Reklama

Tylko ostre przypadki

Żnin, szpital, pacjenci, działalność, stan zagrożenia życia
     Tylko ostre przypadki
    Od jutra żniński szpital ograniczy działalność tylko i wyłącznie do stanów zagrożenia życia. Pacjenci nie będący w stanie zagrożenia życia muszą zgłaszać się do innych szpitali.

     Dalsza działalność szpitala w Żninie stanęła pod znakiem zapytania. Obecnie lecznica nie ma jakichkolwiek pieniędzy, by dalej leczyć pacjentów. Kontrakty na poszczególnych oddziałach już się skończyły.
     - "Szpital nie ma grosza, żeby cokolwiek kupić. Leki możemy otrzymać tylko za gotówkę, gdyż dostawcy żądają tylko gotówki. My takiej nie posiadamy. Rozważymy możliwość przyjmowania pacjentów tylko w przypadkach zagrożenia życia i zdrowia. Nie mamy żadnych szans na dalszą działalność" - powiedział nam likwidator żnińskiego szpitala Edward Wolnik.
     Likwidator dodał, że komornik zablokował wszelkie dopływy pieniędzy do szpitala. Co prawda zabiera tylko 25% wpływów z Narodowego Funduszu Zdrowia po warunkiem, że reszta zostanie przeznaczona wyłącznie na wynagrodzeń dla pracowników.
     Wczoraj otrzymaliśmy ze szpitala pismo, w którym likwidator Edward Wolnik poinformował, że od jutra szpital jest zmuszony do ograniczenia działalności tylko i wyłącznie do stanów zagrożenia życia i zdrowia. Decyzja jest podyktowana wyjątkowo trudną sytuacją finansową lecznicy uniemożliwiającą prowadzenie działalności w dotychczasowej formie.
     - "Limity przyznane przez Narodowy Fundusz Zdrowia na 2004 rok w większości oddziałów zostały wyczerpane i nie jesteśmy w stanie w dalszym ciągu finansować pozostałych procedur medycznych" - wyjaśnia Edward Wolnik.
     Pacjenci nie będący w stanie zagrożenia życia powinni być kierowani przez poszczególne przychodnie do innych szpitali w naszym regionie, które świadczą w danym czasie usługi medyczne w ramach umowy z NFZ.
     Likwidator poinformował o swej decyzji żnińskie starostwo, Kujawsko - Pomorski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy, wszystkie zakłady podstawowej opieki zdrowotnej działające na terenie powiatu oraz  media.
     Dyrektor SPZOZ w Janowcu, radna powiatowa Wanda Usowska była zaskoczona naszą informacją, gdyż nie otrzymała jeszcze oficjalnego zawiadomienia. Zastanawia się do jakich szpitali będzie kierować pacjentów. Nie jest to jednak prosta sprawa.
     - "To nie jest po prostu tak, że pacjenta skierujemy do danego szpitala i ktoś go z otwartymi rękami przyjmie. Tam też są limity. Nie jestem z tego zadowolona. Będę w tej sprawie monitować u starosty, naszego burmistrza i w NFZ. Ja mam wszędzie daleko. Do Wągrowca, Inowrocławia i Bydgoszczy jest daleko. W Gnieźnie mam zawarte umowy tylko ze szpitalem psychiatrycznym. Nie mam takiego szpitala, by wysłać pacjentów, których stan nie zagraża ich życiu, lecz opieki szpitalnej wymagają" - dodała Wanda Usowska.
     Dyrektor "Przychodni Rodzinnej" w Żninie Paweł Hałas wyjaśnia, że to, dokąd będą kierowani pacjenci będzie zależeć od diagnostyki. Uspokaja jednak, że przychodnia będzie - tak jak dotychczas - kierować pacjentów na oddziały specjalistyczne w Bydgoszczy. Jedynie nagłe przypadki będą kierowane do szpitala w Żninie.
     - "Mamy nadzieję, że drastycznych sytuacji nie będzie" - dodał Paweł Hałas.
     Członek Zarządu Powiatu Zofia Kozłowska powiedziała nam, że likwidator wspominał o możliwości ograniczenia działalności szpitala do nagłych przypadków już w miniony piątek na spotkaniu z zarządem. Dodała, że pieniądze są tak skromne, że nie wystarcza na świadczenia, jakich powinien udzielać szpital. Zapytana, jakie działania podjął Zarząd Powiatu znając sytuację już w piątek wyjaśniła, że starosta był w NFZ, lecz pieniądze, które wpłynęły to kwota zaledwie 100.000 zł.
     - "Są to sprawy trudne. Tak będzie do końca roku. Potem, gdy nowa jednostka podpisze kontrakt z NFZ, być może to wszystko się inaczej ułoży" - dodała Zofia Kozłowska.
     Rzeczniczka NFZ w Bydgoszczy Barbara Nawrocka powiedziała nam, że zgodnie z planem finansowym przychody i koszty oddziału NFZ w Bydgoszczy muszą się kalkulować. W sytuacji nadwykonań nie mamy podstaw prawnych, żeby za nie zapłacić, bo nie mamy pieniędzy. Zdaniem pani rzecznik pieniądze otrzymane z kontraktu z NFZ trzeba w szpitalach planować w taki sposób, by wystarczyło ich na cały rok. Barbara Nawrocka dodała, że dyrekcja NFZ zapozna się z pismem żnińskiego szpitala i na pewno udzieli odpowiedzi.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 659 (40/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości