Śmierć na słupie
Tragiczny zakład nastolatków w Żninie
17-latek ze Żnina podjął się wyzwania, które nie wiadomo jeszcze, czy sam je rzucił kolegom, czy uczynił to ktoś inny z grupy nastolatków, i wdrapał się niemal na sam szczyt słupa energetycznego. Spadł z niego, ginąc na miejscu. Nie wiadomo, czy śmierć nastąpiła w efekcie porażenia prądem czy też uderzenia ciała o ziemię.
Późnym wieczorem w ostatni wtorek grupa nastolatków przebywała na ul Kasztanowej w Żninie. W pewnym momencie, ktoś spośród kilkuosobowej grupki młodzieży rzucił pomysł zakładu, którego przedmiotem miało być sprawdzenie, kto najwyżej wdrapie się na około 10-metrowy słup energetyczny stojący przy ulicy.
- Najwyżej na słup wysokiego napięcia zdołał wejść 17-latek. W tej chwili nie wiemy jeszcze, czy w jakiś sposób dotknął on przewodów pod napięciem i został porażony prądem, czy też po prostu spadł z dużej wysokości i poniósł śmierć wskutek uderzenia o ziemię. Lekarz pogotowia stwierdził zgon na miejscu. Ciało denata zostanie poddane sekcji w zakładzie medycyny sądowej i jej wyniki wskażą bezpośrednią przyczynę śmierci młodego człowieka - powiedział komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie. Jednocześnie zaapelował on do młodzieży w związku z początkiem okresu wakacyjnego, ażeby starała się powstrzymywać od nierozważnych zachowań, zwłaszcza spędzając czas w grupie, gdzie presja rówieśników takie zachowania może wywoływać.
Na razie jeszcze nie wiadomo dokładnie, ile osób spędzało czas na ul. Kasztanowej. Były wśród nich zarówno dziewczyny, jak i chłopcy. Dyżurny w KPP zgłoszenie o zdarzeniu odebrał około 2240. Kiedy funkcjonariusze przybyli na ul. Kasztanową, to część młodzieży w panice już uciekła z miejsca zdarzenia, a pozostali byli w takim szoku, że trudno było wydobyć od nich spójne zeznania. Ustalona ma być przez policję dokładna liczba i tożsamość osób, które w feralny wieczór spotkały się na ul. Kasztanowej.
Policjanci w toku wykonywanych czynności podejrzewają, że do śmierci nastolatka mógł przyczynić się alkohol, gdyż większość jego rówieśników była po spożyciu, a na widok zaistniałej tragedii uciekli. Ci, którzy zostali mówili później policjantom, że w momencie kiedy chłopak był już blisko wierzchołka słupa, ciemności rozjaśnił silny łuk elektryczny, który poraził 17-latka. Po zdarzeniu nie zanotowano żadnej awarii prądu elektrycznego. Nie była też potrzebna wizyta pogotowia energetycznego ani straży pożarnej.
Karol Gapiński
Pałuki nr 906 (25/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze