Michał Dreżewski ma wrażenie, że wykopane za stanicą żeglarską drewniane pale mogą mieć znaczenie historyczne fot. Karol Gapiński
Barcin, rozbudowa, stanica, pale, archeolodzy
Tajemnicze pale za starą przychodnią
Przedwczoraj podczas prac ziemnych związanych z rozbudową stanicy żeglarskiej w Barcinie robotnicy natknęli się na drewniane pale. Mogą mieć znaczenie historyczne, dlatego prawdopodobnie zostaną wezwani do Barcina archeolodzy.
Na ul. Wyzwolenia w Barcinie na zlecenie gminy rozpoczęto inwestycję polegającą na rozbudowie i modernizacji stanicy żeglarskiej w budynku po dawnej remizie strażackiej. O tych planach ratusza pisaliśmy już kilka razy. Rozbudowa ma być realizowana z tyłu dawnej remizy, od strony zachodniej. Teren jest tutaj dość niski i wilgotny, bo jest to już obszar w pobliżu Noteci i wpływającego do niej cieku wodnego. Dlatego jednym z etapów inwestycji były szeroko zakrojone prace ziemne i posadowienie fundamentów oraz zabezpieczenie przed wpływem wód gruntowych. Wykonawcą rozbudowy stanicy i budowy hangaru jest przedsiębiorstwo Grinbud z Gniezna. Ma to zadanie wykonać do 31 października za 1.300.000 zł.
Prace ziemne wykonuje przedsiębiorstwo Ekopol Lecha Puzio z siedzibą w Barcinie. W ostatni wtorek podczas prac naprzeciwko ganku przedwojennej pastorówki, która w latach powojennych była ośrodkiem zdrowia, i w której mieściło się mieszkanie dr. Stanisława Krzysia i jego rodziny, robotnicy około 2 metrów pod ziemią natknęli się na mocno wbite, grube pale drewniane. - Natknęliśmy się na te pale niespodziewanie. Nie wiedzieliśmy, że coś tam jest. Nawet łyżka maszyny pękła. Pale mają ponad 2 metry wysokości i na moje oko są świerkowe. W każdym razie jest to drewno z drzew iglastych. Pali było sporo, może 20 sztuk, może kilkanaście. Tworzyły wyłącznie umocnienie pionowe, żadnej poprzecznej belki, która by to spinała nie było. Pale były wbite tylko z jednej strony tego wykopu, który zaczęliśmy robić, czyli bliżej rzeki. Natomiast od strony podwórka dawnej przychodni nie było w ziemi żadnych umocnień, na które byśmy się natknęli - powiedział Lech Puzio. Przyznał, że nie wie, co to są za pale, czemu one służyły, dlaczego i przez kogo oraz kiedy zostały wbite. Polecił wydostać je z ziemi, aby móc kontynuować bez przeszkód robotę i szybko ją zakończyć, bo terminy gonią. Dlatego nie wezwał archeologów.
Na wykopane przez pracowników pale zwrócił uwagę mieszkaniec ul. Wyzwolenia Michał Dreżewski. Mieszka on w dawnej przychodni. - Zapytałem mamę, skąd te pale się tutaj wzięły, czy była tutaj jakaś budowla, bo ja niczego takiego nie pamiętałem. Okazało się, że mama też nie pamięta. Pytałem starszych wiekiem barcinian, którzy tu mieszkali lata temu i też nie wiedzą, co to za pale. Może mają jakieś znaczenie historyczne? Może to drugi Biskupin, a może tylko jakieś pozostałości po budowli, których wiele jest w ziemi i one nie są cenne archeologicznie? Tego nie wiem. W każdym razie mogą te pale u mnie złożyć na podwórzu, jeśli nie wezwali archeologów, to ja ich sprowadzę i niech ocenią, czy to ma jakąś wartość - powiedział Michał Dreżewski. Dodajmy, że pale są w dobrym stanie, w żaden sposób nie przegniłe, bo przy takim umocnieniu, jak podkreśla Lech Puzio, nie zachodzą w gruncie reakcje, które mogłyby szybko spowodować zniszczenie drewna. Może ono tkwić w ziemi setki lat, albo i dłużej. Warunek jest jeden, by nie było dostępu powietrza. Wtedy nie będą się rozwijały bakterie i konstrukcja przetrwa wiele lat.
O możliwą genezę umieszczenia drewnianych pali zapytaliśmy miłośnika historii Barcina, opiekuna Izby Tradycji i współautora historycznej monografii miasta Czesława Cieślaka. Na mapie z 1839 r. odnalazł on informację, że wówczas w miejscu wtorkowego wykopu i w ogóle całej posesji, w XIX w. znajdował się folwark. Ta mapa jest jeszcze z czasów przed wielkimi pracami melioracyjnymi, które przeprowadzone zostały w Barcinie kilkanaście lat po wykonaniu opracowania kartograficznego, z którego skorzystał teraz Czesław Cieślak. Prace te zrealizowane na zlecenie Prusaków polegały m.in. na zmianie koryta Noteci w Barcinie. Natomiast na wspomnianym folwarku, jak uważa Czesław Cieślak, właśnie w miejscu, gdzie teraz zrobiono wykop, znajdowało się w XIX w. małe jeziorko. Zdaniem kustosza Izby Tradycji, pale mogły służyć umocnieniu terenu, ażeby umożliwić dojście do jeziorka czy też zwodowanie łódki. - Sądzę, że raczej wykonano to umocnienie ze względów praktycznych, a nie jako fundament. Trudno też uwierzyć, żeby to była jakaś palisada z dawniejszych epok, ale to musieliby już zbadać naukowcy - stwierdził Czesław Cieślak.
Teresa Grabowska, kierownik referatu inwestycji, remontów i dróg w Urzędzie Miejskim w Barcinie poinformowała, że o tych palach zostanie powiadomiony wykonawca, czyli firma z Gniezna. - Poczekamy na informacje od tej firmy, a następnie trzeba będzie prawdopodobnie wezwać archeologów. Może te pale nie mają wielkiego znaczenia, ale może być też i tak, że stanowią jakiś zabytek, zwłaszcza że istnieje też możliwość napotkania kolejnych znalezisk - przekazała pani kierownik.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1052 (15/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze