Barcin, gmina, szkoły, dowozy, przewoźnik, Matbud, PKS
W Barcinie nowy przewoźnik, w Żninie się przyglądają
Gmina Barcin zerwała umowę na dowóz uczniów do szkół, jaką zawarła w tym roku z Matbudem. Dowozem dzieci zajmuje się teraz PKS Bydgoszcz, który w przetargu uzyskał najmniejszą liczbę punktów spośród trzech oferentów, i który nie zgadza się, aby dowozić dzieci czteroletnie do przedszkoli bez opiekunów.
O problemach związanych z dowozami uczniów do szkół w gminie Barcin i w gminie Żnin pisaliśmy już w poprzednich numerach naszego tygodnika. Jak tylko rozpoczął się rok szkolny, rozpoczęły się kontrole autobusów szkolnych dokonywane przez policję. Pierwsza kontrola w Złotowie wykazała, że autobus, którym dzieci miały dotrzeć do szkoły ma łyse opony, usterki w układzie hamulcowym i zawieszeniu. Dowód rejestracyjny tego pojazdu został zatrzymany. Kolejny podstawiony autobus okazał się być w jeszcze gorszym stanie. W tym przypadku także został zatrzymany dowód rejestracyjny. Dzieci do Szkoły Podstawowej w Mamliczu musieli zawieźć rodzice. Kontrole w kolejnych dniach wykazały, że po dzieci przyjeżdżają autobusy, którym zatrzymano dowody rejestracyjne. Wiceburmistrz Barcina Lidia Kowal zapowiedziała, że trzykrotne pisemne upomnienie wykonawcy, którym w tym przypadku jest firma Matbud z Pakości, skutkować będzie zerwaniem umowy. Tak też się stało. Wiceburmistrz poinformowała, że ze względu na niemożność zapewnienie dzieciom i młodzieży bezpiecznych, punktualnych i higienicznych warunków dowozu do szkół, gmina zmuszona została zerwać umowę z firmą Matbud, która wygrała przetarg na dowóz dzieci w roku szkolnym 2016/2017.
Matbud przez niespełna miesiąc dowoził dzieci w gminie Barcin do szkół. Od 26 września zajmuje się tym już inny przewoźnik. Umowa z Matbudem została zerwana na podstawie zapisu w umowie, który mówi o tym, że trzykrotne upomnienie za nienależyte wykonanie umowy powoduje natychmiastowe jej zerwanie z winy wykonawcy. Matbud musi się teraz liczyć z karą umowną za zerwanie umowy ze swojej winy. Gmina Barcin z kolei musi się liczyć ze wzrostem ceny usługi dowozu dzieci do szkół.
Wiceburmistrz Barcina Lidia Kowal poinformowała, że Matbud otrzymał trzykrotne upomnienie m.in. za: spóźnianie się, zły stan techniczny autobusów, brak miejsc dla dzieci w podstawianym busie zastępczym i inne uchybienia.
PRZEWOŹNIK DROŻSZY, ALE BEZPIECZNIEJSZY
Do przetargu w tym roku przystąpił także K-PTS Włocławek, który zaoferował drugą najkorzystniejszą ofertę i PKS Bydgoszcz, którego oferta z punktu widzenia finansowego była najmniej korzystna.
- Poszukiwanie firmy przewozowej, która zorganizowałaby bezpieczny dowóz dzieci, nie było łatwe - przyznała wiceburmistrz Lidia Kowal. - Oddział PKS w Inowrocławiu, który był na drugim miejscu w przetargu, nie był w stanie zorganizować nam dowozów dzieci po zerwaniu mowy z „Matbudem“, dlatego zwróciliśmy się do PKS Bydgoszcz. Dopiero PKS Bydgoszcz był w stanie zapewnić nam właściwą organizację dowozu, jednak postawił zasadniczy warunek: firma będzie działała tylko i wyłącznie na podstawie przepisów prawa.
Oznacza to, że dzieci czteroletnie bez opiekunów nie będą mogły być dowożone autobusami do przedszkoli. Rodzice już sygnalizowali, że sami będą wozić małe dzieci do przedszkoli. W całej gminie jest w sumie dziewięcioro dzieci 3- i 4-letnich, których rodzice będą musieli dowozić je do przedszkola własnymi samochodami. Do przedszkola w Piechcinie przez rodziców będzie dowożone jedno dziecko, do przedszkola w Mamliczu - pięcioro, a do Przedszkola nr 1 w Barcinie - troje dzieci.
Wiceburmistrz poinformowała, że zapewnienie dowozu jest zadaniem obligatoryjnym gminy, jednakże obowiązek ten dotyczy jedynie tych uczniów, którzy realizują obowiązkowe roczne wychowanie przedszkolne („0“) oraz obowiązek szkolny, jeśli droga dziecka z domu do szkoły przekracza: 3 km w przypadku uczniów klas „0“ oraz I-IV szkół podstawowych i 4 km w przypadku uczniów klas V i VI szkół podstawowych oraz uczniów gimnazjów.
Wiceburmistrz zaznacza również, że kierowcy firmy PKS Bydgoszcz będą się zatrzymywali tylko na przystankach określonych w rozkładzie jazdy, czyli przewoźnik jest uprawniony do zabierania i wysadzania pasażerów wyłącznie na oznaczonych i wyposażonych we wskazany sposób przystankach i obowiązuje go zakaz zabierania i wysadzania pasażerów w innych miejscach. Zabieranie zatem pasażerów poza przystankami narusza warunki określone w zezwoleniu i niezastosowanie się do obowiązków wynikających z przepisów może wiązać się z kilkutysięcznymi karami finansowymi.
Jeśli chodzi o dzieci sześcioletnie, to wiceburmistrz Barcina przypomina, że prawo oświatowe nie reguluje przepisów dotyczących samodzielnego poruszania się dziecka po drogach publicznych, a przepisy w tym zakresie są zawarte w prawie o ruchu drogowym.
- Zgodnie z nimi dziecko w wieku do 7 lat ma zakaz samodzielnego korzystania z drogi, w tym także z chodnika - przestrzega Lidia Kowal. - Dziecko przed ukończeniem 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby czuwającej nad jego bezpieczeństwem. Ustawodawca uznał, że taką opiekę może też sprawować dziecko, które ukończyło 10 lat. Dyrektor szkoły zgodnie z obowiązującymi przepisami nie może wyrazić zgody na samodzielne opuszczenie placówki przez 6-letnie dziecko. Właściwa opieka nad dzieckiem jest obowiązkiem rodziców lub opiekunów prawnych. Muszą oni zatem zadbać o to, by 6-letnie dziecko było przyprowadzane do szkoły i odprowadzane z niej przez osobę dorosłą lub na przykład przez któreś z rodzeństwa, jeśli ukończyło 10 lat.
PKS Bydgoszcz zorganizował dowozy w gminie Barcin, dlatego że został spełniony warunek firmy, czyli umowa została zawarta do końca roku. Gmina będzie zmuszona wywołać nowy przetarg, który będzie dotyczył okresu od 1 stycznia do 30 czerwca 2017 roku.
RODZICE DZWONIĄ Z UWAGAMI
Na zmianę przewoźnika nie zdecydowała się jeszcze gmina Żnin, dla której usługę dowozu uczniów do szkół świadczy Matbud. Gmina wysłała do przewoźnika pismo wzywające do usunięcia nieprawidłowości wskazanych podczas kontroli Inspekcji Transportu Drogowego i policji oraz zagwarantowanie taboru, którego stan nie będzie rodził zagrożenia dla dzieci podróżujących do szkoły.
- Najważniejsze jest bezpieczeństwo dzieci, więc cały czas się przyglądamy przewoźnikowi - zapewnił Dawid Kolasa, rzecznik prasowy burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego . - Prowadzimy monity i kontaktujemy się w wykonawcą dowozów, ale jeśli nie przyniesie to rezultatów, to będziemy podejmować kroki w tej sprawie.
Na początku roku szkolnego rodzice dzieci dowożonych do szkół w Żninie sygnalizowali także inne problemy. Jedna z mam zwróciła uwagę na to, że w pierwszych dniach dzieci z Wenecji i okolic docierały do szkoły spóźnione. Rodzice niepokoili się także tym, że dzieci, które w żnińskiej jedynce kończą lekcje o 11:40, muszą czekać w świetlicy dwie godziny, podczas gdy świetlica jest w tym czasie przepełniona. Rodzice zarzucali również, że przepełnione są autobusy, gdyż w poprzednich latach na daną trasę wyruszały dwa autobusy, a w tym roku jest tylko jeden.
Dawid Kolasa odnosząc się do tych zarzutów poinformował, że opiekunki dowożenia nie potwierdziły informacji o spóźnieniach dzieci z Wenecji do szkoły. Nie potwierdza też informacji o dwugodzinnym oczekiwaniu na autobus dzieci w świetlicy i wyjaśnia, że pierwsze odwozy z placówek (w tym w kierunku Wenecji) odbywają się o 12:35, więc dzieci kończące lekcje o 11:40 czekają w świetlicy niecałą godzinę.
- W tej sprawie rodzice dzwonią również bezpośrednio do wydziału edukacji, kultury i sportu, gdzie wskazują, że np. ich dzieci nie lubią przebywać w świetlicy i chcą, aby podstawić autobus bezpośrednio po zajęciach. Ponadto na bieżąco otrzymujemy informację ze szkoły o liczbie uczniów kończących zajęcia o 11:40 z poszczególnych miejscowości - informuje Dawid Kolasa. - Patrząc na odwozy uczniów należy wziąć pod uwagę nie tylko liczbę uczniów, ale również miejscowości, do których dzieci mają zostać dowiezione. Nie możemy jednym autobusem rozwieźć wszystkich uczniów, ze względu na odległości do tych miejscowości, a odwóz o 11:40 np. 4 uczniów do Jadownik, gdzie 45 minut później jest już podstawiony w tym kierunku autobus zgodnie z rozkładem, może być powodem zarzutów, które w poprzednich latach docierały do burmistrza, że z autobusów robimy taksówki. Naszym zdaniem, ustalone obecnie godziny odwozów są optymalne, czego dowodem może być fakt, że żadna inna placówka oświatowa nie zgłasza problemu związanego ze zbyt późnym odwozem uczniów.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1285 (39/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze