To co było archeologią staje się współczesnością
Trzy obrzędy słowiańskie
Przez kilka dni festynu nawet kilka razy dziennie w jednej z chat można było oglądać inscenizację "Trzy obrzędy słowiańskie".
We wnętrzu urządzono ołtarz z drewnianą figurką boga Świętowita, czczonego przez naszych przodków. (Jego imię to forma przymiotnika, skrót od świętowity, co znaczy "święty, wciąż święty i jeszcze raz święty"). Na zewnątrz i wewnątrz powieszono dwie duże tkaniny przedstawiające "Ręce Boga" - symbol podobny do znalezionego w Białej koło Łodzi. Ten tajemniczy znak skutecznie zwabiał do środka turystów.
Inscenizacje opracował Lech Emfazy Stefański, a jednym z przedstawiających był znany aktor Kazimierz Mazur. Teksty obrzędów były całkowicie autentyczne, choć sklejone z różnych zachowanych kawałków pochodzących z pism podróżników, żywotów świętych Cyryla i Metodego z IX wieku oraz różnego rodzaju źródeł etnograficznych. Szczególną składanką była część trzecia - postrzyżyny, gdyż zachowały się osobno autentyczne teksty i osobno melodie do tego obrzędu, które trzeba było dopasować i połączyć.
Pierwszy zaprezentowany obrzęd, to ofiara z kołacza. Liturgie ofiary odprawiono jednocześnie w języku starosłowiańskim i polskim. Aktorzy modląc się składali lewą dłoń na sercu, a prawą na brzuchu, bo na przyjęcie takiej właśnie postawy wskazują odnalezione podobizny Świętowida; biorąc ofiarowywany kołacz w swoje ręce mówili zawsze na znak poddania: "To jest twoje". Częścią liturgii było również picie wody z miodem z rogów, a całość wyraźnie przypominała katolicką liturgię mszy św.
Drugi przedstawiony obrzęd to swadźba, czyli zawieranie małżeństwa. Para młoda wystąpiła w strojach współczesnych. Uroczystość rozpoczęła się dzieleniem chlebem i solą. Symbolem zawarcia związku małżeńskiego była wymiana noszonych na głowie wieńcy swadziebnych i podpisanie dokumentu swadźby. Młodym odśpiewano znane: "Oj chmielu, chmielu..." i odtańczono razem taniec zrękowinowy. Prosząc o łaski dla siebie młodożeńcy ofiarowali bogu chleb.
Ostatnim przedstawionym obrzędem były postrzyżyny związane z uznaniem chłopca za pełnoprawnego członka rodziny i wprowadzeniem go w dorosłe życie. Towarzyszyło mu dużo śpiewów: "Bądź nam chłopcze jak tur, turaj że turaj w dorosłe życie..." Na znak wejścia dziecka w dorosłe życie obcięto mu pukiel włosów, które spalono w ogniu; a obrzęd zakończyło mianowanie, czyli nadanie imienia. Bohatera inscenizacji nazwano Skarbimirem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze