Żnin, szpital, POZ, przejęcie, Epoka
Szpital chce przejąć POZ
Dyrektorzy szpitala Roman Cieślewicz i Jacek Koszek wyrazili chęć przejęcia zadań Samodzielnego Publicznego Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Ich zdaniem, poprawiłoby to kondycję finansową szpitala. Pracownicy POZ twierdzą inaczej, a radni zadają sobie pytanie, czy należy w ogóle prywatyzować POZ.
Rada Społeczna SPZPOZ (Samodzielny Publiczny Zakład Podstawowej Opieki Zdrowotnej) na posiedzeniach w lutym i marcu 2003 r. analizowała sytuację POZ. Rada uchwaliła, iż prywatyzacja POZ nastąpi poprzez scedowanie zadań publicznej przychodni na niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Epoka.
ZASKAKUJĄCY LIST
W ubiegły wtorek dyrektorzy szpitala skierowali do starosty pismo, w którym wyrazili chęć przejęcia zadań POZ przez szpital. Pismo to wywołało wiele kontrowersji między innymi z tego względu, że autorzy pomylili adresata.
- Zaskoczyło mnie, że pismo zaadresowano do starosty - powiedział przewodniczący Rady Społecznej POZ Fabian Heinich - Odebrałem je jako wchodzenie w kompetencje innego podmiotu. Rozumiem dyrektora szpitala, bo chce pozyskać środki, ale należy dokonywać tego po partnersku. Przewodniczący Rady Społecznej dodał, że pismo powinno być skierowane do burmistrza i przewodniczącego Rady Społecznej jako reprezentantów organu założycielskiego POZ jakim jest gmina.
Dyrektorzy szpitala przyznali, że adresat listu nie był może właściwy, ale to nie zmienia faktu, iż szpital wyraża chęć przejęcia zadań POZ.
W odpowiedzi na skierowane do siebie pismo starosta zorganizował spotkanie dyrektorów szpitala i POZ z burmistrzem Żnina Andrzejem Rosiakiem i przewodniczącym Rady Miejskiej Dariuszem Kaźmierczakiem.
- Mogę potwierdzić, że spotkanie odbyło się z mojej inicjatywy - powiedział starosta Zbigniew Jaszczuk - Intencją spotkania było omówienie spraw związanych z funkcjonowaniem POZ. Dyrektor szpitala powiedział, że jest zainteresowany sprawą przejęcia POZ, gdyż byłoby to szansą na podreperowanie budżetu szpitala. Dyrektor ma zalecenie, aby szukać dodatkowych źródeł finansowania i to działanie jest odpowiedzią na to. Te pieniądze może nie uratują szpitala, ale strata byłaby mniejsza. W tej sprawie suwerenną decyzję podejmie Rada Miejska w Żninie jako organ założycielski dla POZ. Szpital nie ma zamiaru odbierać gminie Żnin POZ. W sytuacji, gdyby nastąpiło przejęcie POZ przez szpital, to w szpitalu zostałby wyodrębniony zakład podstawowej opieki zdrowotnej, który byłby odrębnie rozliczany w zakresie samofinansowania się.
Starosta dodał, że propozycja przejęcia POZ jest korzystna dla szpitala od strony finansowej i organizacyjnej oraz dla samych pacjentów, a nadwyżka nie trafiałaby do prywatnej kieszeni tylko do szpitala.
MY TEŻ CHCEMY
Dyrektorzy szpitala Roman Cieślewicz i Jacek Koszek nie ukrywają, że wiążą duże nadzieje z przejęciem zadań POZ. Twierdzą również, że o zamiarze prywatyzacji dowiedzieli się z prasy co było przyczyną tak późnej reakcji. - Nie tylko „Epoka” jest zainteresowana przejęciem świadczeń POZ, ale także szpital - mówią dyrektorzy.
Dyrektorzy zapewniają ciągłość leczenia i zatrudnienie na dotychczasowym poziomie. Przejęcie zadań POZ przez szpital byłoby korzystne dla pacjentów m.in. ze względu na dostęp do lekarzy specjalistów. Nie byłoby także przerw w ciągłości świadczenia usług i przyjmowaniu pacjentów, gdyż przejęcie odbyłoby się na zasadzie podpisania aneksu. - Naszą ideą jest ścisłe współdziałanie z POZ, aby wiązało się to z korzyścią dla pacjenta - mówił dyrektor Jacek Koszek.
Dyrektorzy wyrazili obawę, że sprywatyzowany POZ mógłby zrezygnować ze świadczenia przez szpital usług laboratoryjnych, a to z kolei wiązałoby się z mniejszymi wpływami do szpitalnego budżetu. Redukcja kosztów ogólnozakładowych doprowadziłaby wtedy do redukcji zatrudnienia.
Dyrektorzy biorą pod uwagę możliwość dzierżawy budynków, z których korzysta POZ, ale... - Docelowo w szybkim tempie chcemy stworzyć przychodnię na drugim piętrze poradni okulistycznej - mówi dyrektor Koszek - Mieściłyby się tam poradnia specjalistyczna, poradnia ogólna i poradnia dziecięca. Zdaniem dyrekcji przygotowanie pomieszczeń to kwestia jednego lub dwóch miesięcy, koszt wynosiłby najprawdopodobniej 100 tys. zł.
Jeżeli chodzi o obecne budynki POZ, to istnienie w nich przychodni wiązałoby się z liczbą chorych – im więcej pacjentów, tym większe prawdopodobieństwo, że przychodnie zostaną utrzymane. Wyjątek stanowi tu przychodnia przy cukrowni, która spełnia warunki sanitarno-epidemiologiczne i ma korzystną lokalizację. Puste budynki po przychodni dziecięcej i ogólnej mogłyby zostać - zdaniem dyrekcji - przeznaczone jako mieszkania.
POWINIEN BYĆ PRZETARG
- Skoro jest dwóch chętnych do przejęcia POZ to powinien być ogłoszony przetarg - mówi Roman Cieślewicz i dodaje, że w przypadku ogłoszenia przetargu szpital wziąłby w nim udział.
Współwłaściciel Przychodni Rodzinnej Paweł Hałas zapytany, czy i on byłby zainteresowany, powiedział, że gdyby taki przetarg został ogłoszony, wówczas właściciele przychodni zastanowiliby się nad złożeniem oferty, ale przetarg ogłoszony nie został.
Przewodniczący Rady Społecznej POZ Fabian Heinich podkreślał, że brana była pod uwagę możliwość ogłoszenia przetargu, ale mogłoby to się wiązać z przejęciem POZ przez ośrodki spoza Żnina, które nie liczyłyby się z pozostawieniem zatrudnienia na tym samym poziomie.
Jacek Koszek powiedział, że nikt nie daje gwarancji tego, że nie zgłoszą się podmioty spoza Żnina, ale ta forma daje szansę podmiotom ze Żnina innym, niż Epoka. Jeżeli chodzi o sprawę zatrudnienia, to dyrektorzy szpitala twierdzą, że w prywatnej firmie nikt nigdy nie daje gwarancji wiecznej pracy.
ZWALNIANIE I PRZYJMOWANIE
Program restrukturyzacji POZ zakłada, że zatrudnienie pozostanie bez zmian. Planuje się najpierw zlikwidowanie POZ, zwolnienie wszystkich pracowników, wypłacenie im odpraw i ponowne ich zatrudnienie w Niepublicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej.
Dyrektor Chodkiewicz zapewnia, że sporządzony projekt umowy gwarantuje zatrudnienie wszystkich pracowników na tych samych warunkach jak dotychczas.
Na zebraniu komisji budżetu i komisji socjalno-bytowej i zdrowia Rady Miejskiej z dyrekcją szpitala i POZ dyrektor Szpitala Powiatowego Roman Cieślewicz wyraził obawę, czy pracownicy, którzy dostali odprawy, mogą być ponownie zatrudnieni.
Inspektor pracy z Okręgowego Inspektoratu Pracy Państwowej Inspekcji Pracy w Bydgoszczy Krzysztof Krzemień powiedział, że takie postępowanie jest możliwe, a z punktu widzenia prawa pracy nie ma przeszkód, aby je zastosować. Jednocześnie inspektor pracy podkreślił, iż biorąc pod uwagę interes pracowników, najbardziej korzystnym rozwiązaniem jest przejście zakładu pracy na innego pracodawcę w trybie art. 231 kodeksu pracy. W tym wypadku nie rozwiązuje się dotychczasowych umów o pracę i nie zawiera się nowych. Ewentualne korzyści, jakie pracownicy czerpali u poprzedniego pracodawcy, przechodzą na nowego. W tym przypadku nie ma możliwości wypłacenia odpraw, ale art 231 KP jest najdalej idącym przepisem chroniącym pracownika.
SKĄD PIENIĄDZE?
Według prognoz dyrektora Piotra Chodkiewicza strata POZ na koniec roku może sięgnąć 100 tys. zł.
- Każdy zakład opieki zdrowotnej zarządza się na podstawie przewidywań i pewnych założeń. Wzięliśmy pod uwagę kilka czynników i w ten sposób zakładamy, że deficyt będzie wynosił ok. 100 tys. Co nie znaczy, iż będzie on tyle wynosił, gdyż będzie on narastał stopniowo - powiedział Piotr Chodkiewicz.
Szansą na częściowe pokrycie deficytu ma być likwidacja POZ i środki przekazane na restrukturyzację z Urzędu Marszałkowskiego. Zdaniem dyrektora POZ, będą one w większości przekazane na odprawy dla pracowników. Deficyt POZ jest jednocześnie deficytem gminy. W chwili przejęcia POZ przez NZOZ Epoka deficyt przejdzie na gminę, a nie na Epokę. Piotr Chodkiewicz zapewnił, że nie chce gminy pozostawiać z deficytem (może wynieść ok. 30-40 tys. w połowie roku) i ma koncepcję, aby deficytu nie było. Szczegółów swojej koncepcji nie chciał zdradzić.
Dyrektor departamentu zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu Wiesława Żenkiewicz powiedziała, że aby otrzymać środki na restrukturyzacją musi nastąpić likwidacja jednostki, likwidacja oddziału, łączenie szpitali lub łączenie oddziałów. - Musi być napisany program działań naprawczych zatwierdzony przez organ prowadzący, który powinien być skierowany do Regionalnego Komitetu Sterującego do 30 kwietnia - mówi dyrektor Żenkiewicz - Sam program nie jest gwarancją, że te środki spłyną. Muszą być podjęte konkretne działania w postaci likwidacji albo zakładu, albo oddziału.
Dyrektor departamentu zdrowia dodała, że nie wiadomo w jakim terminie będą przyznane środki, ale jeżeli wniosek skierowany do komitetu sterującego będzie przygotowany rzeczowo, to środki wpłyną.
Radny Krzysztof Jóźwiak (Forum Samorządowe Pałuki) zapytał Piotra Chodkiewicza czy istnieją inne możliwości zniwelowania deficytu. Dyrektor odpowiedział, że jest taka możliwość, ale wiązałaby się ze zwolnieniami.
GŁOS PRACOWNIKÓW
Pracownicy POZ przesłali burmistrzowi Żnina i przewodniczącemu Rady Społecznej list, w którym wyrażają się negatywnie o pomyśle przejęcia POZ przez szpital. Na spotkaniu radnych z dyrektorami byli obecni przedstawiciele pracowników. Wyrazili oni ubolewanie z faktu, że nikt ich nie zapytał o zdanie w tej sprawie.
Uważamy, że przejęcie naszego zakładu pracy przez szpital ani nie pogorszy, ani nie uratuje sytuacji żnińskiego szpitala - czytamy w piśmie - natomiast stwarza groźbę upadku dobrze prosperującej placówki zdrowotnej. Przyczyni się to głównie do pogorszenia sytuacji licznych pacjentów, którzy są zadowoleni z dotychczasowej opieki medycznej. Proponowana przez Jacka Koszka forma opieki nad pacjentem jest nierealna!!! Obecnie we wszystkich placówkach SPZPOZ w Żninie zapewniana jest i sprawowana stała dostępność do wszystkich świadczeń zdrowotnych.
W dalszej części listu pracownicy wyrażają zadowolenie z dotychczasowej współpracy z dyrektorem i z współpracy z pacjentami. Pracownicy obawiają się przejęcia POZ przez szpital i obawiają się zwolnień. Są zdania, że jeżeli dyrektor Chodkiewicz gwarantuje im zatrudnienie po restrukturyzacji, to słowa dotrzyma. Jednocześnie poprosili burmistrza o możliwość zabrania głosu na sesji Rady Miejskiej.
SĄ PLUSY I MINUSY
Burmistrz Andrzej Rosiak powiedział, że propozycja dyrekcji szpitala może być brana pod uwagę, ale w tej kwestii wypowiedzą się komisje.
- Zdecydowanie atrakcyjniejszą byłaby decyzja szpitala, dotycząca zintegrowanego systemu opieki zdrowotnej na terenie gminy w wypadku unormowanej sytuacji finansowej szpitala - powiedział Andrzej Rosiak.
Dyrektor Cieślewicz powiedział, że wcale nie ukrywa tego, iż sytuacja szpitala jest ciężka, ale gwarantuje, że pacjenci nie poniosą straty, a przejęcie zadań POZ poprawi sytuację szpitala.
- Nie należy rozpatrywać czarnej wersji - powiedział dyrektor Koszek - Czy to, że na przykład przestanie funkcjonować szpital spowoduje, że przestanie istnieć pogotowie?
DOBRY PROJEKT UCHWAŁY
Na sesji 28 marca radni zdecydowali o tym, aby przesłać projekt uchwały, która określała zasady prywatyzacji POZ, do zaopiniowania przez wojewodę kujawsko-pomorskiego.
Projekt zakłada postawienie POZ w stan likwidacji, likwidatorem ma być dyrektor POZ Piotr Chodkiewicz. Jednocześnie w projekcie mówi się, że w czasie restrukturyzacji POZ ma być zapewniona ciągłość w dostępie do świadczeń zdrowotnych, mają także być bezpłatne i na tym samym poziomie co dotychczas. Wojewoda pozytywnie zaakceptował projekt uchwały.
Na zebraniach komisji radni jednak zadają pytania czy prywatyzacja POZ jest w tej chwili konieczna. Ta sprawa będzie więc przedmiotem kolejnych obrad na jutrzejszej sesji Rady Miejskiej.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 583 (16/2003)
Komentarz
O prywatyzacji żnińskiej przychodni
Żniński samorząd przygotowuje się do likwidacji Publicznego Zakładu Podstawowej Opieki Zdrowotnej, który ma przejąć Epoka. Niespodziewanie chęć przejęcia gminnej przychodni wyraził żniński szpital powiatowy. Nastąpiła mała konsternacja, a w zależności od tego, kto o sprawie mówi, wyraża opinię, że to wyjście dobre lub, że złe.
Przypomnę, że POZ dopiero kilka lat jest samodzielny, wcześniej w strukturze Zespołu Opieki Zdrowotnej funkcjonował i szpital, i podstawowa opieka zdrowotna.
Jednym z założeń reformy zdrowia było oddzielenie podstawowej opieki zdrowotnej od lecznictwa zamkniętego (szpitali), spowodowane złą - w ocenie rządu - strukturą lecznictwa w Polsce. Mianowicie zbyt dużo pieniędzy pochłaniały szpitale, zbyt mało pieniędzy szło na opiekę podstawową, a już w ogóle za mało na profilaktykę. Podjęte więc zostały działania zmierzające do zmiany tych proporcji i wychodzono tu z założenia, że w pokoleniowej skali przy lepszej profilaktyce i lepszym leczeniu podstawowym opieka szpitalna będzie mniej potrzebna.
Na (między innymi) tym założeniu zbudowana została obecna polityka zdrowotna i to jest powodem, że nie słychać w Polsce o tym, aby jakiś POZ miał kłopoty finansowe (choć pewnie są i wyjątki), a ma je za to wiele szpitali.
Teraz szpital, który jest w nie najlepszej kondycji, przejmując POZ będzie chciał się więc podkarmiać pieniędzmi przeznaczonymi na podstawową opiekę zdrowotną. Przy okazji dyrektor szpitala uświadomił radnym, że samorządowa służba zdrowia jest atrakcyjnym towarem.
Jak to więc jest? POZ ma wygenerować 100.000 zł straty do końca roku, a mimo tego jest atrakcyjnym towarem?
Tak, bo szpital zamierza dokonać przeniesienia części działalności POZ do własnych pomieszczeń i dokonać obniżki kosztów stałych i jest to argumentacja przekonywująca. Rozumiem ten plan.
Samorząd jednak musiałby się wykazać dużą odwagą, by zaakceptować ten program. Jego dwa plusy to uwolnienie dwóch budynków przy ulicy Szpitalnej, które mogą po przeróbce poprawić sytuację lokalową w zasobie mieszkań komunalnych oraz pomoc w trudnej sytuacji szpitala. Są jednak i minusy: powierzenie opieki zdrowotnej najgorzej zarządzanemu w Żninie przez ostatnich kilka lat przedsiębiorstwu, przedsiębiorstwu zarządzanemu przez dyrektora o nieznanych nam umiejętnościach, przedsiębiorstwu o bardzo niestabilnej sytuacji, nie potrafiącemu prowadzić polityki informacyjnej i nie umiejącemu kontaktować się z własną załogą.
Ewentualne przejęcie przychodni przez szpital na pewno polepszy sytuację pacjentów szpitala. Czy poprawi, czy pogorszy się sytuacja pacjentów przychodni - trudno wyrokować, istnieje jednak niebezpieczeństwo, że przychodnia pójdzie na dno razem ze szpitalem (odpukać).
Załoga POZ protestuje przeciw przejęciu ich firmy przez szpital (zresztą co ma pisać załoga, uzależniona od dyrektora?), mamy więc tu nieczęstą sytuację, w której prywatyzacja ma jednoznaczne poparcie załogi, widzącej przyszłość w prywatnej własności, a nie w powrocie do kołchozu, jakim był ZOZ.
Ja też uważam, że przyszłość służby zdrowia to prywatne zakłady. Gdybym posługiwał się pojęciami materializmu historycznego, mógłbym nawet napisać, że w przejęciu POZ przez Epokę jest historyczna konieczność. Przecież, gdy widziałem budującą się placówkę przy Aliantów, byłem przekonany, że jest ona tworzona z myślą o podstawowej opiece zdrowotnej. Dyrektor Chodkiewicz zaprzeczał, ja mu wierzyłem, ale okazuje się, że wyjdzie na moje.
Gdybym ja miał teraz taki piękny zakład, nie pisałbym projektu, w którym deklaruję utrzymanie obu budynków na Szpitalnej i przychodni żefamowskiej, tylko tę działalność przeniósłbym na własny teren, a zostawiłbym jedynie przychodnię cukrowni i w Brzyskorzystwi. Dyrektor Piotr Chodkiewicz jednak zapewnia, że nie przewiduje likwidacji żadnego z miejsc działalności i oczywiście i teraz mu wierzę.
Gdy więc dziś próbuję zrobić biznes-plan POZ na podstawie dostępnych informacji, coś mi się nie zgadza. Bez redukcji zatrudnienia i bazy, nie ma mowy o zmniejszeniu kosztów, więc muszę wyjąć na koniec roku z własnej kieszeni 100.000 zł. Pieniądze z ministerstwa, jak wiadomo są, ale na odprawy w sytuacji restrukturyzacji, a skoro zwolnień nie będzie, to i pieniędzy nie dostanę. Dyrektor Chodkiewicz zapytany o to, jak pokryję tę stratę, nie ujawnia szczegółów. I ta luka przemawia na niekorzyść narysowanego przez dra Chodkiewicza planu, którego nie jestem w stanie zrozumieć.
Zostawiając jednak na boku dziejową konieczność, i to, że nie rozumiem planu i sam miałbym inny, zdecydowanie uważam, że prywatyzacja nie powinna się odbywać w sytuacji, w której Piotr Chodkiewicz jest jednocześnie dyrektorem POZ, ma być likwidatorem POZ i będzie przejmować POZ jako prywatny właściciel. Przeczy to według mnie standardom, jakie należy w takich sytuacjach stosować.
Dominik Księski
Pałuki nr 583 (16/2003)
PS. Nie wiem, czy ktoś pamięta, ale dr Paweł Hałas też był kiedyś dyrektorem POZ. Gdy podjął decyzję o tworzeniu prywatnej Przychodni Rodzinnej, zrezygnował z funkcji dyrektora POZ i kilka miesięcy pracował jako zwykły lekarz. Wyznaczył tym samym w Żninie pewien standard i wydaje mi się, że ten, kto chce być jego konkurentem, nie powinien od tego standardu odchodzić. (dk)
Komentarz
Po owocach oceniać
Po napisaniu komentarza sprzed tygodnia cały czas zastanawiałem się, jakie dyspozycje w sprawie głosowania o prywatyzacji POZ miałbym dla mojego radnego. I doszedłem do wniosku, że sugerowałbym mu głosowanie za Epoką, a nie za szpitalem.
Mam oczywiście nadal kwaśną minę, spowodowaną sytuacją, do jakiej samorząd nie powinien dopuścić: sytuacja, w której dyrektor samorządowej firmy poprowadził sobie ją do przejęcia w prywatne ręce. Pragnę zauważyć, że na tej prywatyzacji kapitałowo korzysta wyłącznie dyrektor, załoga zaś - wcale. Możliwe, że w innej sytuacji personalnej na prywatyzacji mogliby skorzystać również inni lekarze - tu taki wariant nie wystąpił.
Wielu jest oczywiście takich, którzy zazdroszczą dyrektorowi Chodkiewiczowi udanej akcji przejęcia. Przejęcia czego? Tych kilkunastu tysięcy pacjentów, którzy nie muszą się nigdzie zapisywać, a za każdego z nich przychodnia dostaje 7 złotych miesięcznie. Ale zazdrość nie powinna przesłaniać faktu, że po tej akcji opieka zdrowotna w Żninie ma szanse być lepsza.
Pieniądze z podstawowej opieki zdrowotnej pomogłyby szpitalowi, ale nie stawiajmy sprawy na głowie. To nie gmina odpowiedzialna jest za szpital. Gmina jest odpowiedzialna za podstawową opiekę zdrowotną. A dla tej opieki - moim zdaniem - będzie lepiej, jeśli sprawowana będzie przez Epokę, a nie przez szpital.
Oczywiście gmina może wpływać na losy szpitala - ma przecież w Radzie Społecznej szpitala swego przedstawiciela. W poprzedniej kadencji był nim Adam Kowalewski. Zabrakło jednak w żnińskiej Radzie Miejskiej refleksji, że ta Rada Społeczna cokolwiek może i nie skojarzono, ze dzisiejsza sytuacja szpitala jest owocem pracy również tej rady. Adam Kowalewski otrzymał więc powtórną nominację. Ten fakt oceniam jako akceptację przez Radę Miejską w Żninie dotychczasowej polityki prowadzonej przez Radę Społeczną szpitala: biernego przyglądania się, jak wielka jednostka majestatycznie pogrąża się w długach.
Za szpital odpowiedzialne jest starostwo. Wyraźnie sobie z tym nie radzi, ale niech nie obciąża odpowiedzialnością miasta. Nie mylmy zakresów odpowiedzialności.
Jak już napisałem jestem za prywatyzacją służby zdrowia i mile mnie zaskoczyła postawa większości lewicowych radnych, którzy niekoniecznie w zgodzie z ideałami lewicy, ale w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem wolą mieć lepszą służbę zdrowia od gorszej.
Zadziwiłem się jednak, że zapędy prywatyzacyjne żnińskiej lewicy są aż tak wielkie: prywatyzacja przedszkoli i gminnego wysypiska śmieci.
Co do przedszkoli - warto spojrzeć na koszta i wtedy można ocenić, czy będzie to decyzja dobra, czy zła. Pamiętam wypowiedź radnego (wówczas) Tomasza Zwolenkiewicza na jednej z sesji Rady Miejskiej, który przekonywał, że dotując przedszkola radni tak naprawdę dotują klasę średnią - ludzi, którzy mają pracę i pieniądze. Jaka jest skala tych dotacji, czy prywatyzacja przedszkoli będzie dla najmłodszego pokolenia korzystna? Nie wiem. Ale myślę, że w najbliższym czasie spróbujemy coś na ten temat opublikować.
Co do wysypiska śmieci - jestem (mimo mych wolnorynkowych przekonań) zdecydowanie przeciw. Wystarczy spojrzeć, co się stało z ZEC-em, aby przewidzieć, że jest za duże ryzyko, że się nie uda. Wystarczy popatrzeć na losy wysypiska w Rozważynie, aby trzy razy się zastanowić. Też spróbujemy coś na ten temat napisać.
Przedstawienie burmistrzowi przez opozycyjną koalicję warunków jej poparcia jest świetnym działaniem politycznym. Oto grupa radnych wie, czego chce, nie boi się o tym głośno powiedzieć i jest w stanie (jak sądzę) uargumentować to i poddać swój program społecznej krytyce. Te wydarzenia na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Żninie bardzo mnie cieszą. I ja bym nie rozdzierał szat, że mamy w Żninie liberalną lewicę - Rosja nam na przykład zazdrości.
Dominik Księski
Pałuki nr 584 (17/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze