Reklama

Tomasz K. prawomocnie skazany

Uprawomocnił się wyrok w sprawie Tomasza K. z gminy Barcin, którego Sąd Okręgowy w Toruniu skazał na trzy lata pozbawienia wolności za oszustwa. Sąd polecił Komisariatowi Policji w Barcinie niezwłocznie doprowadzić skazanego do Zakładu Karnego w Potulicach.

     Przypomnijmy, 29 lipca 2013 roku Magdalena Ch. z Torunia i Katarzyna M. z Barcina za pośrednictwem swojego pełnomocnika złożyły do Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przez Tomasza K., mieszkańca gminy Barcin, który wtedy jeszcze był funkcjonariuszem Straży Granicznej. Jednocześnie prowadził gospodarstwo rolne i zajmował się hodowlą koni.
     Rok później, czyli 31 lipca 2014 roku, prokurator Marcin Mazur z toruńskiej prokuratury skierował akt oskarżenia przeciwko Tomaszowi K. do Sądu Okręgowego w Toruniu. Oskarżył go o przestępstwa z art. 286 § 1 k.k., z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k., z art. 284 § 2 k.k., z art. 286 § 1 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. Na pierwszym posiedzeniu sądu, które odbyło się 19 stycznia 2015 roku, prokurator odczytał 16 zarzutów. Wszystkie dotyczyły zaciągnięcia pożyczek lub kredytów, których Tomasz K. nie spłacił, zamówienia usług, za wykonanie których nie zapłacił lub pobrania towaru, za który także nie zapłacił. 4 listopada 2015 roku sędzia Hanna Konrad ogłosiła wyrok skazujący Tomasza K. na łączną karę trzech lat pozbawienia wolności.
     W lutym tego roku mecenas Tomasza K. złożył apelację, w której utrzymywał, że w odniesieniu do wszystkich powstałych zobowiązań oskarżonego mamy do czynienia nie z oszustwem, ale z niekaralnym niedotrzymaniem warunków umów i wniósł o uniewinnienie oskarżonego od wszystkich zarzutów opisanych w akcie oskarżenia, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpatrzenia. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku do II Wydziału Karnego. Przewodniczący SSA Jacek Pietrzak oraz sędziowie SSA Wojciech Anduszkiewicz i SSO Marek Skwarcow wydali wyrok 9 czerwca tego roku, utrzymujący w mocy zaskarżony wyrok. Oznacza to, że Tomasz K. prawomocnie został skazany na trzy lata więzienia.
     W połowie lipca Sąd Apelacyjny wydał uzasadnienie swojej decyzji, w którym stwierdzono, że apelacja obrońcy oskarżonego okazała się bezzasadna i to w stopniu oczywistym, ponieważ nie wykraczała poza polemikę z trafnym rozstrzygnięciem Sądu Okręgowego w Toruniu.
     Zarzut ten [błędu w ustaleniach faktycznych - przyp. mk] nie może sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu wyrażonymi w uzasadnieniu orzeczenia lub przeciwstawienia tymże ustaleniom odmiennego poglądu opartego na własnej ocenie materiału dowodowego - czytamy w uzasadnieniu. Sąd Apelacyjny wskazał ponadto, że oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swojej niewinności w toku całego postępowania karnego, jednak wniesiony środek odwoławczy, aby został uznany za trafny, nie może tylko przyjmować postać negowania poczynionych przez sąd ustaleń faktycznych, które są niekorzystne dla oskarżonego, nie przedstawiając żadnych racjonalnych przesłanek na poparcie zawartych w środku odwoławczym twierdzeń.
     W uzasadnieniu Sądu Apelacyjnego opisane są przypadki poszczególnych oszustw, między innymi dokonanych na kobietach oraz dlaczego ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd Okręgowy w Toruniu są trafne. W tym uzasadnieniu czytamy między innymi, że Tomasz K. ma rację twierdząc, że kobiety zaangażowały się emocjonalnie, a niespełnione czy też nawet zawiedzione uczucia miłosne mogą być podstawą do składania fałszywych zeznań w celu zemsty wobec osoby, co do której miało się plany życia w związku.
     Istotne jest jednak to, że pokrzywdzona zaufała oskarżonemu, którego modus operandi, jak się okazało w toku postępowania, był identyczny, jak w przypadku pozostałych oszukanych kobiet - podano w uzasadnieniu, opisując jeden z przypadków oszustwa na kobietach. Sąd odnosząc się do innego przypadku oszustwa na kobiecie uznał, że zarzuty kierowane w apelacji przez obrońcę Tomasza K. nie wykraczają poza próbę zdyskredytowania zeznań świadka na podstawie okoliczności drugorzędnych lub kwestii niewystępujących w sprawie.
     Oskarżony kłamiąc co do swojej sytuacji rodzinnej, że jest wolnym mężczyzną, uwodził pokrzywdzone, mamiąc je planami stałego związku, planując wspólną przyszłość tylko po to, aby wykorzystując zaangażowanie emocjonalne tych kobiet, wyłudzić od nich pieniądze - uznał Sąd Apelacyjny i stwierdził ponadto, że nie ulega wątpliwości, że głównym celem działania oskarżonego było nawiązanie z poszczególnymi kobietami więzi emocjonalnej i wyrobienie u nich przekonania, że mogą razem tworzyć trwały związek i że są parą po to, aby poprzez wprowadzenie w błąd, co do zamiaru zwrotu pieniędzy i tych właśnie okoliczności, doprowadzić je do niekorzystnego rozporządzania mieniem w postaci pieniędzy.
     Obrońca Tomasza K., składając apelację i uzasadniając ją odnosząc się do pożyczek zaciągniętych w SKOK-ach, podawał, że oskarżony we wnioskach o pożyczkę wskazywał, że jest kawalerem, bo nie prowadził wspólnego gospodarstwa z żoną i nie prowadził z nią wspólnego życia. Stwierdził też, że faktycznie nie miał zobowiązań alimentacyjnych, bo choć były one ustalone sądownie, od pewnego czasu Izabela W. ich nie egzekwowała.
     Sąd Apelacyjny odniósł się do tych sformułowań stwierdzając: Oczywistym jest po pierwsze, że oskarżony będąc wykształconym i inteligentnym człowiekiem znał znaczenie pojęcia kawaler, zatem niezgodnie ze stanem rzeczywistym wykazywał swój status rodzinny. Twierdzenie, jakoby wpisał we wniosku, że jest kawalerem, dlatego że nie prowadził z żoną wspólnego gospodarstwa domowego, jest tak naiwne, że nie wymaga dalszego komentarza ze strony Sądu odwoławczego.
     Sąd Apelacyjny w Gdańsku jednoznacznie stwierdził, że zachowanie oskarżonego w przypadku wszystkich przypisanych mu czynów wypełniało znamiona przestępstwa oszustwa i wskazał, że wprowadzenie w błąd, zwane oszustwem czynnym, polega na tym, że sprawca własnymi podstępnymi zabiegami doprowadza pokrzywdzonego do mylnego wyobrażenia o określonym stanie rzeczy, na przykład co do wartości przedmiotu, cech sprzedawanego lub nabywanego towaru, możliwości uzyskania korzyści z zawartej transakcji, itp. Znamię niekorzystnego rozporządzenia mieniem, jako skutek oszustwa, oznacza pogorszenie sytuacji majątkowej pokrzywdzonego, chociaż nie musi polegać na spowodowaniu efektywnej szkody. W odniesieniu do Tomasza K. sąd odwoławczy stwierdził, że na zamiar oskarżonego należy spojrzeć szerzej, nie tylko w kontekście brania kolejnych pożyczek, tylko z punktu widzenia jego sytuacji finansowej i realnych możliwości ich spłat.
     Słusznie zatem Sąd Okręgowy poddał bardzo szczegółowej analizie sytuację finansową oskarżonego, stan jego zobowiązań, a także ewentualne możliwości spłaty poszczególnych zobowiązań, oceniając także kwestie majątkowe związane z prawem współwłasności gospodarstwa rolnego - czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego. Rację ma przy tym Sąd Okręgowy, że w żadnym z przypisanych oskarżonemu czynów nie informował on pokrzywdzonych (w tym także pracowników SKOK-ów), że ewentualny zwrot pieniędzy uzależniony jest od sprzedaży udziału we współwłasności gospodarstwa rolnego. W każdym bowiem przypadku pokrzywdzeni zapewnieni byli o tym, że pieniądze zostaną im zwrócone w z góry ustalonym terminie. Zawarte w wyjaśnieniach oskarżonego stwierdzenia, że nie działał w zamiarze oszustwa, ponieważ posiadał znaczny majątek, są więc tylko przyjętą przez oskarżonego nieudolną linią obrony. Oskarżony nie tylko nie mógł być pewien, w jaki sposób sąd przeprowadzi podział przedmiotowej nieruchomości, ale także w jaki sposób nastąpią rozliczenia z ciotką, a na spłatę jej udziału, chcąc zachować gospodarstwo, i tak potrzebowałby pieniędzy, których nie miał. Analiza sytuacji finansowej oskarżonego pozwala przyjąć, że oskarżony osiągał jedynie dochód z pracy w Straży Granicznej, z tym jednak ustaleniem, że co miesiąc płacił alimenty w wysokości 600 zł na dziecko, oprócz tego poza niewielkimi relatywnie środkami z tytułu wydzierżawienia ziemi, nie miał żadnych innych dochodów. Tymczasem suma zobowiązań oskarżonego była znaczna. (...) W takiej sytuacji nie było obiektywnie możliwe, aby oskarżony miał możliwość wywiązania się ze spłaty zaciągniętych kolejnych zobowiązań objętych aktem oskarżenia w niniejszym postępowaniu, tym bardziej, że postanowił modernizować gospodarstwo rolne i rozpocząć hodowlę koni, co do których każdy rozsądny życiowo człowiek wie, że są to przedsięwzięcia wymagające znacznych i długotrwałych nakładów finansowych.
     Sąd odwoławczy stwierdził ponadto, że poszczególne kary jednostkowe ustalone przez Sąd Okręgowy w Toruniu nie rażą nadmierną surowością, a co więcej, orzeczone są w dolnych granicach ustawowego zagrożenia. Są to kary współmierne zarówno do stopnia społecznej szkodliwości przypisanych oskarżonemu czynów, jak i stopnia jego zawinienia. Dodatkowo kary te w należytym stopniu uwzględniają wszystkie prawidłowo dostrzeżone przez Sąd Okręgowy okoliczności łagodzące i obciążające, w tym zwłaszcza okoliczność, że oskarżony był funkcjonariuszem Straży Granicznej i wielokrotnie wykorzystywał swój status zawodowy w kontaktach z pokrzywdzonymi w celu nadania swoim działaniom pozoru rzetelności i wiarygodności. Wymiar łącznej kary trzech lat pozbawienia wolności nie dał Sądowi Apelacyjnemu podstaw do rozważań nad ewentualnym warunkowym zawieszeniem wykonania tej kary. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał zaskarżony wyrok za trafny i utrzymał go w mocy.
     Ponadto sąd polecił Komisariatowi Policji w Barcinie niezwłocznie doprowadzić skazanego Tomasza K. do Zakładu Karnego w Potulicach celem odbycia orzeczonej kary pozbawienia wolności. Dodajmy, że według rozporządzenia ministra sprawiedliwości, prezes sądu lub upoważniony sędzia wzywa skazanego do stawienia się w wyznaczonym terminie we właściwym areszcie śledczym położonym najbliżej miejsca jego stałego pobytu. Wezwanie powinno zawierać pouczenie o skutkach niestawiennictwa. Prezes sądu lub upoważniony sędzia może polecić doprowadzenie skazanego do aresztu śledczego bez wezwania. O terminie wyznaczonym skazanemu do stawiennictwa prezes sądu lub upoważniony sędzia zawiadamia administrację właściwego aresztu śledczego położonego najbliżej miejsca stałego pobytu skazanego, zobowiązując ją jednocześnie do zawiadomienia sądu o niezgłoszeniu się skazanego w tym terminie. Polecając Policji doprowadzenie skazanego do aresztu śledczego, prezes sądu lub upoważniony sędzia przesyła jednostce Policji właściwej według ostatniego miejsca pobytu skazanego nakaz doprowadzenia i wskazuje areszt śledczy położony najbliżej miejsca jego stałego pobytu, do którego doprowadzenie ma nastąpić.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1275 (29/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Sędzia: oszukiwał; adwokat: Nie, jedynie nie dotrzymywał warunków umów

Podejrzany o oszukiwanie kobiet, współpracowników i banków

Trzy lata więzienia za oszustwa

Tomasz K. za kratkami

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości