Reklama

Ulewa obnażyła braki

Krystyna Gabiga nie nadążała podkładać garnków i misek pod lejącą się z sufitu i ścian wodę

      fot. Bartosz Woźniak

Żnin, ulewa, deszcz, zniszczenia, domy, drogi, garaże
     Ulewa obnażyła braki
     Ulewny deszcz, jaki padał przez kilka godzin w nocy z 13 na 14 czerwca, dokonał niemałych zniszczeń na drogach, w domach i garażach. Nie musiałoby do nich dojść, gdyby w porę i dobrze przeprowadzono inwestycje i remonty.

     Deszcz nad Żninem pojawił się około 2:00 w nocy. Początkowo nie był zbyt intensywny, ale z czasem zaczął się przeradzać w ulewę, która trwała przez kilka godzin, zresztą nad całym naszym regionem.
     BALKONEM I DACHEM
     Jednymi z poszkodowanych okazali się państwo Krystyna i Andrzej Gabiga, mieszkający w kamienicy przy ulicy Gnieźnieńskiej 18, znajdującej się pod zarządem Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie. - Mąż nie mógł spać. Około 3:30 usłyszał jakiś hałas i wstał z łóżka, aby zobaczyć, co się dzieje. Okazało się, że z sufitu i po ścianie leje nam się woda. Podstawialiśmy miski, a doszło do tego, że garnki trzeba było nawet z piwnicy przynosić, bo się przelewało. Nie wiedziałam już, skąd te garnki brać i bałam się w czym obiad ugotuję - opowiada o nocnych przeżyciach Krystyna Gabiga.

 

Reklama

Krystyna Gabiga nie nadążała podkładać garnków i misek pod lejącą się z sufitu i ścian wodę fot. Bartosz Woźniak


     Wskutek zalania z sufitu i ścian w pokoju, a także w kuchni, odchodzą płaty farby i tynku. Przed trzema laty mieszkanie państwa Gabigów było remontowane. Do pierwszego poważnego zalania doszło podczas zeszłorocznej ulewy. Jego prawdopodobną przyczyną był uszkodzony powyżej mieszkania balkon i przeciekający dach. - W lutym tego roku balkon był remontowany, ale widać, że to nic nie dało. Jak mocno pada, to jest okropnie. Sąsiadowi woda lała się nawet po schodach. A gruzu po remoncie nie usunęli z balkonu do dzisiaj - stwierdza Krystyna Gabiga. Dodała zarazem, że pracownicy firmy, która remontowała balkon, pojawili się na miejscu po ulewie, ale stwierdzili, że woda dostaje się do mieszkania nie przez balkon, ale w wyniku złego stanu dachu.
     Przypuszczenia lokatorów potwierdził prezes PGM w Żninie Stanisław Wiciński. - Rzeczywiście dach jest w opłakanym stanie, zwłaszcza wskutek pożaru kamienicy. Rozmawialiśmy już na temat częściowego remontu, choć dach właściwie powinien być wymieniony w całości. Wspólnota nie ma jednak zbyt wielu pieniędzy, tym bardziej, że zainwestowaliśmy w remont podwórza. Systematycznie będziemy starali się to naprawiać - zapewnił prezes Wiciński. Prace remontowe ma przeprowadzać Zakład Remontowo-Budowlany Stanisława Ziółkowskiego.

Reklama

Po każdej ulewie w drodze przy ulicy Pałuckiej robią się wielkie wyrwy fot. Bartosz Woźniak

     WYRWY W DRODZE
     Innego rodzaju problem mają państwo Marlena i Robert Gorzejewscy, mieszkający w domu przy ulicy Pałuckiej 12. Im, co prawda, mieszkania nie zalało, ale wskutek ulewy zniszczeniu uległa druga dojazdowa do ich posesji. - Musiałem wyjechać samochodem i podjechać do góry, bo nie wiem, czy nie będę potrzebował, a później mogę już nie wyjechać, bo się porobiły wielkie wyrwy w drodze - mówi Robert Gorzejewski.
     Sytuacja ta powtarza się już nie po raz pierwszy. - Jak rok temu była ulewa, to u góry cały asfalt wyrwało. Na interwencje przyjeżdżają, podsypują i wyrównują drogę, ale to jest wyrzucanie pieniędzy w błoto. Nic to nie daje, bo za każdym razem woda podmywa i robią się wyrwy. Potrzeba gruntownej modernizacji drogi - tłumaczy Robert Gorzejewski. - Mamy małe dziecko i się boimy, że jak coś się stanie, to straż pożarna ani pogotowie tu nie dojadą. A to jest nasza jedyna droga dojazdowa - stwierdza Marlena Gorzejewska. - Zimą były metrowe dziury - przypomina sobie syn państwa Gorzejewskich.
     Głównym powodem tej sytuacji jest fakt, iż woda nie płynie rowami melioracyjnymi, ale źle wyprofilowaną ulicą. - Woda spływa z góry, z ulicy Kasztanowej i Pałuckiej. Rowy są zanieczyszczone i zarośnięte, więc woda płynie ulicą i robi wyrwy. Szpadlem musiałem pobocze przerywać, żeby woda spłynęła z drogi. Dzieci w taką ulewę nie mają jak dojść do szkoły - podkreśla Robert Gorzejewski.
     Tymczasem przy ulicy Pałuckiej od ubiegłego roku znajduje się kilka palet z kostką brukową, które po interwencji jednej z mieszkanek miały być użyte do remontu drogi. Stoją tam już jednak od jesieni i nic się w tej sprawie nie dzieje do dnia dzisiejszego. - Najpierw powinni udrożnić rowy, żeby woda kostki nie podmyła. Wtedy dopiero można położyć kostkę i powinno być dobrze - radzi Robert Gorzejewski.
     Zapytany przez nas o tę sprawę burmistrz Żnina Leszek Jakubowski powiedział, że gmina w najbliższym czasie nie planuje tam żadnych inwestycji, a remont tej drogi chciała przeprowadzić firma Waldemara Kowalskiego. Miało się to odbyć prawdopodobnie z inicjatywy rady osiedla górskiego, która - według Ryszarda Parjaski z wydziału dróg, remontów i inwestycji Urzędu Miejskiego - jest zapewne właścicielem owej kostki brukowej. - Z tego co się dowiedziałam, kostkę miał załatwić jakiś radny, ale ma być ona położona tylko do góry, bo na więcej nie starczy - mówi Marlena Gorzejewska.
     PSEUDORONDO
     Czwartkowa ulewa nie oszczędziła też ludzi mieszkających w bloku przy ulicy Klemensa Janickiego 8, znajdującym się pomiędzy przedszkolem a budynkiem po byłej cukrowni. W miejscu tym za każdym razem po większym deszczu zalewane są garaże, a woda dociera niemal do klatki schodowej, zalewając piwnice.      Po ostatnich deszczach wody w piwnicy było powyżej kostek. - Jest to wynik utworzenia tego pseudoronda i umieszczenia studzienek na trawnikach powyżej ulicy. Kiedy pada deszcz, woda nie ma gdzie spływać i zalewa wszystko dookoła. Urzędnicy przyjechali samochodem, objechali dookoła i pojechali - mówi jedna z mieszkanek bloku.
     Roboty drogowe w tym miejscu były przeprowadzane w ubiegłym roku. - Wcześniej był tutaj żużel. Faktycznie było brzydko. Miasto miało materiał z odzysku i uporządkowało teren, ale zrobił się z tego bałagan. Nie było to przemyślane, jeśli chodzi o odprowadzenie deszczowej wody - mówi mieszkanka bloku.      Dodała przy tym, iż trylinki na drogę nie było zbyt wiele, dlatego trawiasta wysepka jest bardzo duża, a miejsca dla okrążających ją samochodów mało. Z tego względu poruszanie się samochodami jest utrudnione, zwłaszcza że w tym miejscu został utworzony jedyny dojazd do Przedszkola nr 2, a obok są też garaże.
     Tymczasem na ręce burmistrza Leszka Jakubowskiego został skierowany wniosek od mieszkańców z prośbą o zajęcie się tym uciążliwym dla nich tematem. - Monitorujemy tę sprawę i analizujemy, jak z tego tematu wybrnąć. Co zrobić to my wiemy, ale jak zwykle wszystko zależy od pieniędzy. Chodzi o to, że na tym utwardzonym terenie nie ma w ogóle kanalizacji deszczowej. Będziemy działać w celu uporządkowania spraw odwodnieniowych w tym miejscu - zapewnił Ryszard Parjaska.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1062 (25/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/07/2025 13:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości