Reklama

Uważają, że burmistrz poświadczył nieprawdę

Kcynia, burmistrz, kanalizacja
     Uważają, że burmistrz poświadczył nieprawdę
     Oskarżeni w sprawie nieprawidłowości podczas budowy kcyńskiej kanalizacji zapewniają, że o zmianach w budowie informowali, nic nie wiedząc o brakującym odcinku. Podkreślają, że przed złożeniem doniesienia inwestycja została zakończona i liczą, że prokurator do odpowiedzialności pociągnie burmistrza za poświadczenie przez niego nieprawdy.

     Oskarżeni w procesie budowy kanalizacji sanitarnej w Kcyni zapewniają, że burmistrz Piotr Hemmerling dopuścił się poświadczenia nieprawdy, a dokładniej, że jego zeznania w sądzie, na sesji Rady Miejskiej i w wielu innych miejscach publicznych w zakresie istotnych zmian w budowie kanalizacji są zupełnie sprzeczne z pismem skierowanym do Urzędu Marszałkowskiego. - Sprzeczność o 180 stopni, bo w piśmie wyjaśniającym przesłanym do Torunia burmistrz zapewnia, że zmiany w budowie kanalizacji były nieistotne. Nasuwa się więc pytanie, które jego zapewnienia są prawdziwe - mówi jeden z oskarżonych. Dodaje, że burmistrz w piśmie do Urzędu Marszałkowskiego zaprzecza temu, co donosił do prokuratury, co jest - jak mówi - ewidentnym poświadczeniem nieprawdy.
     Oskarżeni zapewniają, że prokurator nie chciał od nich przyjąć pisma kierowanego przez burmistrza do Urzędu Marszałkowskiego, a stało się ono dowodem dopiero, gdy o owo pismo wystąpił sędzia, który otrzymał je bezpośrednio z Urzędu Marszałkowskiego.
     Mówią też, że obecny burmistrz zeznawał w sądzie na okoliczność owego pisma. - Liczymy, że prokurator będzie wobec burmistrza wszczynał postępowanie karne za ewidentne poświadczenie nieprawdy - stwierdzają oskarżeni. Dodają, że zgodnie z prawem budowlanym opinia o istotności czy nieistotności odstępstw od projektu należy tylko i wyłącznie do projektanta. Tylko on w tej kwestii może wydawać decyzję. - Sąd powołał biegłego, który uznał, że zmiany są istotne, ale opinia biegłego nie może zmieniać prawa, a prawo mówi, że do wydania decyzji o istotności zmian uprawniony jest tylko projektant - podkreśla oskarżony.
     Oskarżeni zapewniają dalej, że w połowie inwestycji wysłali pismo do Urzędu Marszałkowskiego, w którym informowali, że nastąpią nieistotne zmiany. Na to pismo nie otrzymali jednak żadnej odpowiedzi, żadnego sprzeciwu, więc uznali to za akceptację zmian. - Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego potwierdzili, że takie pismo wpłynęło, które znalazło się w sądzie, a wcześniej obecny burmistrz ani kontrola takiego pisma w kcyńskim ratuszu nie ujawniła. My postąpiliśmy zgodnie z warunkami umowy i poinformowaliśmy o zmianach na etapie inwestycji - zapewniają oskarżeni.
     Kolejną podnoszoną przez oskarżonych kwestią jest fakt, że jako oskarżyciel posiłkowy obecny burmistrz oskarża ich o działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez Urząd Miejski w Kcyni w postaci dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Jest to dla nich niezrozumiała i bardzo dziwna sytuacja. Przedstawiają też kilka dat na dowód tego, że zawiadomienie do prokuratora poszło dopiero po wykonaniu brakującego odcinka kanalizacji. Szkoda w tym momencie była już naprawiona. - O brakującym odcinku obecny burmistrz dowiedział się w maju 2011 roku, 15 czerwca firma wykonała brakujący odcinek złącza. A dopiero 4 lipca po zakończeniu prac złożył doniesienie do prokuratury - tłumaczą oskarżeni.
     Zapewniają, że podpisując dokumentację nie mieli świadomości, że inwestycja nie jest w 100% zakończona. - Wiedzieliśmy, że na Dworcowej był problem, bo na drodze budowy sieci był zbiornik podziemny starej oczyszczalni ścieków. Później dowiedziałem się, że spółdzielnia mieszkaniowa dała firmie prowadzącej inwestycję zlecenie na usunięcie zbiornika, jednak to zadanie prowadzone było poza naszą inwestycją i stanowiło umowę pomiędzy firmą i spółdzielnią bez naszego udziału. Nie mieliśmy jednak świadomości, że nie zostało to wykonane i że firma nie wybudowała tego przyłącza. Takiej informacji nie otrzymaliśmy od wykonawcy. Mając taką wiedzę, że brakuje odcinka około 80 m, byśmy się pod tym nie podpisali - zapewniają.
     Burmistrz Piotr Hemmerling, zapytany o sprzeczności w kwestii istotnych i nieistotnych zmian, zapewnił, że sprzeczności nie widzi. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa dotyczyło brakującego odcinka kanalizacji na ul. Dworcowej, a nie logistycznych przesunięć w czasie budowy kanalizacji. - Konsekwentnie twierdzę, że zasadnym elementem był brakujący odcinek kanalizacji - mówi włodarz. Zapewnił też, że pismo kierowane do Urzędu Marszałkowskiego jako odpowiedź na wyniki kontroli było próbą złagodzenia zarzutów komisji kontrolnej.
     - Uważam, że tonący brzytwy się chwyta. Oskarżeni zamiast udowadniać przed sądem swoją niewinność próbują zwrócić uwagę na nieistotne rzeczy. Najistotniejsze jest to, że popełnili błąd, za który będzie musiała zapłacić cała nasza społeczność - uważa Piotr Hemmerling.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1106 (17/2013)

Reklama

 

 

Więcej informacji:

Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu

Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości