We wtorek, 26 stycznia w redakcji tygodnika Pałuki został uroczyście odsłonięty obraz Tadeusza Małachowskiego Uczta. Aktu tego dokonała żona artysty Ewa Małachowska w towarzystwie osób, które przyczyniły się do nadania nowego blasku temu wyjątkowemu dziełu.
Tadeusz Małachowski (1928-1987), urodzony w Żninie i związany z tym miastem przez całe życie artysta malarz, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, najwybitniejsze obrazy zawarł w cyklach Dramaty, Wielkie i małe samotności i Epitafia na temat śmierci, które w 1970 r. wystawił w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. (bw)
Do redakcji Tygodnika Lokalnego Pałuki przybyli Ewa Małachowska z synem Łukaszem, artysta plastyk z Rogowa Jerzy Marosz i przyjaciel Tadeusza Małachowskiego Wiktor Wysocki z Bożejewiczek, który przed kilkudziesięciu laty uratował uszkodzony już obraz przed całkowitym zniszczeniem i być może zapomnieniem. Podczas odsłonięcia zabrakło twórcy pięknej ramy do odrestaurowanego obrazu Michała Bajczyka, który nie mógł akurat przybyć na spotkanie.
Historia powstania i dalszych losów tego wyjątkowego dzieła jest nie mniej ciekawa niż osoby na nim przedstawione, o czym szczegółowo pisaliśmy w Pałukach nr 46/2011. W największym skrócie można powiedzieć, że namalowany na płycie pilśniowej obraz w sposób prześmiewczy przedstawia zbiorowy portret znajomych i przyjaciół Tadeusza Małachowskiego z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku, którzy zostali ukazani w konwencji podniosłego tematu, a mianowicie ostatniej wieczerzy, bo taki właśnie tytuł przywołują znajomi artysty, wspominając jego słowa i źródła artystycznych inspiracji.
Obraz został uszkodzony przez osobę, która - nie wiedząc, że ma do czynienia z obrazem - odcięła jego część, gdyż potrzebowała płyty do zasłonięcia dziury w drzwiach. Dalsze uszkodzenia były efektem złego przechowywania i upływającego czasu. Dzieło znajdowało się wówczas w pomieszczeniu gospodarczym w podwórzu domu państwa Tokarskich przy ulicy Podmurnej, które było miejscem towarzyskich spotkań grupy znajomych Tadeusza Małachowskiego i dla nich też zostało namalowane. Obraz w częściach trafił ze Żnina do Bożejewiczek, dokąd Wiktor Wysocki się przeprowadził około 1970 r. i tam był przechowywany do ubiegłego roku.
Obecni przy odsłonięciu obrazu z zaciekawieniem spoglądali na postaci na nim przedstawione, których nazwiska odczytywał Dominik Księski fot. Bartosz Woźniak
Wówczas, z inicjatywy Wiktora Wysockiego, spadkobiercy artysty wyrazili zgodę na to, by Dominik Księski mógł obraz odrestaurować i stać się jego właścicielem. Odnowienia dzieła podjął się artysta plastyk z Rogowa Jerzy Marosz.
- Nakleiłem na sklejkę, oczyściłem, uzupełniłem ubytki farb z jak najmniejszą ingerencją w pierwotną warstwę malarską. Wyznaję bowiem metodę konserwatorską, że obraz się konserwuje, a nie przemalowuje. Na koniec został położony werniks. Praca trwała sześć tygodni, była trudna, ale przyjemna. Dzięki temu nabrałem wigoru do malowania - mówi o pracy nad dziełem Jerzy Marosz, podkreślając, iż na studia na wydziale sztuk pięknych namówił go właśnie Tadeusz Małachowski, sam bowiem myślał o kierunku historia sztuki. Po wielu latach miał zatem okazję pracować przy nietuzinkowym dziele swojego mistrza.
- Rama? Rama? Tylko ciemna, Mistrz zawsze kazał oprawiać swoje obrazy w ciemne ramy - mówi Michał Bajczyk, który w dawnych czasach wraz z ojcem oprawił w ramy wiele obrazów Tadeusza Małachowskiego. - Nie sądziłem, że przyjdzie mi jeszcze taką robotę dostać.
Obraz odsłoniła żona malarza Ewa Małachowska, a jego widok wzbudził zachwyt wśród obecnych. - Muszę stwierdzić, że taki piękny nigdy nie był. Jest lepszy niż oryginał. Gratuluję mistrzowi konserwacji, gratuluję Ewie [Małachowskiej - przyp. bw] realistycznego rozwiązania, gratuluję panu Dominikowi [Księskiemu - przyp. bw], że obraz tu jest - mówił ze wzruszeniem Wiktor Wysocki, który był bardzo przywiązany do tego dzieła.
- Jestem bardzo zadowolony i myślę, że świętej pamięci Tadeusz też - podsumował Wiktor Wysocki, po czym obecni dla uczczenia tej wyjątkowej chwili wznieśli toast lampką szampana.
Następnie obecni przywołali postaci przedstawione na obrazie, zwracając przy tym uwagę, iż nie wszystkie z nich są rozpoznane i nadal czekają na wyjście z anonimowości. Być może ktoś z odwiedzających redakcję Pałuk, która dla chętnych obejrzenia odrestaurowanego obrazu stoi otworem, wniesie wkład w odkrycie kolejnych tajemnic tego dzieła.
Osoby, chcące obejrzeć Ucztę Tadeusza Małachowskiego, zapraszamy do redakcji w godzinach otwarcia biura - jest co oglądać.
Film do obejrzenia w zakładce Filmy.
Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1250 (4/2016)
Inne teksty na ten temat:
Uczta Tadeusza Małachowskiego
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze