Po zeznaniach biegłego
To podpis pani wiceburmistrz
Biegły grafolog Zbigniew Laszczak nie ma żadnych wątpliwości, że podpisy na referencjach dla Michała Szymczaka złożyła wiceburmistrz Aleksandra Nowakowska. W przypadku podpisu Ryszarda U. mogło dojść do ingerencji osób trzecich lub był on następstwem autofałszerstwa.
Wczoraj w żnińskim sądzie zeznania złożył biegły z zakresu grafologii i grafometrii Zbigniew Laszczak. Sporządził on opinię dotyczącą oceny, czy doszło do sfałszowania podpisów wiceburmistrz Aleksandry Nowakowskiej i pracownika Urzędu Miejskiego Ryszarda U. na referencjach i rekomendacjach, którymi posługiwał się były pracownik magistratu Michał Szymczak, występujący w sprawie jako oskarżony.
Biegły stwierdził, że na dokumentach posługiwano się pieczątką. Dodał, że odbicie pieczątki na dokumentach było konsekwencją bezpośredniego przeniesienia poprzez zwilżenie tuszem.
W zakresie analizy podpisów i weryfikacji ich autentyczności Zbigniew Laszczak wyjaśnił, że podpis Ryszarda U. na referencji może być wynikiem metody autofałszerstwa lub ingerencji osób trzecich. Z metodą autofałszerstwa mamy do czynienia, gdy wykonawca i jednocześnie autor rękopisu dąży do zmiany obrazu własnego pisma w celu zamaskowania psychomotorycznie ugruntowanych indywidualnych cech grafizmu.
- Ja nie stwierdziłem, że pan U. tego nie nakreślił. Forma graficzna jest w pełni nieczytelna. Ona nie jest tożsama z wzorami Ryszarda U., które przysłano. W mojej ocenie bardziej nakreśliła to osoba trzecia, która dysponowała wzorem podpisu Ryszarda U. Poprzez wyćwiczenie mogła podrobić ten podpis. Skłaniałbym się, że podpisała to osoba trzecia na zasadzie formy kreślenia podpisu. Trudno wskazać, że ten podpis złożył oskarżony - zeznał biegły.
Zbigniew Laszczak zeznał, że nie ma żadnych wątpliwości, iż na dwóch pozostałych dokumentach, czyli referencji i rekomendacji dla Michała Szymczaka podpisała się Aleksandra Nowakowska. - W przypadku pani Nowakowskiej mamy do czynienia z parafką. Podpis czytelny z imienia i nazwiska jest bardziej rozwiniętą formą zapisu. Nigdy się nie spotkałem w swoim życiu zawodowym oraz w literaturze, aby ktoś opisał przypadek, że nie może stwierdzić, że to podpis autentyczny czy nie - mówił biegły.
Według wyjaśnień biegłego podpisy wiceburmistrz zostały wykonane narzędziem kreślarskim - niebieskim długopisem. Dodał, iż trudniej podrobić jest podpis składający się z imienia i nazwiska niż parafę. Biegły stwierdził, że parafka Aleksandry Nowakowskiej nie jest trudną formą.
Prokurator Wojciech Jabłoński pytał o możliwości przeniesienia oryginalnego długopisu na podrobione dokumenty. Zbigniew Laszczak wyjaśnił, że szefowie czytają lub nie czytają to, co podpisują. W opinii biegłego, wiceburmistrz albo była nieświadoma co podpisuje, albo podpisała czystą kartkę. Być może również w momencie, kiedy wiceburmistrz podpisywała dokumenty, nie zawierały one pełnej treści, a kolejne akapity zostały dopisane później. W opinii biegłego trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby in blanco podpisywać dokumenty nie znając ich treści.
Rozprawa została przerwana do 10 maja. Zostanie na nią wezwany w charakterze świadka burmistrz Leszek Jakubowski.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1000 (15/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze