Pacjenci z powiatu żnińskiego z nieufnością przyjmują informację o połączeniu dwóch uniwersyteckich szpitali w Bydgoszczy: szpitala im. Biziela i szpitala im. Jurasza. Przeciwni są temu pracownicy pierwszego z nich oraz bydgoscy radni wojewódzcy. Obawiają się, że w ten sposób pogorszy się stan służby medycznej w Bydgoszczy. Rzecznik UMK przekazał nam, że decyzja nadal nie zapadła i trwają rozmowy.
INFORMACJA O ZAMKNIĘCIU
Zadzwoniła do nas roztrzęsiona mieszkanka Gąsawy, która z niedowierzaniem poinformowała, że Szpital Uniwersytecki nr 2 im. dr. Jana Biziela ma zostać zamknięty. "- Jestem w szoku. Do szpitala przychodzi czy przyjeżdża z okolic wielu chorych pacjentów. Szpital oferuje usługi w zakresie różnych specjalizacji. Dowiedziałam się od pielęgniarki, że władze chcą zamknąć szpital i stworzyć tutaj oddziały geriatryczne. Chciałabym nagłośnić ten temat, ponieważ jestem pacjentką tego szpitala od dłuższego czasu. Widzę ogrom ludzi, którzy przychodzą tutaj, aby się leczyć. Jestem w szoku, że ktoś zadecydował, żeby ten szpital zlikwidować. Personel ma pójść do szpitala w Toruniu. Ludzie, zróbmy coś w tej kwestii!" - mówi mieszkanka Gąsawy.
Ze względu na fakt, że z usług szpitala korzysta wielu mieszkańców regionu Pałuki, postanowiliśmy dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja z placówką medyczną im. dr. Jana Biziela.
BYDGOSZCZ JEST PRZECIWKO
W Bydgoszczy system ochrony zdrowotnej opiera się na dwóch szpitalach uniwersyteckich, które łącznie wykonują ok. 90% procedur ratujących życie. Pozostałe 10% dotyczy usług wykonywanych w pozostałych szpitalach w Bydgoszczy. Warto zaznaczyć, że szpital im. Biziela to jedyna placówka w Bydgoszczy, w której wykonuje się trombektomię, czyli leczenie po udarze. Województwo kujawsko-pomorskie według raportów przedstawionych w czerwcu liczy ok. 2 miliony mieszkańców, w tym Bydgoszcz razem z uchodźcami z Ukrainy liczy ponad 400.000 mieszkańców.
Na przełomie marca i kwietnia pojawiła się inicjatywa UMK w Toruniu dotycząca konsolidacji obu szpitali uniwersyteckich w Bydgoszczy z powodu trudnej sytuacji finansowej i ekonomicznej. Na ten moment tylko tyle wiadomo o całej sytuacji. Wokół tej sprawy pojawiają się plotki oraz domysły, które sugerują o redukcji personelu, zamknięciu jednego szpitalnego oddziału ratunkowego czy nawet niektórych oddziałów. Na ten moment są tylko spekulacje, ale i niezadowolenie, panika oraz niepewność. Wiele oddziałów w obu szpitalach dubluje się, co nasuwa myśl, że przy połączeniu niektóre z nich mogą być likwidowane. Ponieważ nie ma wiarygodnej informacji, nie wiadomo - które.
Głos w tej sprawie zajęli bydgoscy politycy, którzy nie są przychylni realizacji konsolidacji obu szpitali. Obawiają się, że niekorzystnie wpłynie to poziom służby medycznej w Bydgoszczy, ponieważ może dojdzie do połączenia kontraktów z NFZ. Rozmawiano o tym na sejmowej komisji zdrowia, choć jako komisja zdrowia czy parlament nie mają uprawnień do opiniowania fuzji, czy likwidacji szpitali. Przekazano również informację od ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, że jest przeciwny tej decyzji. Oprócz tego odbyła się rada Cellgium Medicum UMK, podczas której ustalono, że na razie nie będą podejmować stanowiska w tej sprawie, ale wrócą do tematu po wakacjach. Na razie prowadzone są rozmowy oraz konsultacje.
Podczas Komisji Zdrowia Rady Miejskiej w Bydgoszczy Piotr Peszka, neurolog ze szpitala im. Biziela, powiedział, że wszystkim zależy na tym, aby w Bydgoszczy funkcjonowały dwa szpitale, które dbają o zdrowie pacjentów. Wspomniał również o tym, że powstał nowy szpital w Toruniu, w którym również są braki kadrowe. - Rodzi się pytanie, czy specjaliści z powodu niepewności nie zaczną odpływać z dwóch szpitali bydgoskich i nie przejdą do Torunia? Jednak nikt nie wie co się stanie z placówkami oraz z pacjentami z naszego regionu. - mówił Piotr Peszka.
Ze względu na niepewność związaną z tą sytuacją w czerwcu odbyła się pikieta pracowników Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr Jana Biziela. Pracownicy chcieli wyrazić swój sprzeciw wobec połączenia dwóch medycznych placówek.
TEMAT W ZAWIESZENIU
Rektorem UMK jest Andrzej Sokała. Od momentu, w którym pojawiły się informację na temat konsolidacji obu szpitali, niechętnie wypowiadał się na ten temat. Choć był zapraszany na Komisję Zdrowia i posiedzenie Rady Miejskiej w Bydgoszczy, nie skorzystał z niego. Rzecznik prasowy UMK dr hab. Marcin Czyżniewski przekazał nam, że jest pomysł, aby połączyć oba szpitale, które należą do uniwersytetu i aby w dwóch budynkach funkcjonowała po prostu jedna placówka. - Na ten moment jest to na etapie dyskusji i nie zostały podjęte żadne decyzje w tej kwestii. Jeżeli miałoby dojść do połączenia szpitali, ta decyzja nie wpłynie na liczbę łóżek czy przyjmowanych pacjentów, a może dzięki uzdrowieniu sytuacji finansowej uda się ją zwiększyć - mówi rzecznik prasowy UMK.
BYDGOSKIE SZPITALE POD TORUŃSKĄ WŁADZĄ
Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy (przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie) po 67 latach funkcjonowania jako szpital miejski został włączony do UMK w Toruniu 9 października 2004 r.
Szpital im Biziela wybudowano przy ul Ujejskiego w latach 1974-1980. Na początku nosił nazwę XXX-lecia, później XXX-lecia PRL. Był to szpital wojewódzki. Po powstaniu Akademii Medycznej w Bydgoszczy do placówki dodano oddziały kliniczne, a potem została ona przekształcona w Państwowy Szpital Kliniczny, aby studenci Akademii Medycznej w Bydgoszczy mogli się szkolić. 26 kwietnia 1990 roku szpital zmienił nazwę, a także zyskał patrona, którym został Dr Jan Biziel, zasłużony bydgoski lekarz. 19 lat później, w 2008 roku szpital Wojewódzki im. dr. Jana Biziela wraz z Akademią Medyczną w Bydgoszczy został włączony w struktury Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nazwano go wówczas Szpitalem Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.
Angelika Uścińska, 18 VII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze