szczepić. Oprócz tych, którzy nie chcieli. Pamięta Pan, jak czekaliśmy na szczepionkę? Ta szczepionka uratowała wtedy miliony ludzi, bo nawet jeśli po zaszczepieniu chorowali, to chorobę znosili lżej. To pozwoliło ograniczyć rozprzestrzenianie się pandemii. Były – owszem – grupy zawodowe, w których szczepienie było obowiązkowe: w wojsku, policji i straży pożarnej – to miałem na myśli, mówiąc o tych pewnych wyjątkach w czasie pandemii.
- A więc złamano tym ludziom prawo do wolności! Do nieszczepienia się! Deklaracja, że te szczepienia obowiązkowe dorosłych zostaną zniesione, może więc być słusznym postulatem.
- Uważam, że nie. Po pierwsze – w sytuacji pandemii i w przypadku tych grup zawodowych nie była możliwa izolacja – żołnierzy, strażaków, policjantów. Także charakter ich służby jest taki, że wykonując swoje zadania byli narażeni zarówno na zarażenie się, jak i na zarażanie innych. Podjęta decyzja, by ich obowiązkowo szczepić, była decyzją słuszną, gdyż zdrowie i życie jest wartością wyższą, niż wolność wyboru szczepienia czy nieszczepienia. W sytuacji, gdy zagrożone jest zdrowie i życie innych wolność osobista jest przez władze państwowe ograniczana. Dotyczy to wielu sytuacji i jest społecznie akceptowane. Skąd zatem pogląd, że nie wolno tego robić w pandemii, w czasie której podobnie jak na wojnie lub przy klęsce żywiołowej, należy stosować nadzwyczajne środki? Tak, w tym przypadku prawo do nieszczepienia się sytuuje się niżej w hierarchii wartości, niż prawo do zdrowia i życia. Postąpiono więc słusznie. Ograniczono możliwość narażenia zdrowia i życia ludzi, którzy poprzez rozprzestrzenianie się pandemii mogliby być narażeni na śmierć lub ciężką chorobę oraz na powikłania, przeciągnięte na lata.
- A obowiązkowe szczepienia dzieci? Spotkałem się z poglądem, że jest to wymysł komuny, a w wolnym świecie tego nie było i zawdzięczamy ten obowiązek Gomułce.
- Jest to absolutna bzdura. W państwach zachodnich obowiązek szczepień dzieci jest powszechny. W wielu państwach, że wymienię choćby Kanadę czy Australię – dzieci niezaszczepionych nie przyjmuje się do publicznych żłobków i przedszkoli, a także do wielu niepublicznych placówek.
- Jednak na powszechne szczepienia przeciw polio zdecydował się najpierw ZSRR i kraje komunistyczne, a Stany nie chciały dać funduszy i ryzykować. Także na Zachodzie w latach 70-tych były duże akcje antyszczepionkowców przeciw błonicy, krztuścowi i tężcowi (DTP), a komuniści to wprowadzili tylko dlatego, że nie było u nas wolności słowa – tak przynajmniej mnie ostatnio przekonywano.
- Ludzie potrafią protestować przeciw wszystkiemu. I znaleźć argumenty. Ale liczy się jedno: skutki. Mają prawo wątpić. I na te wątpliwości jest też jeden argument: skutki. Szczepionka przeciw polio wymiotła tę chorobę w ciągu zaledwie kilku lat. A pamiętajmy, ile osób z powodu tej choroby wcześniej umierało i zostawało kalekami na całe życie. Sztuczne płuca, gorsety, kłopoty w poruszaniu się. Nikt, kto zna historię, nie jest w stanie kwestionować dobrych skutków jakichkolwiek szczepień wpisanych w kalendarz szczepień obowiązkowych dzieci. Jest to zdobycz cywilizacyjna, którą się szczycimy i politycy, którzy chcą cofnąć nas cywilizacyjnie, wyrządzają krzywdę wszystkim – nie tylko tym, co na nich nie głosują, ale także tym, co na nich głosują. W pediatrii z powodu szczepień, wprowadzonych w latach 50-tych i 60-tych zanotowano największy skok, jeśli chodzi o wiedzę i terapię. Wyeliminowano szereg chorób do tego stopnia, że młodzi lekarze nawet nie widzieli żadnego chorego na nie pacjenta! Nie ma odry, nie ma świnki, nie ma różyczki.
- Jak to nie ma – sam widziałem różyczkę w "Nie lubię poniedziałku", jak się dzieci całowały.
- Który to rok? Początek lat siedemdziesiątych. Wtedy była, a jakże. Była nawet w dziewięćdziesiątych latach jeszcze. Pamiętam oddział dziecięcy w tamtych latach. Rocznie osiemdziesięcioro, dziewięćdziesięcioro dzieci, nawet sto czasami z powikłaniami po przebytej śwince, z zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych. A teraz? Nie ma ani jednego przypadku. To skutek szczepień.
- Kiedy weszła do kalendarza szczepień obowiązkowych szczepionka przeciw śwince?
- Roku dokładnie nie pamiętam, ale to było w 2004 – 2005 roku. Łączna szczepionka: odra – świnka – różyczka. Znacznie zmniejszyła ilość pracy pediatrom.
- Ale czy te obowiązkowe szczepienia dzieci nie łamią praw obywatelskich rodziców?
- Rodzice winni dbać o zdrowie i życie swych dzieci, więc o jakim tu łamaniu praw mówimy? Zdrowie społeczeństwa jest tu wartością nadrzędną. Poprzez szczepienia dzieci powstrzymuje się rozprzestrzenianie chorób zakaźnych i chroni się także te dzieci, które szczepione być nie mogą. A są takie dzieci, które ze względu na problemy zdrowotne wyłącza się ze szczepień. Ich się nie szczepi, albo szczepi się je później i decyduje o tym lekarz. Szczepienie innych chroni tych, którzy nie mogą być szczepieni. Oni kontakt z wirusem lub bakterią mogą przypłacić życiem. Sprzeciwianie się szczepieniom jest postawą skrajnie egoistyczną.
- Jednak egoizm jako przeciwieństwo solidarności jest dziś w różnych grupach społecznych uznawany za wartość pozytywną.
- Ja już na to nic nie poradzę. Jest nauka, jest wiedza, każdy może się zaznajomić z dorobkiem nauki, przekonać, zrozumieć, że to jest korzystne. W Polsce jest naprawdę dobry kalendarz szczepień – zarówno obowiązkowych, jak i nadobowiązkowych. Wciąż zbyt mało popularne są szczepienia przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego – nieobowiązkowe. Przez wiele lat finansowane były ze środków gmin powiatu żnińskiego i sam powiat, ale dotyczyły tylko dziewcząt. Teraz są finansowane z budżetu centralnego. Szczepi się zarówno dziewczęta, jak i chłopców. Dobrowolnie, ale bezpłatnie.
- A co ten brodawczak wywołuje?
- Jest głównym sprawcą raka szyjki macicy u kobiet. U mężczyzn może spowodować raka gardła i narządów płciowych. Innym szczepieniem nieobowiązkowym są finansowane przez powiat żniński wspólnie z gminami szczepienia sześciolatków przeciw inwazyjnej chorobie meningokokowej.
- Czyli po ludzku jak to nazwać?
- Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Akcja ta cieszy się naprawdę dużym powodzeniem. W naszym powiecie spotykam się z dużym zrozumieniem szczepień – zarówno obowiązkowych, jak i nieobowiązkowych.
- Dziękuję bardzo za wyjaśnienie tych spraw - i mnie i naszym czytelnikom!
- Również dziękuję za możliwość dotarcia z wiedzą do czytelników Pałuk!
ze żnińskim pediatrą Tomaszem Zwolenkiewiczem rozmawiał Dominik Księski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze